Reklama

Chciałbym jak najszybszego podpisania umowy na przekop Mierzei Wiślanej - Gróbarczyk

- Chciałbym, aby umowa z wykonawcą przekopu Mierzei Wiślanej została podpisana jak najszybciej - powiedział w czwartek minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk.

Minister dodał, że w najbliższy poniedziałek, 15 lipca Urząd Morski w Gdyni wskaże, która ze złożonych ofert w przetargu na przekop mierzei jest najlepsza.

Reklama

"W poniedziałek kończymy pierwszy etap, czyli oceny ofert. To daje już bezpośredni mandat na to, aby podpisać umowę z wykonawcą. (...) Ten etap zamykamy i wskazujemy, która oferta jest najlepsza" - powiedział Gróbarczyk.

"Chciałbym, aby umowa została podpisana jak najszybciej, ale mając doświadczenie z takich przetargów i możliwość wniesienia odwołania przez pozostałych oferentów, zostawiliśmy bezpieczny termin do jesieni, by wtedy zacząć budowę. Jeżeli uda nam się podpisać umowę w lipcu, to zaczynamy budowę natychmiast" - dodał.

Oferty w przetargu na budowę przekopu przez Mierzeję Wiślaną zostały otwarte pod koniec maja. Ceny zaproponowane przez sześciu inwestorów wahają się od ponad 992,2 mln zł do 1,4 mld zł.

Resort gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej na realizację pierwszej części inwestycji, czyli budowę portu osłonowego, kanału żeglugowego oraz sztucznej wyspy chciał przeznaczyć ponad 718 mln zł.

Według resortu gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej budowa nowej drogi wodnej ma poprawić dostęp do portu w Elblągu oraz zagwarantować Polsce swobodny dostęp z Zalewu Wiślanego do Bałtyku, z pominięciem kontrolowanej przez Rosję Cieśniny Piławskiej.

Kanał żeglugowy przez Mierzeję Wiślaną ma mieć około 1 km długości i 5 metrów głębokości. Umożliwi wpływanie do portu w Elblągu jednostek o zanurzeniu do 4 m, długości 100 m, szerokości - 20 m. Budowa kanału ma potrwać do 2022 roku.

- - - - -

- Program Rozwoju Retencji jest w ostatniej fazie uzgodnieniowej i jeszcze w lipcu powinien trafić pod obrady Rady Ministrów - poinformował w czwartek PAP minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk.

- Program Rozwoju Retencji jest już w ostatniej fazie uzgodnieniowej i myślę, że w lipcu powinien się już znaleźć na rządzie - powiedział Gróbarczyk.

Wcześniej Gróbarczyk mówił, że Program Rozwoju Retencji, który ma być wdrażany w latach 2021-2027, kosztować będzie 14 mld zł. W programie przewidziano m.in. budowę dużych i małych zbiorników retencyjnych.

Program na lata 2021-2027 z perspektywą do 2030 roku zakłada ponad dwukrotne zwiększenie retencji w Polsce.

Według ministra, gromadzimy i przetrzymujemy przez dłuższy czas ok. 4 mld m sześc. wody, co stanowi ok. 6,5 proc. objętości średniorocznego odpływu rzecznego. To zdecydowanie za mało, by m.in. przeciwdziałać skutkom suszy. Gróbarczyk ocenia, że za osiem uda się zwiększyć ten współczynnik o ponad połowę i zatrzymywać ok. 15 proc. wody.

Program Rozwoju Retencji zakłada przeprowadzenie 94 małych i dużych inwestycji. To m.in. budowa zbiorników retencyjnych, np. zbiornika Kąty-Myscowa (w woj. podkarpackim na Wisłoce), którego koszt ma wynieść 1 mld zł.

Kolejne planowane zbiorniki to m.in. zbiornik Tulce na cieku Męcina (w gmina Kleszczewo), którego koszt wynosi 18,3 mln zł., zbiornik Wielowieś Klasztorna na rzece Prośnie (koszt ponad 1 mld zł) oraz zbiornik retencyjny Maleszów w gminie Kondratowice na ciekach Ślęza i Żelowicka Woda (koszt 29,3 mln zł).

Oprócz budowy zbiorników plan przewiduje działania zwiększające retencję jeziorową i korytową np. w województwie Zachodniopomorskim na ciekach Łabędzie Bagno, Ina, Radew - na koszt 11,7 mln zł.

Program zakłada ponadto odbudowę urządzeń małej retencji w celu utrzymania bioróżnorodności ekosystemów wodnych m.in. na terenie Pojezierza Kaszubskiego i Borów Tucholskich, którego koszt szacowany jest na 2,2 mln zł.

Plan przewiduje też przebudowę niektórych tzw. suchych zbiorników, czyli przystosowanych do przyjmowania fali powodziowej - na zbiorniki "mokre", które w razie powodzi gromadzą wodę, a w przypadku suszy ją spuszczają. Taki los spotka np. zbiornik Racibórz Dolny (woj. śląskie na Odrze), który obecnie ma być polderem. W 2020 roku zakończy się jego realizacja, a następnie zostanie przebudowany na zbiornik "mokry".

Program zakładać będzie również zwiększenie retencji na terenach rolniczych. Po zmianach w prawie, budowa przez rolników zbiorników do 1 tys. m kw. nie będzie wymagała uzyskania zgód. Będzie się to odbywało na podstawie zgłoszenia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »