Reklama

Polski Ład. Pieniądze dla artystów, czyli będzie podatek od tabletów

Jarosław Kaczyński przedstawiając "Polski Ład" zapowiedział ustawę, która zapewni status artysty zawodowego grupie około 60 tysięcy osób. Fundusz wsparcia artystów znajdujących się w złej sytuacji materialnej ma być zasilany przez wpływy z opłaty reprograficznej, która zostanie nałożona na komputery, tablety i dyski twarde. Koszt poniosą nabywcy tych urządzeń. Opłata nie obejmie smartfonów.

Projekt ustawy o uprawnieniach artysty zawodowego na początku maja został skierowany przez Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu (MKDNiS) do konsultacji społecznych. Ma on ucywilizować warunki pracy artystycznej i zapewnić twórcom o najniższych dochodach bezpieczeństwo socjalne w postaci dostępu do ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych.

"Godziwa rekompensata"

Opłata reprograficzna ma w założeniu stanowić “godziwą rekompensatę" strat ponoszonych przez twórców w związku z dozwolonym przez prawo kopiowaniem ich utworów przez osoby fizyczne na własny użytek. Organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi po potrąceniu kosztów przekazują część otrzymanych kwot twórcom jako wynagrodzenie za "zwielokrotnianie ich utworów".

Reklama

Opłaty reprograficzne są znane i stosowane w Unii Europejskiej od 20 lat. W Polsce pobierane są od płyt CD, DVD, kserokopiarek, skanerów, faksów, magnetowidów i kaset VHS. Do tego katalogu mają być dołączone bardziej nowoczesne urządzenia: komputery, tablety pamięci elektronicznej, dyski twarde. Wiceminister Jarosław Sellin podkreśla, że opłatą nie będą objęte smartfony, choć za takim rozwiązaniem opowiadają się środowiska artystyczne argumentujące, że "bez telefonów system się nie spina".

Zgodnie z projektem ustawy "opłata reprograficzna ma mieć wysokość od 1 do 4 procent kwoty brutto należnej z tytułu pierwszej sprzedaży towaru, albo wartości rynkowej towaru z dnia pierwszego przekazania lub pierwszego przyjęcia w użytkowanie". Według projektu część wpływów z opłaty będzie nadal przekazywana artystom za pośrednictwem Organizacji Zbiorowego Zarządzania Prawami Autorskimi, a część zasili Fundusz Wsparcia Artystów Zawodowych. Rząd przychody z tytułu podwyższonej opłaty reprograficznej szacuje na 318-398 milionów złotych rocznie, a wciągu najbliższych 10 lat na kwotę 3,57 miliarda złotych.

Płaci konsument

Producenci i importerzy opłatę reprograficzną doliczają do ceny urządzenia lub nośnika, co oznacza, że faktycznie ponosi ją końcowy konsument. Kilka miesięcy temu w liście do ministra Piotra Glińskiego przeciwko wprowadzeniu nowego podatku opowiedziała się Federacja Konsumentów. Jej zdaniem, opłata zwiększy skalę wykluczenia cyfrowego Polaków.

Federacja podkreślała wówczas, że nowa opłata będzie przejawem "podwójnego opodatkowania", gdyż użytkownicy płacą już abonamenty za usługi takie jak m.in. Player, Spotify, czy Netflix. Minister Gliński uważa jednak, że ceny sprzętu nie powinny wzrosnąć, bo w Polsce są one jedne z najwyższych w Europie. Autorzy projektu ustawy prognozują, że nowa opłata raczej obniży - i to tylko w nieznaczny sposób - zyski osiągane przez importerów i producentów sprzętu.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

"Przewidywane podwyższenie opłaty reprograficznej nie powinno wpłynąć na ceny sprzętu elektronicznego, bo są one w głównej mierze uzależnione od polityki producenta prowadzonej przez niego na konkretnym rynku, a nie od podatku VAT czy też nałożonych opłat. Koszt wytworzenia znacznej części sprzętu to bowiem ułamek jego ceny" - czytamy w projekcie MKDNiS.

Autorzy ustawy zakładają, że producenci sprzętu, by utrzymać konkurencyjność oferowanych produktów będą musieli zaakceptować wzrost opłaty w Polsce i nie uciekać się do podwyższania cen. Jeżeli tego nie zrobią, konsumenci korzystając z jednolitego rynku w UE zaczną zamawiać produkty elektroniczne w innych krajach.

Elektronika w czasie pandemii

Badanie przeprowadzone na przełomie stycznia i lutego pokazało, że aż 75 proc. respondentów sprzeciwia się nowej opłacie reprograficznej. Z sondażu wynika również, że prawie 9 na 10 Polaków uznaje ją za dodatkowy podatek, a ponad połowa ankietowanych uważa, że państwo powinno obniżyć opodatkowanie elektroniki w czasie pandemii.

Z badania wynika także, że co czwarty respondent musiał w ostatnich miesiącach zainwestować w elektronikę (w związku z pracą zdalną czy też edukacją w domu), a nowy podatek może ograniczyć te zakupy. Ponad połowa (54 proc.) Polaków deklaruje, że po wprowadzeniu opłaty będzie kupować sprzęt rzadziej lub zdecydowanie rzadziej. Negatywne skutki opłaty w największym stopniu odczują osoby starsze, które już dziś najbardziej są narażone na wykluczenie cyfrowe.

Jacek Brzeski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »