Wyścig z czasem na zachodnich granicach

Osoby zajmujące importowaniem używanych samochodów, chcą sprowadzić ich jak najwięcej zanim wejdzie w życie rozporządzenie ograniczające napływ takich aut do Polski.

Osoby zajmujące importowaniem używanych samochodów, chcą sprowadzić ich jak najwięcej zanim wejdzie w życie rozporządzenie ograniczające napływ takich aut do Polski.

Kolejki na granicach rosną w zastraszającym tempie. W Kołbaskowie trzeba już czekać 24 godziny. Jednak wbrew pozorom to wcale nie stanie denerwuje kierowców najbardziej a polityka ministerstwa transportu. Niepewni o swoją przyszłość kierowcy dobijają się do Polski także przez dwa inne zachodniopomorskie przejścia przystosowane do odprawy lawet. W Krajniku trzeba jednak czekać okrągłą dobę, a Lubieszynie 13 godzin. Celnicy mają dużo pracy. Nie mogą jednak liczyć na jakiekolwiek wsparcie. "Umiesz liczyć, licz na siebie" - to powiedzenie doskonale sprawdza się na zachodniopomorskich granicach. Zmarznięci celnicy biegają między samochodami próbując jak najszybciej odprawiać kierowców, ale jak sami mówią jest ich zdecydowanie za mało, a kolejki będą się nadal wydłużać. Zdaniem celników tak będzie przez cały tydzień czyli aż do chwili kiedy rozporządzenie ministra transportu ostatecznie opuści szlaban na sprowadzanie z Niemiec starych.

Reklama
RMF FM
Dowiedz się więcej na temat: wyścig | Wyścig z czasem
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »