Reklama

Ile zarabia szef?

Prezesi i członkowie zarządu giełdowych spółek nie mogą narzekać na swoje zarobki - szczególnie w instytucjach finansowych. Ich wynagrodzenia rosną szybciej niż pozostałych pracowników.

Z szacunków firmy consultingowej Pricewaterhouse Coopers wynika, że najwyższe średnie roczne wynagrodzenie dla zarządzających giełdowymi spółkami oferuje sektor mediów i rozrywki (ok. 2,8 mln zł) oraz sektor finansowy (w tym ubezpieczenia - ok. 2,82 mln zł, bankowość - ok. 1,88 mln zł i rynek kapitałowy - ok. 1,58 mln zł).

Reklama

Spółki z indeksu WIG20 przeciętnie płaciły swoim prezesom i członkom zarządu ok. 1,75 mln zł rocznie (w porównaniu z 1,4 mln zł rok temu), czyli prawie 1,5 raza więcej niż spółki z mWIG40 i prawie dwa razy więcej niż te mniejsze z sWIG80 - podaje raport PwC "Wynagrodzenia zarządów największych spółek giełdowych w 2011 roku".

W sumie, w porównaniu z rokiem ubiegłym, wynagrodzenia osób zarządzających wzrosły o ok. 18 proc.

Co ciekawe, znacznie wyższy (25 proc.) wzrost uposażeń można było zaobserwować w przypadku wynagrodzeń prezesów niż pozostałych członków zarządu (14 proc.).

- Większość spółek objętych badaniem zanotowała w ostatnim roku poprawę wyników, co przełożyło się na wzrost premii wypłacanych w 2011 r. w porównaniu do lat ubiegłych. Wyższa premia w połączeniu z nawet umiarkowanym wzrostem części stałej wynagrodzenia spowodowała 18-proc. wzrost całkowitego uposażenia widoczny w tegorocznych danych. Wyższe premie oznaczają jednak nie tylko wyższą wypłatę, ale także świadczą o pewnej zmianie zachodzącej w strukturze wynagrodzeń osób zarządzających - podkreśla Barbara Mierzejewska, menedżer w zespole HR Consulting w PwC.

O co dokładnie chodzi? Otóż najnowszym krajowym trendem (podobnie zresztą jak w krajach zachodnich) w płacach osób zarządzających jest to, że zwiększa się w nich udział wynagrodzenia zmiennego. I tak, w porównaniu z rokiem ubiegłym, udział premii w stosunku do innych składników wynagrodzenia prezesów i członków zarządów wzrósł z 28 do 35 proc. w roku 2011.

Trend ten powinien cieszyć akcjonariuszy, gdyż w coraz większym stopniu wynagrodzenie staje się uzależnione od wyników spółki, co przybliża nas do bardziej zaawansowanych rynków finansowych. Dodajmy, że udział części ruchomej wynagrodzenia zwiększył się w ostatnim roku głównie kosztem takich składników pakietu krótkoterminowego, jak świadczenia dodatkowe i wynagrodzenia od jednostek zależnych i stowarzyszonych.

Branże, które płacą najwięcej

Z szacunków PwC wynika, że porównując rok do roku w ujęciu branżowym, trudno nie zauważyć tego, że w pierwszej dziesiątce najlepiej płacących branż znajdują się praktycznie te same sektory, które były liderami w roku ubiegłym. Wyjątek stanowi jedynie energetyka, która z 18. miejsca w 2010 r.

weszła w 2011 r. na pozycję 9. i zastąpiła firmy deweloperskie, które spadły z 9. na 17. miejsce w rankingu.

- Spółki z WIG20 znacząco przewyższają spółki z indeksów mWIG40 oraz sWIG80 pod względem kapitalizacji rynkowej, aktywów i przychodów - w konsekwencji oferują zarządom znacznie wyższe przeciętne wynagrodzenia. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że o ile w przypadku bankowości wysokość wynagrodzeń jest ściśle skorelowana z wielkością spółki mierzoną wartością aktywów i kapitalizacją rynkową, o tyle spółki mediowe i rynku kapitałowego nie odbiegają pod względem wielkości od firm z innych branż, a ich zarządy są relatywnie sowicie wynagradzane. W tym kontekście warto zwrócić uwagę na przedsiębiorstwa z sektora surowcowego, które pomimo swojej znacznej wielkości relatywnie skromnie wynagradzały osoby zarządzające - komentuje Dominika Jędrzejewska, starszy konsultant w zespole HR Consulting w PwC.

Najlepiej płacące firmy

- Wśród dziesiątki najlepiej zarabiających prezesów zarządów roczne wynagrodzenie krótkoterminowe w 2011 r. mieściło się w przedziale od ok. 4 mln zł (Luigi Lovaglio, prezes zarządu Banku Pekao) do ok. 11,9 mln zł (Janusz Filipiak, szef Comarchu), przy średniej wynoszącej ok. 6 mln zł - oszacowali analitycy PwC.

Jeśli chodzi o członków zarządu, to w ubiegłym roku najhojniejszy był TVN z przeciętnym oferowanym uposażeniem na poziomie około 4,5 mln zł. W tej grupie średnie wynagrodzenia w dziesięciu najlepiej płacących spółkach mieściły się w przedziale 1,7 - 4,5 mln zł, przy średniej wynoszącej ok. 2,3 mln zł.

Warto również dodać, że na poziom wynagrodzeń spory wpływ wciąż ma struktura właścicielska spółki. I tak np. te z dużym udziałem Skarbu Państwa zwykle oferują niższe wynagrodzenia niż pozostałe przedsiębiorstwa z właściwych indeksów GPW (średnio o ok. 30 proc. mniej niż spółki w WIG20 i 25 proc. mniej niż mWIG40). W przypadku WIG20 różnica ta pogłębiła się w stosunku do roku 2010 o ok. 10 punktów procentowych. Dobrze widać to na przykładzie płac w krajowych bankach (np. szefowi największego banku w Polsce daleko do finansowych krezusów z banków prywatnych).

Bankowcy milionerzy

Prezesi banków w Polsce mają powody do zadowolenia. A to dlatego, że ich zarobki wróciły do poziomu sprzed kryzysu - przeciętne wynagrodzenie w 2011 roku wyniosło 2,1 mln zł, czyli 175 tys. zł miesięcznie. Na ogół zarobki szefów banków korespondują z wypracowanymi wynikami. Kto zarobił najwięcej?

W ubiegłym roku najlepiej opłacanym bankowcem w Polsce był wspomniany już Luigi Lovaglio z Banku Pekao, który zarobił 4,22 mln zł. Lovaglio również był jednym z liderów płac roku 2010. W 2011 r. zarobił o 16 proc. więcej niż rok wcześniej. Przypomnijmy, że Lovaglio to długoletni pierwszy wiceprezes Pekao i że zastąpił on na tym stanowisku Alicję Kornasiewicz, która w kwietniu 2011 r. złożyła rezygnację z zajmowanej funkcji. Poprzednim prezesem był Jan Krzysztof Bielecki (obecnie szef Rady Gospodarczej przy premierze).

Drugie miejsce na bankowej liście płac zajmuje Sławomir Sikora, szef Citi Handlowego, który zarobił w 2011 roku ponad 3,8 mln zł (o 2,5 proc. mniej niż rok wcześniej). Sikora już tradycyjnie jest w czołówce najlepiej zarabiających bankierów w Polsce.

Trzeci był Richard Gaskin, prezes banku BPH, który zarobił w ubiegłym roku 2,96 mln zł, czyli o połowę więcej niż przed rokiem. Przypomnijmy, że rada nadzorcza BPH powołała Gaskina na prezesa banku w grudniu 2010 roku. Poprzednio Gaskin pełnił funkcję p.o. prezesa, zastępował na tym stanowisku Józefa Wancera, który przez kilka lat był najlepiej opłacanym krajowym bankowcem.

Następny na liście płac jest Cezary Stypułkowski, prezes BRE, który zarobił w 2011 roku 2,6 mln zł (tj. aż o 427 proc. więcej niż rok wcześniej). Stypułkowski to znany w branży menedżer. Był m.in. dyrektorem zarządzającym na Europę Środkowo-Wschodnią w banku inwestycyjnym J.P. Morgan, a wcześniej przez trzynaście lat kierował Bankiem Handlowym. Był też prezesem zarządu grupy PZU.

Sporo zarobił również Bogusław Kott, prezes banku Millennium (2,4 mln zł w 2011 roku, tj. o ok. 40 proc. więcej niż rok wcześniej), i prezeska banku ING Małgorzata Kołakowska (ponad 2,3 mln zł).

Kolejny na liście jest Frederic Amoundru, prezes BNP Paribas Polska (były Fortis Bank), który w 2011 roku zarobił 2 mln zł. Podobna kwota wpłynęła na konto Jacka Bartkiewicza, prezesa banku BGŻ.

I dopiero pod koniec pierwszej dziesiątki rankingu znalazł się Zbigniew Jagiełło, prezes największego krajowego banku, czyli PKO BP, który zarobił 1,93 mln zł. Niewiele mniej otrzymał Krzysztof Rosiński, prezes Getin Noble Banku (1,82 mln zł).

Płace członków zarządu

Jak kształtują się i od czego zależą zarobki członków zarządu? No właśnie, o tym wciąż jeszcze niewiele wiadomo. Na ogół jest tak, że ich płaca zasadnicza zależy przede wszystkim od wielkości organizacji i stopnia skomplikowania biznesu, co wyraża się najczęściej przyporządkowaniem spółki do danego indeksu giełdowego, kapitalizacją rynkową (największa korelacja), wielkością aktywów i poziomem przychodów. Eksperci przypominają, że duże znaczenie ma tu sam fakt notowania spółki na giełdzie i wiążące się z tym obowiązki - jak choćby wymóg prezentacji informacji o wypłaconym wynagrodzeniu i ponoszona odpowiedzialność.

Analitycy PwC oszacowali, że w 2011 r. ok. 55 proc. wynagrodzenia prezesów i członków zarządów największych spółek z GPW stanowiło wynagrodzenie zasadnicze, podobnie jak miało to miejsce rok wcześniej. Na przestrzeni ostatniego roku wzrósł natomiast udział wynagrodzenia zmiennego (z 28 do 35 proc.) kosztem pozostałych składników, tj. dodatkowych świadczeń, takich jak prywatna opieka medyczna, dodatkowy urlop płatny itp. oraz wynagrodzenia z tytułu pełnienia funkcji w jednostkach zależnych i stowarzyszonych. Najpopularniejszymi miernikami, od których zależy płaca zmienna pozostają EPS i EBITDA.

- Pomimo wzrostu udziału płacy zmiennej w całości pakietu, polskie systemy premiowe nadal pozostają relatywnie mało agresywne w porównaniu z rozwiązaniami stosowanymi np. w USA czy Wielkiej Brytanii, gdzie płaca zmienna zwykle przewyższa płacę zasadniczą i stanowi około 60 proc.

pakietu - tłumaczy Artur Kaźmierczak, dyrektor zespołu HR Consulting w PwC.

Analitycy zbadali również zainteresowanie długookresowymi planami motywacyjnymi. Okazało się, że w Polsce kształtuje się ono na podobnym poziomie jak w roku poprzednim (ok. 42 proc.), a najbardziej popularną formą wciąż pozostają opcje menedżerskie (najczęściej na akcje nowej emisji),

które są stosowane w ok. 80 proc. Tego typu zachęt. To szczególnie mile widziana forma premii w czasie dobrej koniunktury. Na drugim miejscu pod względem popularności w Polsce znajdują się programy oparte na akcjach spółki lub podmiotu dominującego (ok. 9 proc.).

- Pod tym względem zdecydowanie jako Polska odbiegamy od trendu występującego na rozwiniętych rynkach finansowych, gdzie od pewnego czasu obserwuje się spadek zainteresowania opcjami. Przykładowo w Wielkiej Brytanii aż 90 proc. programów długoterminowych jest opartych na akcjach za wyniki (tzw. Performance shares), a jedynie niecałe 10 proc. to programy opcyjne - podkreśla Artur Kaźmierczak. Jego zdaniem w tym kontekście warto zwrócić uwagę na to, że stosunkowo niewiele firm, które motywują kadrę menedżerską tego typu systemami (40 proc.) wprowadziło nowe programy lub przyznało nowe nagrody długoterminowe w 2011 roku, podczas gdy większość raczej skoncentrowała się na realizacji kolejnych transzy na podstawie wcześniej przyjętych programów.

Zmiany w sektorze bankowym

Jeśli chodzi o płace w samym sektorze bankowym, to należy pamiętać, że zarówno w 2011 roku, jak i w pierwszej połowie tego roku można było zaobserwować modyfikację podejścia do wynagrodzeń zmiennych w branży w związku z uchwałą KNF wdrażającą dyrektywę CRD 3. PwC przypomina, że nowe wymogi wprowadziły konieczność wdrożenia systemów premiowych opartych na częściowym odraczaniu wynagrodzenia zmiennego i wypłacie w instrumencie finansowym. W dalszej perspektywie należy spodziewać się, że trend ten przeniesie się na spółki z innych sektorów.

Główne trendy na nadchodzący okres:

  • rosnąca koncentracja na kryteriach efektywnościowych wynikających wprost ze strategii biznesowej i uwzględnieniu mierników skorygowanych o ryzyko (zwłaszcza w bankowości) przy równoczesnym stopniowym spadku znaczenia kryteriów w prosty sposób odnoszących się do wzrostu wartości spółki dla akcjonariuszy;
  • wzrost popularności premii odroczonych, nie tylko w sektorze bankowym;
  • większy nacisk na wynagradzanie za wyniki oraz na corporate governance w zarządzaniu wynagrodzeniami członków zarządu, wynikających z nasilającej się presji akcjonariuszy i opinii publicznej;
  • coraz większe uwzględnianie przy wyznaczaniu wynagrodzeń zarządu informacji o poziomach płacy oferowanych w adekwatnej grupie porównawczej.

Leszek Sadkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »