Reklama

Hiszpańska marka modowa wprowadziła 4-dniowy tydzień pracy. Zdecydowali pracownicy

Każdy, kto choć raz odwiedzi Hiszpanię, wie, że czas płynie tam nieco wolniej niż np. w Polsce. Teraz pracownicy sieci odzieżowej Desigual będą mieli go jeszcze więcej, bo przegłosowali czterodniowy tydzień pracy - poinformował portal wiadomoscihandlowe.pl.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Zmiana dotyczy pracowników, którzy zatrudnieni są w Barcelonie, w hiszpańskiej centrali marki i obejmie osoby pracujące na wszystkich stanowiskach. Desigual jest pierwszą marką modową w Hiszpanii, która oferuje takie rozwiązanie swoim pracownikom.

Nowa inicjatywa weszła w życie po ankiecie pracowniczej, w której wzięło udział 98 proc. pracowników centrali. Aż 86 proc. z nich zdecydowało się na czterodniowy tydzień pracy. Zmiany wejdą w życie natychmiast, a 500 pracowników będzie pracować od poniedziałku do czwartku - przez  3 dni w biurze i jeden dzień zdalnie.

Reklama

- Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że ta inicjatywa została poparta przez tak dużą większość naszych pracowników. Wiedzieliśmy, że jest to ryzykowna propozycja, ale jesteśmy przekonani, że przyczyni się to do poprawy równowagi między życiem zawodowym a prywatnym wszystkich w Desigual - wyjaśnił dyrektor generalny marki, Alberto Ojinaga.

Wyjaśnił także, że ma nadzieję, że dzięki temu firma będzie w stanie zatrzymać i przyciągnąć do siebie najbardziej pożądanych pracowników i wpłynąć na jakość ich pracy. Ojinaga ma także nadzieję, że decyzja marki zainspiruje do zmian inne firmy.

Desigual zatrudnia ponad 2 700 pracowników w 89 krajach.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »