Reklama

Za ukryty rządowy dług zapłacimy jako podatnicy

Prognozy, że Polska będzie miała najniższy spadek PKB w UE, są obarczone dużym ryzykiem. Firmy trzeba ratować, ale rząd robi to w sposób bardzo nieprzejrzysty. Rosnący dług jest ukrywany na różne sposoby, za które zapłacą podatnicy.

- Prognozy makroekonomiczne zawsze są obarczone dużym błędem, a teraz nakładają się na nie błędy związane z prognozami epidemiologów - mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Aleksander Łaszek, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR).

- Już marcowa ankieta NBP pokazywała, jak bardzo rozbieżne są prognozy makroekonomistów, bo po odrzuceniu tych skrajnych spadek PKB w Polsce miał wynieść od 0,5 do 4,5 proc.

W najnowszym planie konwergencji rząd przewiduje spadek PKB o 4,3 proc., zastrzegając, że jest dużo ryzyk, które mogą spowodować, że ten spadek będzie jeszcze większy.

Reklama

To co bardzo niepokoi - to bardzo duży wzrost deficytu budżetowego. Nasze finanse publiczne nie były przygotowane na kryzys, przed jego rozpoczęciem mieliśmy jeden z najwyższych deficytów wśród krajów UE. Rząd zakładał, że wpływy podatkowe z VAT będą rosły, gdy w rzeczywistości w styczniu i lutym ten wzrost był niemal zerowy.

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2019

Rząd ocenia, że będziemy mieli deficyt przekraczający 8 proc., ale nie wlicza do tego zadłużenia PFR, który udziela pomocy finansowej przedsiębiorstwom, związanej z tarczami antykryzysowymi i tarczą finansową.

Firmom musimy pomagać, ale sposób finansowania powinien być przejrzysty. Jednak odbywa się to tak, że PFR emituje obligacje, które wykupuje NBP. Niektóre kraje UE znowelizowały swoje ustawy budżetowe, może też powinniśmy to zrobić?

- To jest problem, że PFR działa poza budżetem państwa i tak samo będzie prawdopodobnie z Funduszem przeciwdziałania COVID-owi.  W pierwszej wersji miał to być fundusz budżetowy, a wówczas powinien być opisany w ustawie budżetowej, ale później został przesunięty do BGK, co oznacza, że nie będzie się wliczał do deficytu budżetowego i długu publicznego. W ostatecznym rozrachunku zawsze zapłaci podatnik - komentuje ekspert FOR.

Istnieje coraz większe ryzyko, że nawet po wyjściu z pandemii, NBP będzie dodrukowywał pieniądze, aby sfinansować rządowe wydatki. I z tym związane jest wielkie ryzyko, dotyczące niedalekiej przyszłości, po pandemii i po wyjściu z recesji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »