Reklama

Jak urzędnicy podatki upraszczali...

Urząd ds. Uproszczenia Podatków - to od wczoraj nowy twór brytyjskiego rządu. Urząd ma za zadanie przedrzeć się przez ordynację podatkową, która ma w wyspiarskim kraju... 11 tysięcy stron.

Kanclerz skarbu George Osborne określił obecną ordynację jako jedną z najbardziej skomplikowanych w rozwiniętym świecie, wadliwą i szkodliwą. Urząd ma wskazać niepotrzebne komplikacje w systemie podatkowym, które szkodzą firmom i obywatelom. Z wnioskami urzędnicy stawią się u ministra finansów, który popchnie w parlamencie kwestię zmian w przepisach. Nowa ordynacja ma być sygnałem dla świata, iż Wielka Brytania wraca do rodziny krajów otwartych na biznes.

Ordynacja w ostatniej dekadzie podwoiła ilość przepisów. W tym czasie Wielka Brytania przesunęła się z 7. na 13. lokatę w indeksie światowej konkurencyjności (indeks opracowuje World Economic Forum).

Reklama

Szefem urzędu został Michael Jack, przez 13 lat poseł w Izbie Gmin, pracownik ministerstwa finansów, w latach 90. XX wieku autor projektu uproszczenia ordynacji podatkowej. Jego zastępcą został John Whiting, dyrektor w Chartered Institute of Taxation (Rządowym Instytucie Podatkowym), wcześniej przez 25 lat pracujący w PricewaterhouseCoopers. Obydwaj przez najbliższy rok pracować będą... za darmo. Ewentualne etaty dostać mogą dopiero za rok. Gdy się wykażą.

-----

W kraju nad Wisłą natomiast wszystko jest o wiele trudniejsze - od niemal trzech lat działa nadzwyczajna komisja sejmowa Przyjazne Państwo do spraw związanych z ograniczaniem biurokracji. Poza powiększeniem o jeden byt grupy absurdalnych tworów, żadnych namacalnych efektów jej pracy nie stwierdzono. Tyle samo absurdalnych przepisów oraz biurokracji było i jest. Polacy bawią się za pieniądze podatników, Anglicy przynajmniej za swoje.

-----

Kanclerz Skarbu - dosłownie Kanclerz Szachownicy (ang. Chancellor of the Exchequer) - jeden z najważniejszych członków brytyjskiego rządu, odpowiedzialny za sprawy finansów Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej; brytyjski odpowiednik ministra finansów. Angielska nazwa urzędu jest konsekwencją jego historycznej ewolucji. Pierwotnie Kanclerz Skarbu, jako urzędnik podległy Lordowi Wielkiemu Skarbnikowi (ang. Lord High Treasurer, zazwyczaj pełniącego również funkcję Skarbnika - ang. Treasurer), był członkiem Court of Exchequer, wywodzącego się z czasów normandzkich kolegialnego organu o uprawnieniach administracyjno-sądowych w zakresie ustalania i poboru dochodów królewskich. Z uwagi na nikłą biegłość w zakresie matematyki, od około 1110 roku członkowie tego organu używali stołu pokrytego wzorem szachownicy, celem ułatwienia rachunków. W wyniku ewolucji i reform finansów państwa, w tym występującej od 1667 roku praktyki powierzania urzędu Skarbnika specjalnej komisji w miejsce jednej osoby, co doprowadziło również do faktycznej likwidacji urzędu Lorda Wielkiego Skarbnika (oba urzędy pełniła zawsze jedna osoba, na podstawie nominacji datowanych na ten sam dzień), Kanclerz Skarbu stał się zwyczajowym członkiem tej komisji, od 1712 roku jako Drugi Lord Skarbu (ang. Second Lord of Treasury). Gdy stanowisko Pierwszego Lorda Skarbu (ang. First Lord of Treasury) związane zostało z funkcją premiera Zjednoczonego Królestwa, Kanclerz Skarbu stał się głównym urzędnikiem zajmującym się finansami państwa. W 1833 roku zlikwidowano ostatecznie Court of Exchequer, zaś Skarb stał się rządowym departamentem (ang. HM Treasury), na którego czele stanął Kanclerz Skarbu. (wiki)

Krzysztof Mrówka

Inflacja, bezrobocie, PKB - zobacz dane z Polski i ze świata

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »