"BE Group Sp. z o. o. jest częścią szwedzkiego koncernu BE Group AB, notowanego na giełdzie w Sztokholmie. Oddział polski oferuje produkty i usługi produkcyjne klientom głównie z branży budowlanej i inżynieryjnej, w oparciu o potrzeby materiałowe i produkcyjne klienta (elementy do produkcji taboru kolejowego, pojazdów i maszyn budowlanych, maszyn specjalnych i innych konstrukcji stalowych)" - napisano na profilu spółki na platformie LinkedIn.
Szwedzi zamykają zakład w Łódzkiem. Koniec pracy dla 80 osób
Spółka BE Group jest obecna w Polsce od 2001 r. W zlokalizowanym w Trębaczewie zakładzie pracuje 80 osób, które zajmują się przede wszystkim prefabrykacją stali. Teraz, po 23 latach działalności, szwedzka firma postanowiła zamknąć polski oddział.
Łódzka "Gazeta Wyborcza" podaje, że produkowane w Polsce materiały trafiały przede wszystkim do Szwecji. Mając na uwadze zmniejszenie śladu węglowego, konieczność wygenerowania oszczędności i zwiększenia wykorzystania mocy produkcyjnych firma postanowiła przenieść produkcję do Szwecji i Finlandii. Dziennik zauważa, że pracę straci 80 osób. Przeprowadzenie zwolnień grupowych i likwidacja zakładu mają kosztować 11 mln zł.
Powołując się na informacje uzyskane od zwalnianych , otwiera się w nowym okniepracowników, dziennik podaje, że "w fabryce od pewnego czasu nie działo się dobrze". Miało dochodzić do sytuacji, w których wyprodukowany materiał zalegał w firmie i nie był regularnie wysyłany do klientów.
Pracownicy mówią o "chaosie produkcyjnym i organizacyjnym"
O zamknięciu działalności BE Group w Trębaczewie już w połowie grudnia informował "Dziennik Łódzki". "Na tę chwilę 80 zatrudnionych pracowników otrzymało od zarządu ustną informacje o tym, że w ciągu najbliższych dni dojdzie do formalnego rozwiązania umowy o pracę" - powiedział w rozmowie z gazetą jeden z pracowników.
Powołując się na informacje przekazane przez BE Group, "Dziennik Łódzki" podaje, że "zamknięcie będzie miało trwały pozytywny skutek, a okres zwrotu inwestycji będzie krótszy niż rok".
Rozmówcy gazety również nie szczędzili słów krytyki pod adresem zarządu i kierownictwa. Wspomnieli m.in. o "chaosie produkcyjnym i organizacyjnym".
"W międzyczasie z zakładu odchodzą bądź są zwalniani , otwiera się w nowym okniewartościowi pracownicy. Finalnie opóźnienia w realizacji zleceń, powtarzające się reklamacje i wiele innych czynników produkcyjnych spowodowały znaczny odpływ zamówień, a to z kolei wpłynęło na pogorszenie sytuacji finansowej" - podsumował pracownik, którego słowa przytacza lokalna gazeta.













