Reklama

Zielona rewolucja nie będzie tania

Dostosowanie produkcji do zaostrzonych wymogów środowiskowych wymaga znaczących inwestycji w zmianę technologii, budowę nowych instalacji, modernizację starych, ale też w badania i rozwój. Zakłady mają być bardziej efektywne, mniej energochłonne i neutralne klimatycznie. Mają też wytwarzać innowacyjne produkty. Wszystko to wymaga ogromnych nakładów.

Transformacja będzie miała ogromne przełożenie na firmy energetyczne. Będą one musiały przestawić się na inne źródła zasilania. Obecnie w Polsce w oparciu o węgiel produkowane jest 75 proc. energii elektrycznej. Zmiana tego modelu wymaga prawdziwej rewolucji.

Reklama

Koszt transformacji energetycznej w Polsce, zmierzającej do osiągnięcia neutralności klimatycznej, to 240 mld euro do 2030 r., a w perspektywie roku 2050 prawie 500 mld euro - szacowała minister funduszy i polityki regionalnej Małgorzata Jarosińska-Jedynak.

Inwestycje będą konieczne nie tylko w energetyce zawodowej, ale i w innych sektorach gospodarki. Szczególne wyzwania czekają przemysł energochłonny, jak choćby górnictwo i przetwórstwo metali.

- Widzimy, jak moglibyśmy odnaleźć się w ścieżce 2050, gdy emisje będą bliskie zeru. Najważniejsza rzecz do zrobienia dla sektora surowcowego, szczególnie metali nieżelaznych, to elektryfikacja. Większość procesów można w perspektywie 20-30 lat przestawić na prąd. Tylko pytanie, jaki będzie ten prąd - mówi Radosław Żydok, dyrektor departamentu analiz KGHM.

KGHM stawia na własną energię

KGHM, drugi największy w kraju odbiorca prądu, chce, by do 2030 roku połowa energii zużywanej przez grupę pochodziła z własnych źródeł. Znaczna jej część, około 300 MW, ma być wytwarzana w farmach słonecznych i wiatrowych. Spółka będzie potrzebować na osiągnięcie tego celu, zależnie od zastosowanych technologii i poziomu redukcji emisji CO2, od około stu do kilkuset milionów euro.

Biorąc pod uwagę dodatkowe inwestycje w technologie ograniczające emisje, wydatki na badania i innowacje oraz rosnące koszty uprawnień do emisji CO2, wyzwanie jest ogromne. A trzeba jeszcze przecież rozwijać zaplecze produkcyjne, miedź będzie bowiem jednym z kluczowych elementów transformacji. Jako przewodnik prądu stosowana jest w panelach fotowoltaicznych, w energetyce wiatrowej, bateriach, w magazynach energii i autach elektrycznych.

- Złoża miedzi na Dolnym Śląsku mogą służyć Europie jeszcze wiele lat. Mamy możliwość zwiększania wydobycia, co rok inwestujemy 1,5 mld zł w część górniczą. Chcemy inwestować więcej, bo to jest zyskowne, potrzebne, generujemy wartość dodaną. Przemysł generuje coś więcej niż emisję i zanieczyszczenia - podkreśla Żydok. To o tyle ważne, że polska miedź jest bardziej eko. Ta produkowana poza Unią ma średnio dwukrotnie większą emisję jednostkową. Różnica jest jeszcze większa, jeśli wziąć pod uwagę surowiec pochodzący z Azji, szczególnie z Chin.

Potrzebne jest więc morze pieniędzy. Firmom trudno będzie udźwignąć ogrom czekających je kosztownych inwestycji bez dofinansowania unijnego. KGHM podkreśla, że potrzebne jest finansowanie, które pozwoliłoby uniknąć obciążania bilansu spółki. Firma liczy również na wsparcie regulacyjne, które pozwoliłoby jej obniżyć obecne koszty, szczególnie powiązane z wytwarzaniem i pozyskiwaniem energii elektrycznej, a także na szybsze i mniej skomplikowane postępowania administracyjne w odniesieniu m.in. do planów zagospodarowania przestrzennego.

Duży może więcej

Gigantyczne inwestycje realizować będzie grupa Orlenu. Producent paliw, właściciel kilku rafinerii, ale też aktywów petrochemicznych i nawozowych, musi zazieleniać swój biznes, by sprostać wymogom nowych czasów. Istotny z tego punktu widzenia był zakup Energi, która posiada ponad 50 aktywów produkujących energię z OZE, w tym elektrownie wodne, wiatraki na lądzie, farmy fotowoltaiczne.

Koncern jest w trakcie procesu zakupu Lotosu, zapowiada też, że do grupy dołączy PGNiG. Przedstawiciele grupy twierdzą, że większemu podmiotowi łatwiej będzie odpowiedzieć na wyzwania transformacji.

Orlen będzie budował farmy wiatrowe na Bałtyku o mocy do 1,2 GW, obecnie jest w trakcie wyboru partnera branżowego; decyzja w tej sprawie ma zapaść w końca roku. Budowa fizycznie miałaby ruszyć na początku 2024 roku. Koszt tylko tej inwestycji szacowany jest na 12-13 mld zł. Spółka myśli już teraz o kolejnych inwestycjach offshorowych w przyszłości.

Stawia też na rozwój technologii wodorowych. Do końca przyszłego wybuduje we Włocławku hub wodorowy, który docelowo będzie mógł wytwarzać do 600 kg doczyszczonego wodoru na godzinę. Projekt obejmuje postawienie instalacji produkującej wodór w jakości paliwa transportowego, budowę infrastruktury logistycznej i stacji tankowania. Spółka podpisała już kilka porozumień z samorządami, które będą potencjalnymi odbiorcami wodoru.

Jak zmniejszyć ślad węglowy?

Innym przykładem firmy, którą czekają ogromne wydatki w związku z transformacją, jest Ciech. To drugi producent sody w Europie. Spółka prowadzi też działalność w segmencie środków ochrony roślin, krzemianów i pianek. Ciech chce zmniejszyć ślad węglowy o jedną trzecią na tonę produktu do 2027-2028 roku.

Spółka zainwestowała już w projekty proekologiczne kilkaset milionów złotych, w najbliższych latach planuje wydać na ten cel kolejne kilkaset milionów. Są to w dużej mierze inwestycje eliminujące węgiel jako paliwo w należących do firmy zakładach.

Ciech podpisał też listy intencyjne z partnerami, z którymi będzie współpracować przy budowie instalacji termicznego spalania odpadów. Ale realizuje również szereg innych inwestycji, jak choćby  instalowanie paneli fotowoltaicznych na należących do spółki budynkach.

Czeka nas prawdziwa rewolucja. I wygląda na to, że koronawirus jej nie opóźni. Inwestycje w zielone technologie mają być kołem napędowym europejskiej gospodarki dotkniętej kryzysem wywołanym przez COVID-19. Fundusz odbudowy (Next Generation EU) wart będzie 750 mld euro. To pula niezależna od środków przewidzianych w perspektywie budżetowej na lata 2020-2027. Skumulowana wartość obu wyniesie 1850 mld euro.

Zielona rewolucja to szansa, ale i wyzwanie, szczególnie dla Polski, która przez dekady budowała gospodarkę opartą na węglu. Skala i tempo zmian są bezprecedensowe i nieporównywalne z dotychczas podejmowanymi działaniami. Niezwykle istotne w tej sytuacji jest bezpieczeństwo całego procesu. Bezpieczeństwo energetyczne, finansowe i surowcowe. Potrzebujemy determinacji, współpracy i mądrych decyzji.

m.t.

Tekst powstał w ramach cyklu "Droga do Zielonego Ładu", którego partnerem jest KGHM Polska Miedź


Dowiedz się więcej na temat: zielony ład | energetyka
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »