Reklama

Park rozrywki Heide Park. Odskocznia finansowa dla Polaków

Tam, gdzie Niemcy szukają rozrywki i przyjemności, Polacy znajdują zatrudnienie i nierzadko robią karierę. W parku rozrywki Heide Park w Dolnej Saksonii można znaleźć jedno i drugie.

Przełom marca i kwietnia to początek sezonu dla większości z ponad stu parków rozrywki w Niemczech. Wtedy zaczyna się na wielką skalę rekrutacja pracowników sezonowych. Położony w Soltau między Hanowerem a Hamburgiem Heide Park to drugi co do wielkości niemiecki park rozrywki zajmujący powierzchnię 85 hektarów.

Reklama

Szczyt sezonu przypada na miesiące letnie od lipca do końca września. W tym czasie park zatrudnia około 900 pracowników, w przeważającej części pracowników sezonowych z Polski, Rumunii, Hiszpanii, Węgier, Bułgarii i Ukrainy.

Kariera wypracowana latami

Piotr Nowaczyński pracuje w Heide Parku od 15 lat. Zaczynał jako pracownik sezonowy od sprzedaży hot dogów i frytek. Zajęcie otrzymał dzięki siostrze, która mieszka niedaleko Soltau. Przyjeżdżał każdego roku na trzy miesiące ze Zwidowa pod Zgorzelcem. Od dwóch lat zatrudniony jest na stałe i odpowiedzialny w gastronomii za jadłospisy, ceny, liczbę zatrudnionych osób. Prowadzi również rozmowy kwalifikacyjne z chętnymi do pracy Polakami.

Także pochodzący z Borów Tucholskich Adam Santowski pracuje w Heide Parku od 16 lat. Zaczął od pakowania, potem nauczył się jeździć na wózku widłowym, a od dwóch lat ma stałą posadę jako magazynier.

Oprócz Piotra i Adama jeszcze ośmiu innych polskich pracowników ma stałe zatrudnienie w ogrodnictwie, warsztatach naprawczych, gastronomii i hotelarstwie na terenie Heide Parku.

- Ci, którzy traktują swoje zajęcie na serio, z myślą o karierze, muszą wykazać się dobrą znajomością języka - podkreśla Imke Hess z kierownictwa parku. Muszą lubić swoje zajęcie, pracę w usługach i umiejętnie postępować z ludźmi. - Praca w szczycie sezonu niesie za sobą długi i wyczerpujący czas pracy - dodaje Imke Hess.

Finansowa odskocznia

Polacy, którzy przyjeżdżają do pracy w Soltau, są w różnym wieku. Nie brakuje uczniów, studentów, są też emeryci. Przyjeżdżają z różnymi oczekiwaniami.

- Niejednokrotnie myślą, że praca w parku rozrywki jest lekka i przyjemna. Tymczasem zajęcie w gastronomii jest harówką - ostrzega Piotr Nowaczyński. I wielu chętnych już po krótkim czasie rezygnuje.

Jak zaznacza, są jednak i tacy, którzy przyjeżdżają bez oczekiwań i cieszą się, że mają pracę. - Często znajdują się w finansowym dołku i potrzebują na gwałt pieniędzy, a nie mogą znaleźć zatrudnienia w Polsce lub otrzymują zbyt niskie wynagrodzenie - mówi Piotr. Wynagrodzenia w branży gastronomicznej w obu krajach wciąż mocno się różnią.

Do Soltau przyjeżdża też od lat grupa sprawdzonych sezonowych pracowników. - Zimą pracują we Włoszech lub Norwegii, a potem zjeżdżają do Heide Parku, gdzie sezon rusza 23 marca i trwa do 3 listopada - wyjaśnia Piotr Nowaczyński. Ci pracownicy są szczególnie cenni, gdyż mają doświadczenie i znają dobrze realia pracy.

Liczy się każda para rąk

W szczycie sezonu park odwiedza dziennie około 15 tys. osób. A że brakuje stale personelu, liczy się każda para rąk do pracy. - Osoby bez kwalifikacji zarabiają stawkę minimalną, czyli 8,84 euro za godzinę. Inna stawka obowiązuje tych, którzy przyjeżdżają regularnie lub mają wyższe kwalifikacje - zapewnia Imke Hess.

Jednocześnie podkreśla, że od przyjeżdżających do pracy sezonowej nie oczekuje się znajomości niemieckiego. W Heide Parku jest pod dostatkiem Polaków, którzy dobrze znają język i służą pomocą w tłumaczeniu.

Soltau przystankiem do celu

Wielu z nich trafia do Soltau, bo szuka punktu zaczepienia, by zamieszkać na dłużej w Niemczech. W Heide Parku znajdują nie tylko zatrudnienie, ale i nocleg czy wyżywienie. Mając taką bazę, mogą rozglądać się za lepszym zajęciem. Za 110 euro miesięcznie pracownicy sezonowi mieszkają w kontenerach. Otrzymują także zniżki na posiłki w stołówce. W sezonie zatrudnianych jest około 70 Polaków.

Rekrutacja pracowników prowadzona jest w Polsce za pośrednictwem wojewódzkich urzędów pracy, Europejskiego Portalu Mobilności Zawodowej EURES , dzięki ogłoszeniom w gazetach regionalnych lub na stronie parku . Ale najwięcej osób dociera do parku rozrywki dzięki poczcie pantoflowej.

- Polacy bardzo się starają, pracują za dwóch, bo chcą udowodnić, że warto było ich zatrudnić. Cały czas gonimy, żyjemy pracą ­- mówi Adam Santowski. Aktualnie mieszka z żoną w Soltau, ale remontuje dom pod Zgorzelcem. W przyszłości chce się tam przenieść.

Piotr od wielu lat jeździ co weekend 500 km do Zwidowa pod Zgorzelcem. Tam czeka na niego żona z trójką dzieci. Zaaranżowali się z tą sytuacją i wcale nie zamierzają przenieść do Niemiec. W Polsce mają dom i dobrze im się żyje - stwierdza Piotr.

Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »