Reklama

Dynamicznie rosnący polski rynek najmu pozostaje w ogonie Europy

Udział obywateli realizujących swoje potrzeby mieszkaniowe na rynku najmu niemal się podwoił w trakcie ostatnich trzech lat. Nie zmienia to jednak faktu, że nasz rynek jest niemal dziesięciokrotnie mniejszy niż niemiecki, a w zestawieniu 26 krajów europejskich zajmujemy dopiero 19. miejsce.

Dostępne są już dane Eurostatu dla większości krajów europejskich na temat tego jak ich obywatele realizują swoje potrzeby mieszkaniowe. Dla Polski wskazują na dynamiczny rozwój rynku, ale wciąż nie można ich nazwać optymistycznymi.

W Polsce rynek najmu rośnie

W gronie 26 krajów Polska zajmuje 19. miejsce pod względem poziomu rozwoju rynku najmu. Zgodnie z danymi Eurostatu za rok 2012 4 proc. obywateli realizuje swoje potrzeby mieszkaniowe najmując mieszkania na zasadach rynkowych. Gdyby badanie to przeprowadzić trzy lata wcześniej, to rodzimy wynik byłby znacznie gorszy. W 2009 roku jedynie 2,2 proc. obywateli realizowało swoje potrzeby mieszkaniowe na rynku najmu. Wynik ten dałby wtedy Polsce 23 lokatę na 28 badanych krajów. Pomimo wzrostu wskaźnika o prawie 82 proc. w okresie od 2009 do 2012 roku, rynek najmu w Polsce wciąż pozostaje niewielki. Spory jest za to sektor wynajmu na zasadach nierynkowych (do nich zalicza Eurostat np. mieszkania komunalne, zakładowe czy spółdzielcze lokatorskie). Na nim realizuje swoje potrzeby mieszkaniowe 13,6 proc. Polaków.

Skromny rynek w krajach "nowej unii"

Statystyki europejskiego urzędu dowodzą, że najem na zasadach rynkowych, jako forma zabezpieczania potrzeb mieszkaniowych, jest na Zachodzie popularniejszy niż na Wschodzie. Podczas gdy w krajach "starej Unii" 23 obywateli na 100 najmuje lokale, to w krajach przyjętych do Wspólnoty po 2003 rokusą to zaledwie 4 osoby na 100. Rekordowo mały rynek najmu mają: Rumunia, Bułgaria, Litwa, Chorwacja i Malta. W każdym z tych krajów mniej niż 2 proc. obywateli najmuje mieszkania na zasadach rynkowych. Wytłumaczenia takich danych należy upatrywać w kilku czynnikach.

Większy rynek sprzyja mobilności społeczeństwa

Bez wątpienia dużą rolę grają tu przyzwyczajenia, mobilność ludności - czyli skłonność do migracji (np. za pracą), cena czy porządek prawny obowiązujący w danym kraju. Doskonałym przykładem tego jak regulacje prawne potrafią stanąć na drodze rozwoju rynku jest Wielka Brytania. Jak dowodzi David Lawrenson - znany komentator brytyjskiego rynku nieruchomości - w ostatnich niemal 70 latach zmiany w prawie spowodowały, że udział wynajmowanych mieszkań spadł na wyspach z około 50 proc. (w 1945 roku) do 10 proc. (w połowie lat 80. XX wieku) i teraz powoli odbudowuje się dążąc do 20-proc udziały w rynku. Po wojnie rząd w odpowiedzi na doniesienia o właścicielach nieruchomości, którzy źle traktowali swoich najemców wprowadził ustawę regulującą poziom czynszu i niemal uniemożliwiającą pozbycie się nierzetelnego najemcy. Gdy w ciągu kolejnych dekad udział wynajmowanych lokali pięciokrotnie się skurczył, rząd zauważył że negatywnie oddziałuje to na rynek pracy i skłonność ludności do migracji. W efekcie w 1988 i 1996 roku wprowadzono ustawy, które ułatwiały odzyskanie własności przez osoby wynajmujące lokale nierzetelnym klientom.

Za Odrą rynek najmu dziesięciokrotnie większy niż nad Wisłą

Sztandarowym przykładem kraju o dużym rynku najmu sąNiemcy. Tam na zasadach rynkowych swoje potrzeby mieszkaniowe najmując lokal realizuje aż 38,6 proc. obywateli. Jest to wynik niemal dziesięciokrotnie wyższy niż w Polsce. Ponad 30 obywateli na 100 zajmuje wynajmowany na zasadach rynkowych lokal także w Danii i Holandii. Do czołówki rok wcześniej można też było zaliczyć Austrię (z wynikiem na poziomie 26,2 proc.) i Szwajcarię (51,4 proc.), ale niestety Eurostat nie opublikował jeszcze danych za 2012 rok.

Niska podaż wpływa na ceny

Sytuacja niskiej podaży mieszkań w Polsce jest środowiskiem sprzyjającym inwestorom. Jest to jeden z kluczowych czynników (obok wciąż niezaspokojonych potrzeb mieszkaniowych Polaków), który powoduje, że zakup mieszkania na wynajem jest nad Wisłą intratnym biznesem. Zgodnie z danymi portalu GPG Polska zajmuje bowiem 5. miejsce w gronie 30 krajów europejskich pod względem zyskowności wynajmu. Można te dane odwrócić - dla najemców oznacza to, że Polska jest jednym z najdroższych krajów pod względem kosztu wynajmu. We wspomnianym zestawieniu pod uwagę brana jest stopa zwrotu w ujęciu brutto, a więc iloraz potencjalnego rocznego przychodu z wynajęcia nieruchomości i jej wartości.

Kosztowność najmu w Polsce można także przedstawić na innym przykładzie. Singiel zarabiając tyle ile wynosi średnia pensja netto w największych miastach Polski wydaje na czynsz średnio 38 proc. swojego wynagrodzenia netto (od 32 proc. w Łodzi do 43 proc. w Krakowie, Warszawie czy Wrocławiu). Gdyby do kwoty tej dodać jeszcze koszty związane z mediami, nie byłoby nadmierną przesadą uznanie, że nawet prawie połowa miesięcznej pensji pochłaniana jest przez nieruchomość w przypadku statystycznego singla realizującego swoje potrzeby na rynku najmu w dużym polskim mieście. Dla porównania wynajem 30-metrowej kawalerki w Berlinie kosztuje niecałe 400 euro. Kwota ta odpowiada 15 proc. przeciętnego niemieckiego wynagrodzenia netto.

Bartosz Turek, Lion's Bank

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »