Reklama

Michał Szubski o nowej strategii PGNiG

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo to już nie tylko sprzedaż gazu. O ambicjach spółki w sektorze paliwowo-energetycznym mówi prezes Michał Szubski w rozmowie z Marcinem Szczepańskim.

Nowy Przemysł: Co zmieniło w PGNiG przyjęcie nowej strategii?

Reklama

Michał Szubski: Nasza strategia akurat znacząco się nie zmieniła, natomiast przeanalizowaliśmy i oceniliśmy cele, które wyznaczyliśmy sobie w 2008 roku. Uwzględniliśmy wszystko to, co zmieniło się w naszym otoczeniu: nowe trendy ekonomiczne, tendencje na rynku gazowym, otoczenie regulacyjne. Na przykład w 2008 roku kwestia gazu niekonwencjonalnego w Polsce w zasadzie jeszcze nie istniała. Prace rozpoczęły się u nas dopiero dwa lata temu. W efekcie niektóre założenia i plany wymagały po prostu ponownego przyjrzenia się im i stąd pomysł na rewitalizację strategii.

- Konsekwentnie budujemy koncern multienergetyczny. Główny kierunek rozwoju PGNiG pozostaje więc bez zmian. Natomiast nie wszystkie zakładane w 2008 roku cele okazały się możliwe do zrealizowania i dlatego nie ma ich w zaktualizowanej strategii.

- Najlepszym przykładem jest kwestia naszego zaangażowania w sektor chemiczny. W 2008 roku widzieliśmy tam możliwość zwiększenia naszej obecności poprzez wspólne przedsięwzięcia czy nawet fuzje z grupami chemicznymi, ale ostatecznie chemia wybrała inną drogę, w której PGNiG ma być wyłącznie dostawcą.

- W to miejsce pojawiły się jednak nowe cele, jak choćby właśnie gaz niekonwencjonalny, na którego poszukiwanie przeznaczamy dodatkowe środki, czy elektroenergetyka, która już w poprzedniej strategii była na ważnym miejscu, a teraz jest jednym z jej głównych punktów.

Skąd wzrost znaczenia energii elektrycznej w strategii?

- Proces otwierania rynku gazu w Polsce jest nieunikniony. PGNiG, które obecnie ma 99 procent udziałów w rynku gazu, musi się liczyć z częściową jego utratą. Wiemy o tym doskonale i już dziś myślimy o innych źródłach przychodów, które zrekompensują nam tę stratę. Naturalnym kierunkiem jest dla nas właśnie sprzedaż energii elektrycznej.

W jakiej roli spółka widzi siebie na tym rynku?

- Kluczowym celem jest angażowanie się GK PGNiG w budowę nowych elektrowni i elektrociepłowni gazowych w Polsce, bo zdajemy sobie sprawę, że w perspektywie końca dekady grozi nam tutaj deficyt. Spowolnienie gospodarcze spowodowało obniżenie popytu na energię w Polsce, co dało nam trochę dodatkowego czasu, ale nie zmienia to faktu, że prognozy są pod tym względem niekorzystne.

- Zapotrzebowanie na energię elektryczną w Polsce będzie rosło, a według ekspertów w latach 2015-16 system elektroenergetyczny może się borykać z deficytem mocy. W tym kontekście budowa bloków gazowych wydaje się dobrym rozwiązaniem problemu. Takie źródła są najszybsze w budowie, mają największą zdolność regulacyjną i są komplementarne wobec odnawialnych źródeł energii.

- Model biznesowy, jaki przedstawiamy naszym partnerom, jest bardzo elastyczny - możemy być wyłącznie dostawcą gazu albo inwestorem, jak w projekcie elektrociepłowni w S talowej Woli. Zależy nam na tym, żeby być współuczestnikiem procesów inwestycyjnych, gdyż docelowo chcemy także dysponować pewną pulą energii elektrycznej. Chcemy móc zaoferować naszym klientom ofertę w postaci dwóch paliw - gazu i energii elektrycznej. Mamy ku temu możliwości, bo jesteśmy jedyną firmą posiadającą sieć biur sprzedaży na terenie całego kraju. Mając własne moce produkcyjne, będziemy mogli efektywnie wejść na rynek sprzedaży energii.

Niewiele się mówi o możliwej wspólnej inwestycji z Gazpromem, a to ciekawy projekt...

- Nie użyłbym tutaj słowa projekt - jest to bardziej idea i to idea zależna w dużej mierze od stosunków politycznych polsko-rosyjskich. Bo wszystkie tematy związane z gazem w kontekście Rosji nabierają charakteru politycznego. Jeżeli więc będzie klimat sprzyjający wspólnym przedsięwzięciom gospodarczym, to moim zdaniem, jest to jeden z ciekawszych pomysłów tego typu. Z jednej strony oznacza to budowę źródła szczytowego w północno-wschodniej Polsce, czyli tam, gdzie jest ono bardzo potrzebne, a z drugiej strony stanowi podstawę do budowy gazociągu w tym regionie. Ten projekt może się stać lokomotywą umożliwiającą gazyfikację tej części naszego kraju.

Powstają interkonektory gazowe, budujemy terminal LNG... Jak wpłynie to na ceny gazu w Polsce?

- Trudno jest przewidzieć, co stanie się z cenami gazu, gdyż zależy to od bardzo wielu czynników. Moim zdaniem, w dalszym ciągu ceny gazu w Europie będą zależały przede wszystkim od cen ropy i produktów ropopochodnych, choćby z tego powodu, że na początku łańcucha wartości są tu firmy upstreamowe, które wydobywają zarówno gaz, jak i ropę. Mamy tu więc sytuację, że środki na te inwestycje pochodzą z tego samego źródła.

- Na pewno stworzy to jednak okazję do pojawienia się na polskim rynku nowych graczy. Widać to już po wstępnych procedurach open season prowadzonych przez Gaz-System na poszczególne interkonektory. Można zaobserwować bardzo duże zainteresowanie wielu różnych firm.

- Uważam jednak, że kluczowy będzie jednak czynnik ceny w Polsce.

- I w zależności od tego, jak długo gaz w Polsce dla klienta ostatecznego będzie najtańszy w Europie, tak długo żadna poważna firma nie zaangażuje się w naszym kraju. Istnieje bowiem takie uzasadnione przeświadczenie, że w Polsce nie ma trwałej marży na gazie. Podkreślam słowo "trwałej", bo okresowo taka marża się pojawia. A nie ma takiej marży, bo proces taryfowania jest tak skonstruowany, że nie nadąża on za zmianami na rynkach międzynarodowych ropy i ropopochodnych oraz na rynkach walutowych.

Jaką wizję liberalizacji rynku gazu w Polsce ma więc PGNiG?

- Powtórzę, że proces liberalizacji rynku jest w moim odczuciu nieuchronny, a to oznacza, że rynek może powstać tylko kosztem PGNiG. Kluczem jest jednak to, i prezes UR E to rozumie, że PGNiG nie może być poszkodowany na wolumenie hurtowym. Ma to duże znaczenie, gdyż PGNiG jest głównym dzierżycielem długoterminowych kontraktów na dostawy gazu do Polski, działając poniekąd w imieniu państwa.

- A przypomnę, że są to kontrakty na zasadzie take or pay. Nie może więc powstać sytuacja, że nie mogąc sprzedać zamówionego gazu, będziemy musieli i tak za niego zapłacić. Nie mam natomiast problemu, aby odstąpić część kontraktu zakupowego innemu podmiotowi czy podmiotom.

- Proces uwalniania rynku musi być jednak stopniowy i przeprowadzony w taki sposób, by nie okazało się, że jego beneficjentami będą koncerny zagraniczne, a rodzima firma będzie ponosić koszty, choćby z tytułu niewykonania kontraktów zakupowych.

Które rejony świata, w których PGNiG poszukuje węglowodorów, uważa pan za najbardziej perspektywiczne i dlaczego?

- Z naszego punktu widzenia niewątpliwie jednym z najbardziej perspektywicznych rejonów jest norweski szelf kontynentalny. Już tej jesieni rozpoczniemy wydobycie ze zlokalizowanego na szelfie złoża Skarv, z którego w pierwszych latach produkcji planujemy pozyskać rocznie ok. 0,4 mld m sześc. gazu i ok. 0,5 mln ton ropy. Będzie to zarazem pierwsze zagraniczne wydobycie polskiej spółki na tę skalę. Norweski szelf to obszar stabilny politycznie i gospodarczo z jasno określonymi regulacjami prawnymi.

Marcin Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »