Reklama

Mieszkania dostępne tylko dla tych, co mają gotówkę

Sprzedaż mieszkań w największych miastach spadła o 30-40 proc. Natomiast wniosków o kredyt hipoteczny jest aż o 70 proc. mniej. Kupują głównie klienci z grubo wypchanym portfelem, bardzo często na wynajem. Udział gotówkowców sięga ok. 60-70 proc. - mówi Interii Marek Wielgo, ekspert RynekPierwotny.pl.

W okresie od stycznia do lipca sprzedaż mieszkań na rynku pierwotnym w poszczególnych miastach spadła o 30-40 proc. Z samych lipcowych danych wynika, że w siedmiu największych miastach deweloperzy znaleźli chętnych na łącznie 2,4 tys. mieszkań, co jest wynikiem lepszym od czerwcowego o 12 proc., choć w porównaniu z lipcem 2021 roku to spadek o 31 proc. - wynika z danych RynekPierwotny.pl. 

Jednocześnie rynek kredytów mieszkaniowych niemal zamarł, bo ludzie w obecnej sytuacji nie mają szans na kredyt hipoteczny. Biuro Informacji Kredytowej podało, że łączna kwota zapytań o kredyty mieszkaniowe spadła o 67 proc. rok do roku. Osób wnioskujących było aż o 68 proc. mniej niż rok temu. To najgorszy wynik od stycznia 2007 r., czyli od 15 lat, odkąd BIK prowadzi takie pomiary.

Reklama

Spadek wnioskujących o kredyt to efekt drastycznego pogorszenia zdolności kredytowej - jest ona o połowę niższa niż rok temu. W praktyce mniej więcej oznacza to, że przy tych samych zarobkach można dostać kredyt na mieszkanie o połowę mniejsze niż jeszcze kilkanaście miesięcy temu.  To przede wszystkim efekt wzrostu stóp procentowych, ale także zaostrzenia przez nadzór wymogów przy badaniu zdolności kredytowej (Komisja Nadzoru Finansowego w marcu wydała nowe zalecenie) i teraz trzeba ją badać tak, jakby stopy miały wzrosnąć jeszcze co najmniej o 5 pkt. proc.

Kredyty hipoteczne. Polacy stracili zdolność kredytową

Te dwa czynniki spowodowały, że większość Polaków jest odcięta od możliwości zaciągnięcia kredytu mieszkaniowego. Przykładowo maksymalna dostępna kwota starczy na niecałe 30 metrów, a jeszcze roku temu bank był skłonny pożyczyć na 60 metrów.

- W tym roku popyt na mieszkania dusi rosnące oprocentowanie kredytów hipotecznych oraz obowiązująca od kwietni rekomendacja Komisji Nadzoru Finansowego, która dodatkowo ograniczyła zdolność kredytową potencjalnych nabywców mieszkań. Jednak załamanie rynku mieszkaniowego raczej nam nie grozi. Pamiętajmy, że taka sytuacja jest na rękę osobom i firmom inwestującym w mieszkania na wynajem. Najpewniej to dlatego w lipcu zaobserwowaliśmy w większości największych miast odbicie sprzedaży nowych mieszkań po spadkach w maju i czerwcu. Jak widać deweloperzy wciąż mogą liczyć na inwestorów z grubo wypchanym portfelem, którzy kupują mieszkania za gotówkę, właśnie z myślą o wynajmie - komentuje dla Interii Marek Wielgo, ekspert RynekPierwotny.pl i GetHome.pl.

Mieszkania są kupowane inwestycyjnie

Dane portalu RynekPierwotny.pl, który systematycznie monitoruje odsetek gotówkowych zakupów, obrazują krajobraz rynkowy po praktycznym odcięciu większości Polaków od możliwości uzyskania bankowego finansowania.

- Mogę powiedzieć, że w tym roku jest on (udział kredytów gotówkowych - red.) nawet dwukrotnie wyższy niż w okresie rekordowo niskich stóp procentowych. Na przykład w 2021 roku około 65 proc. kupujących nowe mieszkania posiłkowało się kredytem, a "tylko" 35 proc. wykładało na ten cel gotówkę. W tym roku proporcje odwróciły się. Deweloperzy raportują nam, że udział gotówkowców wynosi obecnie ok. 60-70 proc. - dodaje Marek Wielgo.

Monika Krześniak-Sajewicz

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »