Reklama

Pracownik na podsłuchu

Umawiając się z służbowego telefonu na wypad ze znajomymi do pubu musimy liczyć się z naganą ze strony szefa. Pracodawcy coraz częściej starają się kontrolować to, co ich podwładni robią w godzinach pracy.

Technika, która pozwala pracownikom wykorzystywać ich miejsce pracy do prywatnych spraw, pozwala też pracodawcom na ich inwigilację. Np. poprzez podgląd na monitorze, co robi pracownik na terminalu odległym od komputera szefa. Albo bardziej prozaicznie - poprzez kontrolę poczty czy rozmów telefonicznych.

Reklama

Jednak zdaniem socjologów, zaostrzanie kontroli może dać efekt zupełnie odmienny od zamierzonego. U tego, który wie, że jest sprawdzany, pokusa skorzystania z zakazanego owocu jest... większa. Poza tym inwigilowany pracuje mało efektywnie i z reguły szybko zmienia miejsce pracy na takie, w którym panują bardziej liberalne zasady.

Pracodawcy powinni również zdawać sobie sprawę z tego, że w powszechnej opinii prawników, inwigilacja pracowników jest nielegalna i stanowi naruszenie ich prawa do prywatności.

Wyrok Trybunału Praw Człowieka

Podsłuchiwanie przez pracodawcę prywatnych rozmów telefonicznych i czytanie prywatnej korespondencji pracownika jest naruszeniem art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Zdaniem prawników, decyzja Trybunału jest ważna, bo wskazuje, że inwigilowanie pracowników musi mieć wyraźną podstawę prawną.

Tylko za zgodą

Zasadą jest, że pracodawcy zawsze powinni uzyskać zgodę podwładnego, np. na przeglądanie jego poczty elektronicznej. Jednak niewyrażenie zgody na kontrolę poczty lub rozmów może być podstawą wypowiedzenia umowy o pracę, jeśli szef udowodni, że taka forma nadzoru była niezbędna do funkcjonowania firmy.

Natomiast jeśli pracodawcy przeprowadzą taką kontrolę bez wiedzy pracownika, podwładni mogą w drodze postępowania sądowego dochodzić roszczeń z tytułu naruszenia dóbr osobistych lub zwrócić się ze skargą do generalnego inspektora ochrony danych osobowych (GIODO).

OPINIAZdaniem "Gazety Prawnej", zgoda pracownika na kontrolowanie w miejscu pracy powinna być wyrażona w oddzielnym oświadczeniu - uważa prof. Krzysztof Rączka.

Inwigilacja pracowników jest więc niedopuszczalna, tak jak niedopuszczalne jest wykorzystywanie firmowego sprzętu do załatwiania prywatnych spraw. To że rzeczywistość odbiega od tych powszechnie znanych zasad, nie zwalnia żadnej ze stron od ich stosowania. Poza tym w opinii niektórych pracodawców lepszą metodą jest ocenianie efektów, nie metod pracy. "Po owocach ich poznacie" - jak czytamy w Piśmie Świętym.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »