Reklama

Kupujący chcą negocjować, sprzedający niezbyt chętnie obniżają ceny

Dla wielu potencjalnych klientów pandemia koronawirusa stała się dobrym momentem do większych niż zwykle negocjacji przy zakupie mieszkania. Czy rzeczywiście obecna sytuacja sprzyja negocjacjom?

Lockdown, którego apogeum obserwowaliśmy w marcu i kwietniu bieżącego roku chwilowo sparaliżował obrót nieruchomościami. Coraz liczniej pojawiały się głosy, że przedłużająca się sytuacja powodująca brak możliwości sprzedaży zaowocuje jeśli nie spadkiem cen, to przynajmniej zwiększonymi możliwościami ich negocjacji. 

Na rynku wtórnym wynegocjujemy nieco więcej

Reklama

Wyniki analiz przygotowywanych do opracowania Barometr Metrohouse i Gold Finance wskazują, że zawirowania na rynku nieruchomości rzeczywiście przyczyniły się do nieco większych niż zwykle możliwości wynegocjowania akceptowalnej dla siebie ceny.

- W I kw. 2020 r. na sześciu największych rynkach mieszkaniowych w Polsce można było wynegocjować średnio 3,06 proc. ceny mieszkania z rynku wtórnego. W minionym, II kw. 2020 r. możliwości negocjacji cen były nieco wyższe, bo średnia to 3,30 proc., ale są to wartości dalekie od tego, czego oczekują kupujący. Oczywiście zdarzają się transakcje, gdzie negocjacje sięgają nawet 20 proc., ale częściej udaje się wynegocjować jedynie symboliczne kwoty, mówi Marcin Jańczuk, autor raportu Barometr Metrohouse i Gold Finance.

W II kwartale br. największe ustępstwa cenowe były widoczne w przypadku mieszkań sprzedawanych w Łodzi, gdzie ostatnia cena ofertowa różniła się od transakcyjnej o 5 proc., czyli tyle można było wynegocjować w rozmowie ze sprzedającym. Podobne możliwości negocjacji dotyczyły rynków we Wrocławiu (4,9 proc.) i Gdańsku (4,8 proc.). Natomiast trudniej negocjowało się w Warszawie (2,6 proc.) i Poznaniu (2 proc.). W Krakowie ceny transakcyjne były najbardziej zbliżone do ofertowych. Biorąc pod uwagę średnie ceny nabywanych mieszkań, najwięcej utargowali nabywcy mieszkań we Wrocławiu (ponad 22 tys. zł) i w Gdańsku (16,4 tys. zł).

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Należy jednak pamiętać, że cena ofertowa, z którą spotyka się potencjalny nabywca również często ulega korektom w czasie eksponowania nieruchomości na rynku.

- W wielu przypadkach pierwsza zaproponowana przez sprzedającego cena bywa zaporowa. Jednak przedłużająca się sprzedaż powoduje, że sprzedający weryfikują cenę i przy całkowitym braku zainteresowania obniżają ją do poziomów bardziej akceptowalnych dla klientów. W II kwartale największe obniżki na etapie sprzedaży były widoczne w Łodzi (4,8 proc.) i w Krakowie (4,4 proc.), dodaje Marcin Jańczuk z Metrohouse.

Deweloperzy dość ostrożnie stosują obniżki cen

Z aktualnie zamieszczanych w bazie danych portalu RynekPierwotny.pl ofert promocyjnych nowych mieszkań wynika przede wszystkim wzrost aktywności deweloperów w zakresie różnego typu promocji. Już od marca coraz wyraźniej przybywa nowych pozycji, z których jak zwykle 80-90 proc. dotyczy wprost bonusów cenowych. Pozostałe to najczęściej miejsca postojowe lub komórki lokatorskie gratis, systemy płatności 20/80 i 10/90, zdecydowanie rzadziej wykończenie w cenie lub urządzenie kuchni.

- Co ciekawe, w ostatnich tygodniach pojawiły się też zupełnie nowe promocje, które można określić jako typowo "covidowe". Najlepszy przykład to oferta dewelopera Archicom, który oferuje swoim klientom tzw. "Tarczę ochronną Archicomu". Ten, jak to określa spółka "unikalny program dla klientów", obejmuje dofinansowanie zakupu mieszkania, spłatę rat kredytu oraz ochronę przy utracie pracy, mówi Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Natomiast skala zniżek jest dość zróżnicowana. Wciąż pojawiają się bonusy rzędu 2-3 proc. ceny ofertowej, co jak na dzisiejsze czasy wydaje się propozycją raczej skromną. Najczęściej aktualne rabaty promocyjne zawierają się w przedziale 5-8 proc., np. w formie "ceny obniżonej o VAT". Większe zniżki, nawet rzędu 10 proc. są możliwe, ale raczej bardzo rzadko przy zakupach pojedynczych lokali.

Jak dodaje Jarosław Jędrzyński z RynekPierwotny.pl dobrym przykładem firmy deweloperskiej, która od początku pandemii postawiła na zdecydowane wzmocnienie marketingu promocyjnego swoich inwestycji, jest Murapol. - W efekcie w II kw. br., który w następstwie pandemii przyniósł załamanie sprzedaży nowych mieszkań, deweloper zwiększył ich kontraktację w relacji rok do roku o, bagatela, 18 proc., dodaje Jarosław Jędrzyński.

Dowiedz się więcej na temat: rynek mieszkaniowy | ceny mieszkań

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »