Reklama

W odpowiedzi panu Michałowi Kanownikowi: "Odwrócony VAT" to gangrena systemu podatkowego

Oczywiście na wstępie pragnę podziękować panu Michałowi Kanownikowi, reprezentującego - jak rozumiem - interesy części firm korzystających z przywileju niepłacenia VAT-u (pod nazwą "odwrotne obciążenie"), które od połowy zeszłego roku nie muszą, tak jak inni, ponosić ciężaru tego podatku, uzyskując jego zwroty. Jesteśmy w wolnym kraju, każdy ma prawo bronić swoich przywilejów.

Oczywiście zdaniem pana Kanownika krytyka przywilejów podatkowych jest "karygodna" (chyba mi grozi, ale nie mam zamiaru się przestraszyć - próbowali mnie przestraszyć zarówno politycy jak i przestępcy). Czytając uważnie ów tekst można by przypomnieć przysłowie o uderzeniu w stół i nożycach; zanim jednak ustosunkuję się do argumentów używanych przez Pana Kanownika pod moim adresem, graniczących niekiedy z insynuacjami, powinienem sprostować nieprawdziwe stwierdzenia mojego Polemisty. Nieprawdą jest więc, że:

* jestem "współtwórcą polskiego systemu VAT": nie "jestem" tylko "byłem" w latach 1993-1996; z obecnym kształtem tego podatku, będącego największą patologią w historii podatków nie mam i nie chcę mieć nic wspólnego,

Reklama

* nigdy nie "stawiałem znaku równości pomiędzy uczciwymi firmami (...) a przestępcami, którzy wykorzystywali ten mechanizm do wyłudzania nienależnego zwrotu VAT": tu mój polemista coś mi insynuuje,

* nieprawdą jest, że "problem wyłudzeń nienależnego zwrotu VAT istnieje praktycznie od początku stworzenia podatku od towarów i usług": w latach 1993-1996 było to zjawisko marginalne, dochody budżetowe wzrastały realnie o kilkanaście procent rocznie, a w latach 2011-2015 - czyli gdy rozszerzono zakres tzw. "odwrotnego obciążenia" - nastąpił głębszy w historii tego podatku spadek realny dochodów z tego tytułu a kwota wyłudzonych zwrotów przekroczyła już 30 mld zł rocznie (niektórzy twierdzą, że jest to 50 mld zł),

* wprowadzenie "odwrotnego obciążenia" ułatwiło a nie utrudniło przestępstwa karuzelowe: organizatorzy tych "transakcji" nie muszą już - aby uzyskać zwrot podatku - wywozić towary za granicę; wystarczy kupić i sprzedać partię towarów objętych "odwrotnym obciążeniem" np. wyrobów elektronicznych,

* nieprawdą jest, że "Polska (cokolwiek) zyskała na odwróconym podatku VAT". To już kompletny nonsens - można przecież sprawdzić, ile płaciły do budżetu branże stalowa, złomiarska, metali kolorowych i elektroniczna przed wprowadzeniem owego przywileju (wtedy płaciły), a ile otrzymują zwrotów w wyniku likwidacji opodatkowania. Szacuje się, że od 2013 r. straty te wynoszą już ponad 24 mld zł; mam zresztą pytanie do mojego polemisty: proszę podać do publicznej wiadomości, ile wpłaciły do budżetu firmy, które reprezentuje, do końca 2015 r. (gdy jeszcze były objęte tym podatkiem), a ile od lipca 2015 r. gdy uzyskały ten przywilej? Ma się czego wstydzić: w końcu "więcej pieniędzy pozostało w kieszeni podatników". Dla mnie "Polską" jest kraj, który stracił w związku z tym wielkie pieniądze, a nie ci, którzy nie chcą płacić podatków,

* nieprawdą jest, że "odwrotne obciążenie ogranicza skalę oszustw podatkowych": oszuści przenoszą się na inne rynki oraz wykorzystują ten mechanizm do kolejnych wyłudzeń,

* nieprawdą jest, że kiedykolwiek twierdziłem, że "odwrócony VAT to rozwiązanie służące optymalizacji podatkowej mającej przestępczy charakter" - wręcz odwrotnie, jest to rozwiązanie legalizujące niepłacenie podatku (inaczej nazwana stawka 0 proc.) - na tym polega jej patologiczny charakter.

A jakie argumenty przedstawił mój polemista w obronie przywileju niepłacenia tego podatku? W zasadzie żadnego i sam na końcu pisze, że jest to "proteza", która jednak - wbrew jego stwierdzeniom - w niczym nie przeszkadza przestępcom kontynuować swój proceder: wręcz odwrotnie, chwalą oni to rozwiązanie, a nawet otrzymałem zupełnie bezzasadne "gratulacje za wprowadzenie odwróconego VAT-u", bo ułatwia on a nie utrudnia wyłudzenia zwrotów. W moim przekonaniu, całe zamieszanie związane z wprowadzeniem tych przepisów jest dowodem lobbingu mającego na celu uzyskanie korzyści podatkowych. Nie jest on w Polsce ani zakazany ani karalny. Jest faktem powszechnie znanym, że wprowadzenie "odwrotnego obciążenia" na niektóre wyroby było załatwione przez zagraniczny biznes podatkowy dla swoich klientów, który jeszcze niedawno chwalił się tym sukcesem. Dobrze wiemy, że tworzeniem przepisów podatkowych rządzą w naszym kraju tzw. interesariusze, bo "inwestycje legislacyjne" są najbardziej efektywnym biznesem. Mam w związku z tym pytanie do mojego Polemisty: czy nie uczestniczył bezpośrednio i pośrednio w działaniach mających na celu skłonienie ustawodawcy do wprowadzenia tych rozwiązań dla wyrobów elektronicznych? Czy wie o takich działaniach? Czy może zapewnić, że wprowadzenie tych przepisów odbyło się bez działań lobbingowych? Sądzę, że opinia publiczna powinna uzyskać odpowiedź na te pytania, bo wtedy oceni wagę przedstawionych w tej debacie argumentów.

Na koniec ważna informacja - w komunikacie Komisji Europejskiej z kwietnia 2016 r. zapowiada się docelową likwidację (a nie rozszerzenie) "odwrotnego obciążenia", bo jest to szkodliwy pomysł. Panu Kanownikowi życzę sukcesów w życiu zawodowym i osobistym.

Witold Modzelewski, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, Instytut Studiów Podatkowych

Pobierz darmowy: PIT 2015

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »