Dino ogranicza urlopy w wakacje? Kontrowersyjne wytyczne
Pracownicy części sklepów sieci Dino mieli otrzymać wewnętrzne wytyczne dotyczące planowania urlopów wypoczynkowych. Jak ustalił "Fakt", dokumenty trafiły do pracowników w kilku lokalizacjach. Zgodnie z ich treścią, w sezonie letnim, czyli od czerwca do sierpnia, długie urlopy nie są mile widziane, ponieważ "wszystkie ręce do pracy są potrzebne".
Sprawę nagłośnił Wojciech Jendrusiak z OPZZ Konfederacja Pracy, który podkreśla, że takie zalecenia dodatkowo pogłębiają przeciążenie pracą i mogą naruszać prawa pracownicze. "To kolejny skandal z tą siecią handlową w tle. Sytuacja jest bez precedensu" - czytamy na facebookowym profilu OPZZ.
Urlopy w Dino. Takie wytyczne dostali pracownicy
Z informacji, do których dotarła redakcja "Faktu", wynika, że pracownicy mieli otrzymać listę zasad oznaczonych jako "ważne". Wśród nich znalazły się m.in. zapisy dotyczące planowania urlopów z dużym wyprzedzeniem oraz ograniczenia związane z dłuższymi nieobecnościami w okresach wzmożonego ruchu handlowego. Dokument zawierał m.in. następujące punkty:
- "nie planujemy dwutygodniowych urlopów wakacyjnych w sezonie letnim, tj. czerwiec-sierpień; w razie problemów nie będziemy w stanie zapewnić obsady (mieliśmy już tego przykłady),
- na urlopie maksymalnie 2 osoby jednocześnie (nie pozwalam na większą ilość osób na urlopie w tym samym terminie),
- już od stycznia należy planować urlopy; w każdym miesiącu musi być wydane minimum 2 dni urlopu na osobę; im więcej urlopu wykorzystane zostanie do czerwca, tym korzystniej dla was (wynik operacyjny),
- nie planujemy urlopów przed świętami; pracujemy w handlu i jest to najbardziej obrotowy czas, gdzie wszystkie ręce do pracy są potrzebne".
Zdaniem związkowców takie wytyczne są nie do zaakceptowania, zwłaszcza w kontekście warunków pracy panujących w sklepach sieci.
"Już teraz pracownicy wykonują swoje obowiązki przy skrajnym obciążeniu pracą. Standardem są trzy osoby na market na zmianę. Jeżeli ktoś zachoruje, a o to w Dino nie jest trudno, zdarza się, że market obsługuje tylko dwóch pracowników" - mówi Wojciech Jendrusiak w rozmowie z "Faktem".
Jak dodaje, w zamian za intensywną pracę zatrudnieni otrzymują wynagrodzenia niewiele przekraczające płacę minimalną i nie mają realnego zaplecza socjalnego.
"Ogranicza się im możliwość spędzenia wakacji z dziećmi. To skandal. Potrzebujemy dodatkowych rąk do pracy, podwyżek oraz wprowadzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, który przy tego typu działalności jest obowiązkowy. Miliardowe zyski Dino to w ogromnej mierze efekt ciężkiej pracy ludzi w sklepach i magazynach" - podkreśla Jendrusiak.
Pracownicy również nie kryją rozgoryczenia. Dla wielu z nich letni urlop to jedyny moment w roku, gdy muszą zapewnić opiekę dzieciom w czasie zamknięcia żłobków i przedszkoli. Tymczasem Kodeks pracy jasno wskazuje, że zatrudnionemu przysługuje 20 lub 26 dni urlopu rocznie, a jedna jego część powinna obejmować co najmniej 14 dni kalendarzowych. Ograniczanie tego prawa może skutkować karą finansową dla pracodawcy w wysokości do 30 tys. zł. Redakcja "Faktu" zwróciła się do Dino Polska z prośbą o komentarz w tej sprawie, jednak jak dotąd nie otrzymała odpowiedzi.










