Reklama

Polskie miasta szykują się na exodus Ukraińców. Ale exodusu nie będzie

Polskie samorządy boją się zaplanowanych na 2020 r. zmian w niemieckich przepisach, które "otworzą" rynek pracy naszych zachodnich sąsiadów m.in. na pracowników z Ukrainy. Powołują specjalnych pełnomocników ds. mniejszości narodowych, wprowadzają udogodnienia w komunikacji publicznej czy tworzą dla nich urzędowe strony internetowe. - Boimy się odpływu Ukraińców do Niemiec - przyznaje Roman Kolek, wicemarszałek woj. opolskiego. - Obawy są nieuzasadnione, ale przepisy powinny być zmienione - odpowiada Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service.

- Około 10 proc. pracowników na opolskim rynku pracy to Ukraińcy. Mamy obawy, że jeśli - zgodnie z zapowiedziami - Niemcy otworzą dla nich swoje granice, nasi przedsiębiorcy będą mieli poważny problem. Ukraińcy są nam potrzebni - mówi Roman Kolek, wicemarszałek województwa opolskiego.

Na początku 2019 r. zarząd województwa powołał pełnomocnika ds. wielokulturowości. Został nim Marek Witek, były wiceburmistrz Dobrodzienia. Już na samym początku zaznaczył, że wśród największych grup narodowościowych, na których będzie skupiał swoją uwagę, obok Niemców i Romów będą właśnie Ukraińcy.

Reklama

- Wielu z nich ma problemy z językiem polskim i można pomyśleć, jak im pomóc w pokonaniu tej bariery. Słyszałem nawet, że już dziesięć procent mieszkańców województwa to osoby z Ukrainy, ale byłbym ostrożny co do tych szacunków, zwłaszcza że uwolnienie niemieckiego rynku pracy może te statystyki zmienić - powiedział Marek Witek.

Roman Kolek twierdzi, że niemiecki rynek pracy może skusić Ukraińców nie tylko wyższymi zarobkami, ale także stabilizacją i poczuciem bezpieczeństwa.

- Nie chodzi jednak o obawy na przykład przed napadem. Mam tu na myśli przede wszystkim stabilizację podatkową. Przecież oni doskonale widzą, co się u nas dzieje. Zdają sobie sprawę, że kiedyś przyjdzie nam zapłacić za wydatki - twierdzi wicemarszałek woj. opolskiego.

Kiedy w grudniu 2018 r. niemiecki rząd przyjął projekt ustawy ułatwiającej wykwalifikowanym pracownikom spoza UE imigrację do Niemiec, niemal od razu rozpoczęło się licytowanie skali odpływu. Przykładowo Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oszacował, że Polskę może opuścić nawet do 500 tys. obywateli Ukrainy.

O planach zmian w niemieckich przepisach mówiło się jednak o wiele wcześniej. Wtedy też powstawały pierwsze badania dotyczące potencjalnej skali wyjazdów z Polski pracowników ukraińskich. Z tych przeprowadzonych przez Work Service w 2018 r. wynika, że wyjazd za zachodnią granicę rozważa 30 proc. pracujących nad Wisłą Ukraińców, z kolei 29 proc. jest już zdecydowane na taki krok.

Słysząc wyniki takich badań, kolejne samorządy wprowadzają na swoich terenach udogodnienia, przede wszystkim dla mieszkańców, którzy przybyli zza wschodniej granicy. Miasta mają nadzieję, że działania te pozwolą na zaadaptowanie się tym Ukraińcom, którzy do Polski przyjechali. Już w lipcu 2018 r. w Gdańsku otwarto Punkt Pomocy Cudzoziemcom, który pomaga przyjezdnym załatwiać sprawy urzędowe.Na stałe zatrudniono tam jednak specjalistów z językami ukraińskim i rosyjskim.

Z kolei w Łodzi pod koniec ubiegłego roku w biletomatach komunikacji publicznej wprowadzono komunikaty po ukraińsku. Zwracano wtedy uwagę, że 21 proc. wniosków o bilet okresowy w 2018 r. dotyczył obcokrajowców, z czego Ukraińcy stanowili nawet 80 proc. Łódzki magistrat poszedł jednak dalej i w lutym 2019 r. uruchomił stronę urzędu miejskiego, przetłumaczoną na ukraiński. Na podobny krok zdecydował się także Gorzów Wielkopolski. Choć tam strona jeszcze nie została uruchomiona, pojawiły się głosy osób o prawicowych poglądach, że obywateli Ukrainy powinno się przede wszystkim nakłaniać do szybkiej nauki języka polskiego.

W lutym 2019 r. w rozmowie z PortalSamorzadowy.pl prezydent Wrocławia Jacek Sutryk przyznał, że w mieście są pewne obawy co do potencjalnego opuszczenia Dolnego Śląska przez Ukraińców (szacuje się, że w samym Wrocławiu żyje ich ponad 100 tys.). Dodał jednak, że urząd stara się im stworzyć takie warunki, aby "w przypadku pojawienia się zachęty wyjazdu do Niemiec, oni z niej nie skorzystali, bo docenią już wypracowany komfort". Ma w tym pomóc m.in. Olga Chrebor, która 27 marca została pełnomocnikiem prezydenta ds. mieszkańców pochodzenia ukraińskiego.

Tomasz Klyta

Więcej informacji na www.pulshr.pl


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »