Reklama

Pracownik z perspektywą

Obecna sytuacja na rynku pracy, szczególnie ludzi młodych, skłania do szukania odpowiedzi na pytania: w jakim kierunku warto się kształcić oraz w zdobywanie jakich umiejętności warto zainwestować teraz, by za 5-7 lat wykonywać satysfakcjonującą pracę? Zapytani przez Pracuj.pl eksperci rynku pracy wskazali na najbardziej perspektywiczne kierunki, ale przyznają, że jedyne, co w tej chwili jest pewne, to zmiana i ciągła konieczność dostosowywania się do potrzeb gospodarki.

Jak mówi Michał Młynarczyk, dyrektor zarządzający Hays Poland, 5-7 lat to w odniesieniu do rynku pracy bardzo odległy termin, bo w tym obszarze zmiany często dzieją się z roku na rok. - Ogromny wpływ mają też wydarzenia, których kilka lat temu jeszcze nikt nie potrafił przewidzieć. Idealnym przykładem jest obecny kryzys, który teraz jest na ustach wszystkich, a w 2007 roku nikt się go nawet nie spodziewał - dodaje.

Specjaliści od zbiorów i chmur

Reklama

Są jednak profesje, które zyskują na znaczeniu i z pewnością będą nadal poszukiwane, kiedy obecni maturzyści skończą studia. To oczywiście przede wszystkim zawody związane z nowymi technologiami i internetem. Eksperci jednym tchem wymieniają takie specjalizacje, jak e-commerce, media społecznościowe, geolokalizacja, Big Data, informatyka śledcza, Cloud Computing, Near Field Communication, ale pracy z pewnością nie zabraknie również dla programistów, których deficyt pracodawcy odczuwają już od kilku lat. Tylko w samym portalu Pracuj.pl jest dla nich obecnie ponad 2,6 tys. aktualnych ofert.

Szczególnie często wspominanym obszarem jest ostatnio tzw. Big Data, czyli ogromne, szybko zmieniające się zbiory nieuporządkowanych danych. - Zastosowanie rozwiązań Big Data jest szczególnie przydatne w sektorze e-commerce, telekomunikacyjnym oraz bankowym, gdyż te instytucje gromadzą ogromne ilości często dość chaotycznych informacji o swoich klientach - mówi Michał Młynarczyk.

Jak wskazuje ekspert, do pracy przy takich projektach potrzebne będzie zupełnie nowe połączenie kompetencji: umiejętność prowadzenia badań, zarówno ilościowych, jak i jakościowych, znajomość języków programowania (zwłaszcza statystycznego R) oraz wiedzy biznesowej. Osoba zatrudniona na stanowisku Data Scientist będzie musiała nie tylko umieć uporządkować dane obecnie gromadzone przez firmy, ale odnaleźć w nich także trendy oraz przełożyć je na wyniki biznesowe.

Również outsourcing zasobów informatycznych do zewnętrznych usługodawców, tzw. Cloud Computing będzie dynamicznie rozwijającym się obszarem, potrzebującym zarówno informatyków, którzy utrzymują lub rozwijają infrastrukturę przyjmującą zewnętrzne dane oraz handlowców, którzy będą potrafili sprzedać takie usługi.

Humanista 2.0

Współczesny rynek pracy nie jest zbyt łaskawy dla osób z wykształceniem humanistycznym, lecz według niektórych ekspertów to się zmieni. Umiejętności humanistów będą pożądane, ale w nieco innym niż kiedyś zakresie.

- Kiedy patrzymy na rynek pracy, możemy odnieść wrażenie, że rzeczywistość biznesowa nie wymyśliła jeszcze zastosowań dla humanistycznych talentów. O ile psychologowie lub lingwiści znajdują zatrudnienie w branży HR lub reklamowej, o tyle historykom, filozofom czy polonistom pozostaje do dyspozycji szeroko pojęta edukacja lub kariera akademicka. Myślę jednak, że wraz z upływem czasu firmy same otworzą się na takich pracowników, bo analiza logiczna, rozumienie faktów w różnych perspektywach i konfiguracjach, powiązanie jakości przekazu z siłą jego oddziaływania staną się narzędziami coraz bardziej istotnymi w kontaktach z rynkiem - mówi Mariusz Skiba z firmy Randstad.

Ekspert szacuje, że wejście humanistów na rynek biznesu będzie procesem powolnym, jednak nastąpi w perspektywie 5-7 lat. Osoby z takim wykształceniem muszą jednak się do tego przygotować i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy potrafią przedstawić swoje umiejętności w taki sposób, aby biznes dostrzegł korzyści z nich wynikające.

Ale już dziś humaniści nie pozostają zupełnie bez szans na ciekawą pracę, pod warunkiem, że mają smykałkę do nowych technologii. - Mimo rosnącej popularności przekazu wideo, komunikacja z użytkownikami internetu nadal w dużym stopniu opiera się teraz na słowie pisanym, dlatego obserwujemy zapotrzebowanie na profesjonalnych blogerów, copywriterów oraz community managerów, którzy muszą przede wszystkim sprawnie tworzyć teksty - podkreśla Michał Młynarczyk.

Do usług...

Na kolejny obszar gospodarki, w którym za parę lat z pewnością będzie można znaleźć pracę, zwraca uwagę Agnieszka Pastuła z firmy Antal International. - Nie mam wątpliwości, że przyszłość należy do sektora usług. Coraz więcej zawodów będzie powiązanych ze zmieniającymi się potrzebami społeczeństwa. Ludzie coraz dłużej pracują, nie mają czasu, więc coraz więcej zadań zlecają na zewnątrz. Już dziś sporo osób korzysta z usług takich specjalistów, jak wedding planner czy architekt wnętrz - mówi Pastuła. Ten trend jest widoczny również w skali makro, świadczy o nim wysoka liczba otwieranych w Polsce centrów usług wspólnych.

Coraz skuteczniejsze terapie medyczne wydłużają życie społeczeństw, dlatego nie zabraknie też pracy dla personelu opiekuńczego czy fizjoterapeutów. Z drugiej strony szybsze niż kiedyś tempo życia powoduje, że choroby związane z postępem cywilizacyjnym mają wpływ na wzrost zapotrzebowania na zawody związane z medycyną, np. biotechnologów, genetyków, a także psychoterapeutów i dietetyków.

Eksperci zapytani przez Pracuj.pl o zawody najbliższej przyszłości wskazują również na handlowca, który potrzebny będzie zawsze. Z pewnością jednak coraz częściej będzie on korzystał w pracy z nowych technologii, dlatego powinien mieć ku temu kompetencje. Zdaniem Moniki Styczyńskiej, eksperta agencji zatrudnienia Manpower, dużym zainteresowaniem cieszyć się będą przede wszystkim kandydaci z obszaru sprzedaży B2B. - Wynika to z faktu coraz większej konkurencji w wielu sektorach rynku, a także rosnącej potrzeby docierania do klientów w sposób bezpośredni, ciągłego utrzymywania i budowania relacji z klientami oraz podnoszenia poziomu jakości ich obsługi.

Z prądem czy pod prąd?

Znając podpowiedzi rekruterów z pewnością łatwiej o wybór studiów czy dodatkowych szkoleń, ale czy rzeczywiście warto porzucać pasję i ulegać twardym regułom rynku? - Ja zawsze doradzam, aby studiować to, co się autentycznie lubi. Ważne jest, aby już podczas studiów zdobywać doświadczenie zawodowe. Gdy już zdobędziemy zawód, wtedy przychodzi czas na dokształcanie na studiach podyplomowych, już w konkretnych specjalizacjach. Nawet mało praktyczne studia, jak np. polonistyka, rozwijają i przygotowują do startu zawodowego, jeśli połączymy je ze studiami za granicą, nauką języków i praktyką zawodową - mówi Agnieszka Pastuła.

Eksperci rynku pracy przekonują też, że nie każdy musi iść na studia. - Nie warto za wszelką cenę dążyć do wykształcenia wyższego, tylko po to, aby mieć dyplom magistra, jeżeli nie zapewnia ono konkretnego zawodu. Należy pamiętać, że dużym zainteresowaniem na rynku pracy cieszą się stanowiska techniczne, kierowcy, kucharze i szefowie kuchni, operatorzy maszyn, a także wykwalifikowani pracownicy fizyczni - mówi Monika Styczyńska.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »