Reklama

Zamach na pieniądze w OFE

ZUS-owski kanał

Czy Zakład Ubezpieczeń Społecznych będzie w stanie wywiązać się z wypłaty emerytur dla milionów Polaków w najbliższych latach? Na to pytanie nikt nie chce odpowiadać, łącznie z samym ZUS-em...

Miesiąc temu, gdy kończył się ustawowy czas dokonania przez Polaków wyboru pomiędzy OFE a ZUS-em, szef Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski publicznie stwierdził, że w ZUS może zbraknąć pieniędzy na wypłatę świadczeń emerytalnych dla Polaków. Kanwą jego wypowiedzi był raport, jaki kontrolerzy NIK przygotowali w związku z przeprowadzoną w tym roku kontrolą w ZUS. Kwiatkowski, opierając się na ustaleniach kontrolerów NIK, powiedział jeszcze jedną gorzką prawdę, że w 2018 r. dziura w funduszu emerytalnym ZUS-u może być już nie do załatania. W każdym razie wypowiedź szefa NIK w momencie, gdy ZUS ma dopiero przejąć aktywa OFE mogła zaniepokoić dodatkowo.

Reklama

Brutalna rzeczywistość

Wypowiedzi szefów NIK z reguły są bardziej realistyczne od ocen premierów i ministrów. Dysponują oni znacznie szerszą wiedzą na temat funkcjonowania instytucji polskiego państwa i znacznie bardziej obiektywnie oceniają ich zdolność do wywiązywania się z pełnionych zadań w szerszej perspektywie niż tylko jedna kadencja parlamentarna. Szefowie NIK zazwyczaj są również bardziej zdystansowani od bieżącej polityki rządu.

Dystans ten na pewno widać w ostatnich miesiącach w wypowiedziach obecnego szefa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego. Abstrahując od motywów dystansowania się Kwiatkowskiego od niektórych posunięć rządu Donalda Tuska, na pewno jego wypowiedź w sprawie wypłaty emerytalnych świadczeń jest godna uwagi. Jest w niej bowiem zawarty sygnał tego, co może spotkać miliony Polaków w nieodległej przyszłości. Jak delikatnie zasugerował w swojej wypowiedzi Kwiatkowski, możemy mieć problem z wypłatą świadczeń emerytalnych. A to może oznaczać, że Polacy w nieodległej przyszłości mogą np. czekać wiele miesięcy na wypłatę swoich emerytur albo zgodzić się na ich znaczne obniżenie. Czy wszystko to z powodu ogromnej dziury w funduszu emerytalnym ZUS?

Oczywiście można mówić, że w takiej sytuacji państwo jest zawsze zobowiązane przejąć pełne finansowanie wypłaty emerytur Polaków. Tylko czy stan budżetu będzie umożliwiał wywiązanie się z tego obowiązku? Na dzisiaj jest to kwota rzędu co najmniej 60 miliardów złotych rocznie. Być może będzie tak, że polskie państwo, najzwyczajniej w świecie, umyje ręce, mówiąc swoim obywatelom, żeby radzili sobie sami?

Uzdrawianie ZUS

Zgodnie z przyjętą nowelizacją ustawy budżetowej, 31 lipca br. minął termin, kiedy wszyscy ubezpieczeni mogli zadeklarować, czy chcą pozostać w OFE, czy przenieść 2,92 proc. od swojego wynagrodzenia brutto do ZUS. Jeśli takiej deklaracji nie złożyli, zostali do ZUS przeniesienie automatycznie. Wspomniane 2,92 proc. stanowi około 15 proc. całej ich ubezpieczeniowej składki, która wynosi 19,52 proc. wynagrodzenia brutto. 18 sierpnia ZUS informował opinię publiczną, że w OFE pozostało 2,564?072 mln osób, co stanowi około 15 proc. z 16,7 mln wszystkich ubezpieczonych w OFE. Od 1 października br. ma ruszyć przekazywanie składek z OFE do ZUS. W pierwszej kolejności będzie to dotyczyło składek tych ubezpieczonych, którym pozostało do emerytury mniej niż dziesięć lat, czyli tych, którzy są określani jako tzw. suwak bezpieczeństwa.

Jak się szacuje, w tym roku OFE mają przekazać z tego tytułu około 4 mld złotych, a w kolejnych co miesiąc po 240 mln złotych. W całej operacji przejęcia przez ZUS od OFE aktywów chodzi o aktywa w wysokości ponad 153 mld złotych. Cała ta operacja, oprócz podniesienia wieku emerytalnego, miała być drogą do płynnego finansowania świadczeń emerytalnych w warunkach, jak podkreślał rząd i sam ZUS, nieuniknionego pogorszenia się sytuacji demograficznej w Polsce, którego zasadniczymi przyczynami są starzenie się polskiego społeczeństwa i migracja najbardziej wartościowych dla systemu ubezpieczeniowego grup polskich obywateli za granicę. Jak można sądzić na podstawie niedawnej wypowiedzi szefa NIK, jest mało prawdopodobne, aby zasadniczy cel, jaki przyświecał całej tej operacji, został osiągnięty.

Nieudana operacja

W założeniach budżetowych samego ZUS-u do Funduszy Ubezpieczeń Społecznych w ciągu najbliższych pięciu lat (lata 2015-2019) potrzeba będzie rocznie od 67 do 75 mld złotych. Krótko mówiąc, łącznie w okresie najbliższych pięciu lat potrzeba będzie od 335 do 375 mld złotych. Z prostej arytmetyki widać, że samo przejęcie przez ZUS aktywów OFE nie rozwiąże zasadniczego problemu. Już dzisiaj Fundusz Ubezpieczeń Społecznych w prawie jednej trzeciej jest finansowany bezpośrednio z budżetu państwa, a nie ze składek. Tymczasem perspektywy polskiego budżetu nie wyglądają dobrze. Mamy bowiem od paru lat do czynienia z systematycznym spadkiem dochodów przy jednoczesnym wzroście wydatków. W 2013 r. dochody państwa spadły o 12 mld złotych, a wydatki budżetowe wzrosły o 7 mld złotych. Nie pomogły doraźne działania, które miały pomóc znaleźć dodatkowe wpływy.

Z propagandowej akcji fotoradarów, która miała przynieść 1,5 mld złotych, osiągnięto jedynie 80 mln. Nakręcanie takiej polityki - szukania na siłę dochodów - sprawia jedynie, że finalnie do budżetu wpływa mniej pieniędzy. Nic zatem dziwnego, że deficyt budżetowy w 2013 r., już po nowelizacji, wyniósł ponad 51,5 mld złotych. Jaki będzie w tym roku, tego nie potrafi precyzyjnie określić nawet Ministerstwo Finansów.

Negatywne skutki

Prawda jest jedna: powszechny system emerytalny jest finansowany albo ze składek obywateli, albo z dochodów budżetowych państwa. To jednak może być w praktyce bardzo trudne do wykonania, ze względów, o których wcześniej wspomniano. Jak się można było spodziewać, przejęcie aktywów OFE również niewiele zmieni. Za jakiś czas pozostanie tylko efekt uboczny całej tej operacji - a mianowicie z 12 OFE zapewne pozostanie nie więcej niż cztery-pięć. Stanie się tak z jednego zasadniczego powodu: 2,5 mln ubezpieczonych (którzy pozostali w OFE) nie utrzyma 12 funduszy.

Ale przejęcie przez ZUS aktywów OFE ma jeszcze jeden negatywny skutek. To spadek zaufania obywateli do swojego państwa. Bez tego trudno będzie w Polsce prowadzać jakiekolwiek reformy społeczne, nie mówiąc o reformie systemu ubezpieczeń społecznych.

dr Leszek Pietrzak

Autor jest historykiem, przez wiele lat pracował w Urzędzie Ochrony Państwa, następnie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Był również członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »