Tyle zarabiają Polacy. GUS podał nowe dane
Średnia krajowa nie przestaje rosnąć. Według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), przeciętne wynagrodzenie w lutym wyniosło 7978,99 zł brutto. Oznacza to utrzymanie dwucyfrowego tempa wzrostu liczonego w ujęciu rocznym. A na tle hamującej inflacji realny wzrost płac jest obecnie najwyższym od co najmniej 10 lat.
Jeszcze w lutym 2023 r. przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw, tj. wśród firm zatrudniających co najmniej 9 pracowników, wynosiło 7065,56 zł brutto. Widać więc, że w ciągu 12 miesięcy presja płacowa przełożyła się na wzrost średniej krajowej o 12,9 proc, tj. o niemal tysiąc złotych. W świetle hamującej inflacji i niezwalniających tempa podwyżek dla pracowników, obecny poziom realnej wartości płac pozostaje najwyższym od 10 lat. Jak zauważyli eksperci z Polskiego Instytutu Ekonomicznego, ten wynosi obecnie ok. 10 proc.
Niekwestionowanym liderem wśród branż opłacających swoich specjalistów najlepiej pozostaje górnictwo i wydobycie. W lutym średnie wynagrodzenie wśród firm z sektora wyniosło 13 984,49 zł brutto. Druga z kolei była branża IT, dla której przeciętne zarobki wyniosły 13 406,39 zł brutto.
Pięciocyfrowy próg został także przekroczony w przypadku firm zajmujących się gospodarką wodną, w tym gospodarowaniem ściekami i odpadami - przeciętne wynagrodzenie w lutym w tej branży wyniosło 11 688,28 zł brutto. Tuż za nimi znaleźli się przedstawiciele z grupy "działalność profesjonalna, naukowa i techniczna" - tutaj zarobki wyniosły średnio 10 848,76 zł brutto.
Na przeciwległym biegunie znalazły się za to branże "zakwaterowanie i gastronomia" - 5802,14 zł brutto - oraz "administrowanie i działalność wspierająca", w której to przeciętne wynagrodzenie wyniosło 6427,03 zł brutto.
Zdaniem ekonomistów z mBanku, skala podwyżek pensji pracowników w Polsce utrzymuje się na wysokim poziomie, ponieważ jest ona napędzana przez silny rynek pracy. Stopa bezrobocia w naszym kraju pozostaje na relatywnie niskim poziomie - w lutym wyniosła, podobnie jak w styczniu, 5,4 proc.
Do tego dochodzi również presja związana z podwyżkami płacy minimalnej oraz wzrostem wynagrodzeń w budżetówce. Pierwsza z wymienionych od 1 stycznia br. urosła z 3600 do 4242 zł brutto, tj. o blisko 18 proc. W drugim przypadku rząd stopniowo realizuje swoje obietnice wyborcze, co może pośrednio wpływać na sektor prywatny. Na początek wyższe pensje, i to o ok. 30 proc., dostali nauczyciele.
Jednocześnie lutowy odczyt jest wyższy od styczniowego. Miesiąc temu GUS zaraportował średnią krajową na poziomie 7768,35 zł brutto. Była to co prawda niższa kwota od grudniowej - wówczas po raz pierwszy przekroczony został próg 8 tysięcy złotych - jednak końcówka roku to okres szczególny, ponieważ wyniki za ten miesiąc podbijają premie świąteczne, kwartalne oraz roczne.
Średnia krajowa śrubuje więc swoje rekordy na tle coraz niższej inflacji. Wskaźnik cen konsumentów w lutym po raz pierwszy od trzech lat znalazł się w celu Narodowego Banku Polskiego (mieszczącego się w przedziale 1,5 a 3,5 proc.), spadając do 2,8 proc. w relacji rocznej. Takiemu odczytowi pomógł jednak efekt tzw. bazy statystycznej, ponieważ przed rokiem padł rekord, ale w drugą stronę, bo inflacja znalazła się na swoim szczycie, osiągając pułap 18,4 proc. (był to odczyt najwyższy od grudnia 1996 r.).
A hamująca inflacja i pozostające rozpędzone podwyżki pensji przekładają się na realny wzrost płac. Jednak taki stan może zostać nieznacznie zaburzony w drugiej połowie roku, kiedy to dynamika wzrostu cen w gospodarce ponownie odbije. W zależności od tego, w jakim stopniu rząd będzie odmrażał ceny energii i gazu, inflacja może znaleźć się na nowo w okolicach 5-7 procent.