Reklama

ZUS nadal bez prezesa. 31-letnia Kalata odpadła w konkursu!

Jedyna kandydatka na prezesa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych odpadła z konkursu. Katarzyna Kalata nie przeszła rozmowy kwalifikacyjnej. ZUS wciąż nie ma więc pełnoprawnego prezesa po rezygnacji poprzedniego - Zbigniewa Derdziuka.

Teraz ruch należy do ministra pracy i polityki społecznej - może on albo wybrać nowego prezesa ZUS-u "z wolnej ręki", albo rozpisać nowy konkurs. To drugie jest bardzo mało prawdopodobne, bo już do poprzedniego konkursu zgłosili się w większości słabi kandydaci.

Z ich grona tylko jedna osoba przeszła test pisemny: to właśnie 31-letnia Katarzyna Kalata, przedsiębiorca, mająca doktorat o Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych.

Innych kandydatów zabrakło. Głównie z powodu zbliżających się wyborów. Te mogą sprawić, że nowa władza odwoła prezesa.

Zapewne więc minister pracy sama poszuka nowego kandydata na szefa instytucji, która ma dbać o nasze obecne i przyszłe emerytury.

Reklama

Krzysztof Berenda

Więcej informacji ekonomicznych na RMF24.pl

- - - - -

Kalata: Jestem oburzona przebiegiem konkursu. Będę walczyć

- Będę walczyć. Wystartuję w kolejnym konkursie - zapowiada w rozmowie z RMF FM niedoszła prezes ZUS. 31-letnia Katarzyna Kalata nie przeszła ostatniego, ustnego egzaminu na stanowisko szefa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. - Jestem oburzona jego przebiegiem - powiedziała naszemu reporterowi Grzegorzowi Kwolkowi.

Grzegorz Kwolek, RMF FM: Pani Katarzyno, pani się spodziewała przegranej w tym konkursie?

Katarzyna Kalata: - Szczerze mówiąc: wierzyłam cały czas w to, że jesteśmy gotowi na zmianę i że można coś zmienić w takiej instytucji jak Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Potraktowano panią fair w tym konkursie? Bo była pani kandydatką z zewnątrz...

- Powiem szczerze, że rozmowa nie przebiegała w sposób sympatyczny. Znam różne techniki rekrutacyjne, więc na początku myślałam, że to jest taka forma sprawdzenia odporności kandydata na stres. Ale ta forma poszła w pewnym momencie tak daleko i były tak subiektywne opinie wygłaszane przez niektórych członków komisji na mój temat, że już spodziewałam się, jak to wszystko się potoczy.

Czy to nie wykraczało poza standardową praktykę rekrutacyjną? Nie było to wręcz niegrzeczne?

- Momentami było to niegrzeczne. Były cytowane jakieś artykuły z prasy. Próbowano mi udowodnić, że się nie znam na przepisach ubezpieczeń społecznych. Oczywiście, ja nigdy nie powiedziałam, że się znam na wszystkim. Nie znam wielu rzeczy, które prezes może dopiero poznać, jak wejdzie do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Zawsze podkreślałam, że znam prawo ubezpieczeń społecznych i znam zasady funkcjonowania instytucji z zewnątrz.

- Powiem szczerze, że myślałam cały czas, iż to jest próba sprawdzenia, jak ja reaguję na stres. Podnoszony był głos, było to bardzo nieuprzejme. Komisja, kiedy weszłam na salę, zaczęła analizować moje CV. To też chyba świadczy o podejściu do kandydata. Ponadto, jeden z członków komisji stwierdził, że - cytuję - "Jak pani może być członkiem komisji ZUS, skoro pani naliczała składki?". I zaczął się śmiać. To sugeruje nastawienie. Ja nie ukrywałam, co robiłam. Podeszłam z pełnym profesjonalizmem do rozmowy kwalifikacyjnej i tego samego oczekiwałam.

Po wcześniejszym etapie, na którym była pani najlepiej przygotowanym kandydatem pojawiają się teraz informacje - nieoficjalne - że dostała pani cztery jedynki. Z czterech różnych dziedzin, które były sprawdzane.

- Z tego, co komisja ogłosiła na koniec naszej rozmowy, to była sprawdzana wiedza merytoryczna ponownie. Może i dostałam cztery różne jedynki, może to jest prawda. Ja nigdy nie mówiłam, że wiem wszystko. Ale uważam, że egzamin powinien być przeprowadzony w inny sposób, jeżeli to nie było sprawdzenie mojej osoby i odporności na stres. Bo forma pozostawia wiele do życzenia.

Mówiła pani w wywiadach, że będzie się pani starała walczyć o zmiany w ZUS-ie? Czy także teraz, po tym egzaminie, będzie się pani starać dalej o to stanowisko?

- Tak, dlaczego nie? Jest konkurs, wiem, że spełnię wymagania formalne. Test wiedzy merytorycznej też powinnam przejść. Kompetencje kierownicze mam, bo zostało to udowodnione, więc na pewno jeszcze raz złożę aplikację. Ma pan moje słowo, że złożę ją jeszcze raz, jeżeli będzie taka możliwość.

Pani starała się też dostać protokół z tego posiedzenia?

- Szczerze mówiąc, to w tym momencie nie wiem. Wydaje mi się, że w pewnym momencie to jest już walka z wiatrakami. Ja już przeszłam test wiedzy merytorycznej, udowodniłam, że mam kompetencje kierownicze, wystartuję pewnie w następnym konkursie, ale tutaj już zachowam w tajemnicy to, co było miedzy mną a komisją. To co mogę powiedzieć, to powiem, bo uważam, ze nie do końca to było profesjonalne podejście.

Jako osoba zajmująca się też po części doradztwem zawodowym: Uważa pani, że należy się pani jakieś "przepraszam"?

- Może nie "przepraszam". Bardzo nie podobają mi się komentarze, które wyciekają od niektórych członków komisji, że jestem osobą bez przygotowania merytorycznego. Na to na pewno sobie nie pozwolę. Komisja może się ze mną nie zgadzać, ale nawet szacunek do drugiego człowieka wymaga, że jeśli osoba przedstawia wizję rozwoju ZUS-u, to jest moja wizja, to komisja powinna chociaż zachować szacunek dla wypowiedzi drugiej osoby. A jeśli ktoś się śmieje, lekceważąco podchodzi albo próbuje pokazać, gdzie jest czyjeś miejsce w szeregu, to już wiemy, jaki będzie wynik.

- Ja nie mówię, że odpowiedziałam na wszystkie pytania merytoryczne, ale to chyba nie o to chodzi, bo prezes nie zna odpowiedzi na wszystkie pytania merytoryczne, prezes ma ekspertów i tymi ekspertami się otacza. Prezes ma przede wszystkim skutecznie zarządzać, jest twarzą wizerunkową ZUS-u.

Pani kandydatura wzbudza sporo entuzjazmu w internecie, ale też wśród przedsiębiorców. Myśli pani, że to jest potencjał, z którego warto skorzystać?

- Jeżeli pyta pan, czy założę partię polityczną - nie.

Bardziej mówię o zmianach w ZUS-ie.

- Ja też w którymś z wywiadów zgodziłam się z konfederacją Lewiatan. Nie wiem, czy pan to śledził, jeśli chodzi o kontrole ZUS-owskie. Wiemy, kontrole są teraz nastawione na szukanie środków finansowych. Ja zawsze powtarzałam, ze ZUS nie może tworzyć prawa, ZUS wykonuje prawo, dlatego też może byłam niewygodną osobą. Zawsze broniłam przedsiębiorców i będę bronić. Cała moja praca doktorska była poświęcona ZUS-owi z drugiej strony i będę to kontynuować.

Grzegorz Kwolek

Więcej informacji ekonomicznych na RMF24.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »