Reklama

Gdy wpadłaś szefowi w oko...

22-letnie asystentce bardzo pochlebiło, że 30-letni szef zaprosił ją na lunch. Gdy nadszedł czas, by wyjść do restauracji, z zaskoczeniem dowiedziała się, że pojadą tam motorem, a ona będzie musiała trzymać szefa w pasie. Jak tylko dojechali i usiedli przy stoliku, szef zamiast dyskutować na temat projektu powiedział jej, że jest bardzo atrakcyjna i zaprosił ją na obiad.

Asystentka, nowa w firmie, znalazła się w trudnym położeniu. Vicki Lynn, wiceprezes ds. badań i doradztwa z portalu zawodowego Vault.com, twierdzi, że w takiej sytuacji "jest się w tarapatach zarówno jeśliby przyjąć zaproszenie, jak je odrzucić". Odrzucając zaloty szefa, asystentka ryzykowała zranienie jego uczuć i popsucie ich relacji zawodowych. Nie czuła jednak najmniejszej chęci, by powiedzieć "tak".

Na zdjęciach: Gdy wpadłaś szefowi w oko

Opowieści o złych szefach

Uniknąć horroru w trakcie letniego stażu

10 wskazówek jak znaleźć pracę od ludzi, którym się to udało

Jak zachowywać się w pierwszej pracy

W tamtym przypadku umożliwiła szefowi wyjście z twarzą, bo powiedziała, że ma chłopaka. Zrozumiał na szczęście wiadomość i się wycofał. Nie zawsze jednak się tak udaje.

- Mężczyźni, którzy postępują w ten sposób, są często tak zaślepieni, że powiedzenie im czegoś często nie działa - mówi Anne Golden, partnerka w kancelarii prawa pracy Outten & Golden w Nowym Jorku. Dodaje, że młodej osobie może być trudno wykazać się pewnością siebie i dojrzałością i powiedzieć szefowi, żeby dał sobie z tym spokój. - Szef potrafi często powiedzieć: "Źle mnie Pani zrozumiała. Nie miałem niczego takiego na myśli".

Napastnik może również zinterpretować odmowę ze strony kobiety jako próbę odegrania trudnej do zdobycia. - Jedyną rzeczą, jaka jest często w stanie powstrzymać zaloty, jest wycieczka do działu kadr - podkreśla Golden.

- W takim przypadku jednak potrzeba będzie dużo szczęścia, aby nie zniszczyć dwóch karier. Podkreśla, że niechciane umizgi nie zawsze mają miejsce ze strony mężczyzn w stosunku do kobiet.

W czasie 25-letniej praktyki jako prawnik z zakresu prawa widziała kobiety zalecające się do mężczyzn, mężczyzn zalecających się do mężczyzn i kobiety zalecające się do kobiet. Większość przypadków to jednak mężczyźni napastujący kobiety.

Edward Hernstadt, inny prawnik, który reprezentuje strony skarżące w sporach z zakresu prawa pracy, radzi obiektom niechcianych zalotów, by oszacowały charakter gróźb wysuwanych przez zalotnika. Trzeba wziąć pod uwagę charakter szefa i szanse, jakie mamy w starciu z nim. - Są to niezwykle trudne sytuacje dla pracowników - podkreśla. Należy się jednak zawsze zastanowić, czy szef rzeczywiście się do nas zaleca, czy jest to tylko jego niedbałość i bezmyślność. Jeżeli uważamy, że szef wysłucha, to co mamy do powiedzenia, to warto spróbować rozwiązać całą sytuację na drodze rozmowy.

Daniel O'Meara, prawnik z Montgomery McCracken z Filadelfii, kancelarii prawa pracy reprezentującej pracodawców, twierdzi, że pracownicy powinni poinformować szefów, że ich zaloty są niechciane. Sugeruje, by zrobić to z humorem. - Takie zachowania można powstrzymać żartami - tłumaczy. O'Mearze podobają się takie odpowiedzi jak: "Czy ktoś przypadkiem nie ma numeru bezpośredniego do kadr?" lub "Czy mogę pożyczyć telefon, żeby zadzwonić do Pana żony i powtórzyć jej, co właśnie usłyszałam?" Trzeba jednak uważać, by powiedzieć takie rzeczy właściwym żartobliwym tonem. Lynn, Hernstadt i Golden zgadzają się, że zwłaszcza młodym, nowym pracownicom trudno jest zebrać się na odwagę, by się sprzeciwić starszym szefom.

Hernstadt i Golden zachęcają, by obiekty niechcianych zalotów już na samym początku zasięgnęły porady prawnika. Nie musi to koniecznie oznaczać wszczęcia postępowania sądowego, warto natomiast poznać swoje prawa. W Ameryce rozdział VII Ustawy o ochronie swobód obywatelskich z 1964 r. zabrania molestowania i chroni pracowników przed odwetem ze strony osób pozwanych o molestowanie. Prawnik może opowiedzieć o przewidzianych w ustawie prawach oraz zakresie ochrony.

Wielu pracowników uważa, że ochronią ich działy kadr, z tym że należy pamiętać, że te działy odpowiadają przed pracodawcami. Hernstadt ostrzega: - Ich głównym zadaniem jest zapewnienie sprawnego i dochodowego funkcjonowania miejsca pracy. O'Meara podkreśla, że z przekazaniem sprawy do działu kadr wiąże się też inny problem: o złożonej skardze może się zrobić głośno, a wtedy będziemy postrzegani jako osoby konfliktowe i możemy mieć kłopoty ze znalezieniem pracy gdzie indziej.

Problem polega częściowo na tym, że strony skarżące przegrywają w sądzie większość spraw o molestowanie seksualne. Hernstadt wyjaśnia, że dzieje się tak, ponieważ 90-95 proc. zasadnych pozwów w tego typu sprawach rozwiązuje się polubownie. O'Meara podkreśla, że stronom skarżącym rzadko przyznaje się duże odszkodowania, choć jest kilka wyjątków, np. zasądzenie 11,6 mln dolarów na rzecz dyrektor marketingu drużyny Knicks, Anuchy Browne Sanders, w sprawie z 2007 r. o molestowanie przeciwko trenerowi, Isiah Thomasowi, oraz dyrektorowi klubu, Jamesowi Dolanowi (strony poszły potem na ugodę, jednak kwoty nie ujawniono).

Marcie Schorr Hirsch, doradca zawodowy i konsultant w firmie Hirsch/Hills Consulting z Newton Centre w stanie Massachusetts, zgadza się, że najlepiej jest uniknąć drogi sądowej. - W sprawach o molestowanie, podobnie jak w innych przypadkach, liczy się władza - podkreśla. Sugeruje, że młodzi pracownicy powinni podjąć działania, zanim jeszcze w ogóle dojdzie do niechcianych zalotów. Powinni wysyłać sygnały, że traktują swoją pracę na poważnie i że nie szukają w pracy związków uczuciowych. - Podobne rady daję ludziom, którzy samotnie idą nocą po ulicy - mówi. - Musisz wysłać sygnał, że wiesz, gdzie idziesz i że jesteś pewny siebie. Takim komunikatem może być sposób ubierania się, dobór odpowiedniego języka, a nawet postawa.

Hirsch radzi, żeby powiedzieć szefowi, że nie jesteś zainteresowana, jak tylko zaczyna się zalecać. Można to wyjaśnić z szacunkiem. Właściwymi odpowiedziami będą np.: "Przykro mi, jeśli odniósł Pan mylne wrażenie, ale chciałabym, żebyśmy utrzymywali czysto zawodową relację" lub "Dopiero zaczynam pracę. Chciałabym, żeby się nam dobrze pracowało. Trzymam się jednak zasady, że nie wiążę się uczuciowo z ludźmi z pracy. Nie chodzi o Pana, tylko o moją zasadę".

Jak zatrudnić świetną asystentkę

Susan Adams

Szukasz pracy? Przejrzyj oferty w naszym serwisie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »