Wzrost cen na rynku nieruchomości wynika z optymizmu do gospodarki

Wzrost cen nieruchomości to wyraz optymizmu Polaków co do przyszłości polskiej gospodarki - ocenił Leszek Skiba prezes Pekao SA. Dodał, że dla utrzymania stabilności gospodarczej ważne jest zachowanie złotego i niewstępowanie do strefy euro.

- Ceny nieruchomości rosną. To wynika z kilku czynników, przede wszystkim optymizmu. Polacy - i myślę, że taki jest dominujący nastrój - są optymistami co do przyszłości polskiej gospodarki. Widzą bardzo dobre prognozy; oferty zatrudnienia pojawiają się na prawo i lewo, jest takie poczucie, że łatwo jest znaleźć pracę i wynagrodzenia też rosną - powiedział. - A jednocześnie mamy niskie stopy procentowe, co powoduje, że kredyt jest tani - dodał. Wskazał, iż klienci dostrzegają niskie ceny nieruchomości przy tanim kredycie, więc decydują się np. na kupno większego mieszkania już teraz, m.in. dlatego, że obawiają się dalszego wzrostu cen. - I to nakręca - podkreślił.

Reklama

Jak wskazał, duża część osób kupuje mieszkania za gotówkę, czyli "uznaje, że jest to pewnego rodzaju lokata". - A jednocześnie widzimy bardzo duży wzrost popytu na kredyty hipoteczne. I oczywiście banki mają takie zadanie, żeby sprostać temu wyzwaniu - zauważył.

Pytany o znaczenie polskiej waluty podczas kryzysu wywołanego pandemią, prezes Pekao powiedział, że "niezależna waluta, polski złoty to jest stabilność, bezpieczeństwo i obrona przed turbulencjami gospodarczymi, które dzieją się na świecie".

- Wiemy, że własna waluta to własny kurs, który się zmienia i jest pewnego rodzaju ochroną przed zmianami na świecie plus do tego stopa procentowa banku centralnego, która jest w stanie w odpowiedni sposób dopasować się do tego, co się dzieje w Polsce. Przy takiej sile polskiej gospodarki i rozmiarze niezmiernie ważne jest, by polski złoty był walutą, której pilnujemy i którą posiadamy, bo to jest przyszłość polskiej gospodarki, żeby tego bronić - podkreślił.

Dodał, iż jednocześnie strefa euro jest kluczowym partnerem dla Polski. - Kibicujemy, żeby strefa euro była w jak najlepszej kondycji, bo zawsze to jest ekonomiczna korzyść dla Polski, dla polskich firm, które tam eksportują - dodał.

Pytany, czy wobec tego w tej chwili przyjęcie euro byłoby niekorzystne dla Polski, odpowiedział twierdząco. - Tak, byłoby niekorzystne i powinniśmy pozostać krajem, który analizuje wszystkie możliwości. Ta furtka pozostaje, bo możemy sobie jakiś krytyczny, dramatyczny scenariusz wyobrazić, ale w przewidywalnej przyszłości najbliższych wielu, wielu lat nie widać uzasadnienia, żeby wstępować do strefy euro - ocenił.

PAP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »