Reklama

Dlaczego Polak chce koniecznie mieć mieszkanie na własność?

Tegoroczna edycja "Finansowego Barometru ING" pokazuje, że Polacy najczęściej spośród obywateli trzynastu badanych krajów marzą o posiadaniu mieszkania na własność.

Aż 80 proc. respondentów z Polski zgadza się z opinią, że każdy zdecydowałby się na kupno mieszkania czy domu, jeśli byłoby go na to stać. To najwyższy wynik uzyskany w badaniu. Takiej samej odpowiedzi udzieliło "tylko" 46 proc. Holendrów, 53 proc. Hiszpanów i 58 proc. Niemców.

Reklama

Polacy nie tylko marzą o własnym mieszkaniu, ale jego zakup postrzegają także jako symbol sukcesu (72 proc.). W porównaniu z respondentami z innych krajów Polacy wyraźnie częściej uważają, że kupno mieszkania to dobra inwestycja (79 proc.) oraz zapewnienie bezpieczeństwa (74 proc.).

Chęć posiadania własnego mieszkania kontrastuje jednak z możliwościami finansowymi Polaków, bo aż 45 proc. respondentów z Polski, którzy nie posiadają własnego mieszkania uważa, że prawdopodobnie nigdy nie będzie ich na nie stać. Być może dlatego dość powszechna jest w Polsce opinia, że w zakupie mieszkania powinni pomagać finansowo rodzice. Taką przekonanie podziela co drugi Polak, co po Turcji jest drugim najwyższym odsetkiem uzyskanym w badaniu. Dla porównania, z opinią że rodzice powinni pomagać dzieciom w kupnie mieszkania zgadza się tylko 16 proc. Holendrów i 23 proc. Hiszpanów - wynika z badania Grupy ING przeprowadzonego w 13 europejskich krajach.

Być może jest to efekt specyfiki polskiego rynku polegającego na tym, że nie ma profesjonalnego długoterminowego rynku najmu mieszkań, tak jak w innych krajach np. w Niemczech, gdzie połowa ludności mieszka w wynajmowanych lokalach.

W Polsce taki rynek dopiero się tworzy, a większość mieszkań jest wynajmowana na krótki okres, co nie sprzyja traktowaniu takich lokali jako swojego stałego miejsca zamieszkania, zwłaszcza wśród rodzin z dziećmi w wieku szkolnym.

Jednocześnie z badania ING wynika, że blisko trzech na czterech Polaków jest zadowolonych ze swojej sytuacji mieszkaniowej. To nieznacznie lepszy wynik niż w ubiegłorocznym badaniu (70 proc.), ale zarazem przeciętny na tle innych państw w Europie. Najbardziej zadowoleni ze swojej sytuacji mieszkaniowej są mieszkańcy Luksemburga (82proc.) i Holandii (80 proc.), najmniej Niemiec (66 proc.), Włoch (64 proc.) i Turcji (61 proc.).

Zdaniem autorów badania, optymizm Polaków wynika z trzech czynników. Po pierwsze, w Polsce obecnie buduje się i oddaje się do użytku rekordową ilość mieszkań, w ub. roku 170 tys. - tyle co przed kryzysem finansowym z 2008 r. Co istotne, do niedawna ich ceny były bardzo stabilne pomimo rekordowego popytu. Polska powoli zaspokaja duży deficyt mieszkań. Dodatkowo poprawiła się dostępność mieszkań. W ciągu ostatnich 8 lat ich ceny niewiele się zmieniły a dochody rosły. W efekcie za przeciętną płacę można obecnie kupić blisko 0,8m2 mieszkania, to znacznie więcej niż w 2008 roku (o prawie 40 proc.) .

Po drugie, od ostatniego roku życie osób spłacających kredyt hipoteczny we frankach szwajcarskich stało się łatwiejsze ze względu na systematyczne osłabianie się tej waluty. Z kolei kredytobiorcy złotowi mogą cieszyć się niskimi stopami procentowymi - tłumaczą autorzy badania. W ciągu ostatniego roku wyraźnie spadł odsetek osób przyznających się do trudności ze spłatą raty kredytu (z 41 proc. w 2016 r. do 20 proc. w 2017 r.).

- Na optymizm Polaków mogła mieć także wpływ obietnica budowy przez państwo dużej liczby tanich mieszkań na wynajem z dojściem do własności w ramach programu Mieszkanie+. Czynnik ten wydaje się jednak stosunkowo mało istotny, gdyż realizacja programu opóźnia się, a Polacy nie pokładają dużego zaufania do instytucji państwa - mówi Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

Respondenci Barometru ING w prawie wszystkich krajach spodziewają się częściej wzrostu cen nieruchomości, niż ich spadku. Odwrotnie jest tylko we Włoszech oraz w Wielkiej Brytanii, co może mieć związek z Brexitem, który już spowodował spadek cen brytyjskich nieruchomości.

Ekonomiści ING podkreślają, że od 2014 r. w Unii Europejskiej i w Polsce trwa ożywienie gospodarcze, stymulowane polityką niskich stóp procentowych. Buduje się bardzo wiele i brakuje już pracowników by zaspokoić wysoki popyt ze strony deweloperów. Znajduje to odzwierciedlenie w cenach mieszkań, zwłaszcza w krajach Europy Środkowej, gdzie od 2015 roku ceny wzrosły już o kilkanaście procent, co może podsycać obawy o powrót bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości. Dotyczy to również Polski, gdzie zakup mieszkania tradycyjnie uważa się za bezpieczną i zyskowną inwestycję, szczególnie przy obecnym oprocentowaniu lokat. - Wprawdzie ceny mieszkań w naszym kraju rosły dotychczas w umiarkowanym tempie 2-3 proc. rocznie, ale od początku 2017 przyspieszyły do 5-7 proc.- dodają.

- Chociaż dalszy wzrost cen mieszkań w Polsce jest prawdopodobny, to nasze badania sugerują, że nie przerodzi się on w bańkę spekulacyjną. Odrobiliśmy lekcję z poprzedniego kryzysu - tłumaczy Karol Pogorzelski, ekonomista ING Banku Śląskiego Wyjaśniając między innymi, że tanie z pozoru kredyty frankowe przestały być udzielane, a zaciągnięcie kredytu hipotecznego w złotym wymaga znacznego wkładu własnego (10-20 proc.).

Monika Krześniak-Sajewicz

Dowiedz się więcej na temat: Polacy | Mieszkanie+ | ING Bank Śląski | Niemiec | mieszkanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »