Reklama

„Handelsblatt” o cięciach w fabryce Opla w Gliwicach

Zamiary szefa koncernu PSA „wykraczają poza wyobrażenia wielu ekspertów z branży motoryzacyjnej” - pisze niemiecki dziennik.

Niemiecki dziennik pisze w środę (20.11.2019), że zamiary szefa koncernu PSA Portugalczyka Carlosa Tavaresa "wykraczają poza wyobrażenia wielu ekspertów z branży motoryzacyjnej".

Plany te zakładać mają fuzję francuskiej grupy PSA i włosko-amerykańskiego koncernu Fiat-Chrysler, które miałyby się stać w czwartym największym na świecie producentem samochodów. Pozwoliłoby to zaoszczędzić rocznie 3,7 mld euro, przy zachowaniu wszystkich 120 fabryk i 14 marek samochodów.

Mniej korzystne umowy

Reklama

Jak twierdzi "Handelsblatt", zamierzenia te zostana zrealizowane jednak za pomocą wielu trików, o czym świadczy sytuacja w fabryce Opla w Gliwicach. W 2021 roku zakończy się tam produkcja modelu Astra, ale w Gliwicach powstawać będą samochody dostawcze, m.in. dzięki dofinansowaniu od polskiego rządu.

"Właściwie to dobra wiadomość dla pracowników Opla. Jest jednak haczyk: zespół Tavaresa nie inwestuje na Śląsku w istniejącą spółkę (Opel Manufacturing Poland), ale firma PSA Manufacturing Poland buduje nową fabrykę na terenach zakładu w Gliwicach. W rezultacie pracownicy Opla, którzy chcą dalej montować samochody, muszą przejść do nowej spółki i to na znacznie gorszych warunkach" - pisze "Handelsblatt".

Gazeta cytuje uchwałę Europejskiej Rady Pracowniczej Opla, która stwierdza, że "tworząc fabrykę samochodów dostawczych PSA zamierza zatrudnić tylko ułamek pracowników istniejących zakładów Opla na podstawie nowych umów o pracę z mniej korzystnymi warunkami".

Rada zarzuca PSA, że władze koncernu już ustaliły wysokość wynagrodzeń w nowej firmie, nie konsultując się ze związkami zawodowymi. "Żadne z aktualnych układów zbiorowych z zakładu Opla nie będą obowiązywać z zakładzie PSA, chociaż ma mieścić się pod tym samym adresem" - uważają przedstawiciele pracowników, cytowani przez "Handelsblatt". Zarzucają władzom koncernu naruszanie przepisów i brak dialogu z polskimi związkami zawodowymi.

"Cała gama trików"

Rzecznik Opla podkreśla z kolei, że firma zarówno przestrzega przepisów, jak i informuje pracowników w Gliwicach o realizacji planów, związanych z nowym zakładem, a utrzymanie lokalizacji fabryki na Śląsku jest zapewnione na długo.

Cytowany przez "Handelsblatt" szef Center Automotive Research (CAR) Ferdinand Dudenhoeffer ocenia, że zakładanie nowych spółek w celu obejścia porozumień ze związkami zawodowymi to jeden z całej gamy trików, jakie ma w zanadrzu Tavares, aby zredukować koszty personalne.

"Poprzez relokacje, odprawy, wcześniejsze emerytury albo odchodzenie pracowników w wieku emerytalnym Tavares doprowadził do likwidacji prawie 7000 miejsc pracy w Oplu w Niemczech. Także w Polsce trwa masowa redukcja liczba pracowników na zasadzie dobrowolności. Tylko w tym roku ubyło 800 z 2000 miejsc pracy. Takie dane wynikają z uchwały Rady Pracowniczej i zostały potwierdzone w źródłach w przedsiębiorstwie" - pisze niemiecki dziennik, dodając, że przyczyną redukcji personelu jest "drastyczne ograniczenie produkcji" i spadek sprzedaży modelu Astra.
Anna Widzyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »