Reklama

Sprawdź, ile zarabia twój szef lub sąsiad

Ile zarabia przełożony, wróg czy polityk i jaki ma majątek chciałoby - nie tylko w Polsce - wiedzieć wiele osób. Są kraje, gdzie takie informacje są dostępne dla każdego w każdej chwili.

W Norwegii co roku jesienią listy podatkowe z zarobkami, wysokością płaconych podatków, a nawet wielkością majątku są upubliczniane. Dlatego też wiadomo, że selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Norwegii Age Hereide zarobił w ubiegłym roku 1,38 mln koron (700 tys. zł), tyle samo co piosenkarz, zwycięzca konkursu Eurowizji sprzed roku Alexander Rybak. Dochód premiera Jensa Stoltenberga wyniósł 1,28 mln koron netto (650 tys. zł) i zapłacił on 556 tys. koron (228 tys. zł) podatku. Były zjazdowiec Lasse Kjus zarobił 2,8 mln koron (1,4 mln zł), a dochód dwukrotnego mistrza olimpijskiego i aktualnego mistrza świata w rzucie oszczepem Andreasa Thorkildsena to zaledwie 54 tys. koron (27 tys. zł).

Reklama

Gazety czekają na dzień publikacji z niecierpliwością, ponieważ daje im to tematy na kilka tygodni. Listy 10 najbogatszych czy najlepiej zarabiających piłkarzy, malarzy, pisarzy czy armatorów są układane, jak menu w restauracjach, a nakład gazet wyraźnie w tym czasie rośnie.

Chcesz się dowiedzieć, ile podatku zapłacił twój niesympatyczny sąsiad lub polityk nielubianej przez ciebie partii, albo jak finansowo stoi twoja była żona lub mąż, który ciągle mówi, że nie ma pieniędzy. Proszę bardzo, wystarczy wpisać w wyszukiwarce imię, nazwisko i już... Otrzymujesz informacje o zarobkach razem z podatkową wartością całego majątku. Część gazet dodaje specjalny kalkulator, według którego można obliczyć prawdziwe zarobki nie uszczuplone przez najróżniejsze odpisy i ulgi.

Za i przeciw

Pełna jawność jest jednak coraz częściej krytykowana, ponieważ - jak się okazało - może prowadzić do zawiści o bogactwo lub poniżania mało zarabiających, np. nauczycieli przez dzieci bogatych rodziców. Dochodzi też do napaści i włamań lub nawet tzw. kradzieży osobowości. Zdarzało się, że kryminalne grupy wybierające się do Norwegii miały przygotowane listy z adresami ciekawych obiektów.

- Jawność jest ważna, ponieważ w kraju, który ma rozbudowany system opiekuńczy, za który wszyscy solidarnie płacimy, ważne jest wiedzieć, kto ile daje temu systemowi i jak są podzielone dochody. Obywatele maja prawo to wiedzieć, ponieważ mamy pełną i otwartą demokrację - uważa Tone Jensen z telewizji NRK.

- Może nam się nie podobać, że sąsiad ma wgląd w informacje o nas i z tym się zgadza coraz więcej Norwegów, lecz dochody i podatki polityków powinny być jawne dla każdego - twierdzi z kolei Rolf Edmund Lund z gazety "Altaposten".

W Norwegii upublicznianie zarobków i podatków nie jest czymś nowym, lecz tradycją sięgającą XIX wieku, kiedy to udostępniano wszystkim na kilka dni tzw. referaty podatkowe. Jeszcze niedawno, przed erą internetu, księgi podatkowe wystawiane były w urzędach skarbowych i ustawiały się do nich zawsze ogromne kolejki.

Dzisiaj każda gazeta na swojej stronie ma wyszukiwarkę, a ty możesz z niej korzystać przez 24 godziny na dobę i co najważniejsze, w dalszym ciągu większość norweskiego społeczeństwa uważa, że jest to dobry system samokontroli. Dlatego też chyba nieprzypadkowo nazwa deklaracji podatkowej selvangivelse oznacza... donos na siebie.

Zbigniew Kuczyński

Szukasz pracy? Przejrzyj oferty w serwisie Praca INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »