Zdaniem strony rządowej amerykański gigant musi "naprawić naruszenia, usuwając bezprawne treści". W sumie ponad 65 tys. reklam Airbnb miało naruszać prawa konsumenckie, a więc np. promowały nieruchomości bez licencji lub takie, których numer licencji nie zgadzał się z danymi w rejestrach.
Airbnb odpiera zarzuty rządu
Rząd wyjaśnił, że kara pieniężna stanowi sześciokrotność nielegalnych zysków, jakie Airbnb uzyskało od czasu, gdy firma otrzymała ostrzeżenie o obraźliwych reklamach, do momentu ich usunięcia.
Tymczasem Airbnb zapowiada walkę prawną. Rzecznik firmy, cytowany przez AFP, poinformował, że spółka zaskarży grzywnę do sądu. Wyraził przekonanie, że działania resortu ds. konsumentów "są sprzeczne z obowiązującymi w Hiszpanii przepisami".
Dodał, że Airbnb "ściśle współpracuje" z ministerstwem ds. mieszkalnictwa w celu wdrożenia nowego systemu rejestracji. Wskazał, że od stycznia ponad 70 tys. ofert otrzymało numer rejestracyjny i nadal jest dostępnych do rezerwacji.
Turystyczny boom nie sprzyja Hiszpanom
Jak wskazuje AFP, sektor turystyczny w Hiszpanii będzie rósł w tempie dwukrotnie wyższym od średniej dla strefy euro już w 2025 roku. Obecnie kraj ten jest drugim, po Francji, najchętniej odwiedzanym państwem na świecie. W ubiegłym roku przyjął 94 mln zagranicznych turystów.
Hossa turystyczna nie sprzyja jednak sytuacji mieszkaniowej - popyt na miejsca noclegowe jest tak wysoki, że ceny nieruchomości rosną, a wielu Hiszpanów nie stać na swoje lokum.
"Tysiące rodzin żyje na krawędzi z powodu braku mieszkań, podczas gdy nieliczne bogacą się dzięki modelom biznesowym, które wyrzucają ludzi z ich domów" - powiedział Pablo Bustinduy, minister ds. praw konsumentów, skrajnie lewicowy, w oświadczeniu ministerstwa.
Dodał, że "żadna firma, niezależnie od wielkości czy potęgi, nie stoi ponad prawem. Tym bardziej, jeśli chodzi o rynek nieruchomości".














