Reklama

PPK: Kolejni pracownicy podreperują swoje przyszłe emerytury

Jeszcze tylko kilka dni zostało małym i średnim firmom na podpisanie umowy o zarządzanie Pracowniczymi Planami Kapitałowymi. Do programu wchodzi właśnie ponad 60 tys. firm i 3,3 mln pracowników. To kluczowe z punktu widzenia drastycznie niskich emerytur, które czekają tych, którzy zaczęli pracę po 1999 roku.

W rejestrze Polskiego Funduszu Rozwoju jest już 35 tys. firm, które podpisały umowy o zarządzanie PPK, czyli ponad połowa objętych tym obowiązkiem.

Reklama

Bartosz Marczuk, wiceprezes PFR zastrzega, że  faktycznie podpisanych umów jest zapewne więcej, bo procedura ich procesowania przez agenta transferowego i przekazywania trwa kilka dni. W ramach połączonej drugiej i trzeciej fali do programu wchodzi teraz 60,5 tys., a zatrudniają one 3,3 mln osób. Termin na podpisanie pierwszej umowy, czyli o zarządzanie mija 27 października, a umowy o prowadzenie PPK 10 listopada.

Duże firmy już wprowadziły PPK w ubiegłym roku, a z powodu wybuchu pandemii koronawirusa termin dla średnich firm został przesunięty o pół roku i teraz ten sam termin dotyczy dwóch grup firm, czyli zatrudniających od 20 do 50 osób i tych, które mają od 50 do 250 pracowników.

Z obowiązku wprowadzenia PPK zwolnione są te firmy, w których działają Pracownicze Programy Emerytalne.

W pierwszej fali wprowadzania PPK w największych firmach, partycypacja pracowników wyniosła 39 proc., ale część ekspertów uważa, że w drugiej fali może być nieco niższa.

- Spodziewamy się, że na początku partycypacja będzie w przedziale między 35 proc. a 45 proc., ale zakładamy, że z biegiem lat będzie się zwiększać. Po pierwszej fali wdrożenia PPK widać, że w początkowej fazie część uczestników zrezygnowała z programu, ale potem duża grupa zapisała się i w sumie liczba uczestników lekko wzrosła - mówi Bartosz Marczuk, wiceprezes PFR.

Jak dodaje, w czasie kryzysu spora grupa osób przekonała się, że warto mieć oszczędności na czarną godzinę, a dodatkowo te osoby, które zostały w programie "stały się jego ambasadorami, bo widzą, że to działa, na konta trafiają wpłaty pracodawcy i dopłaty od państwa".

-  Część uczestników przetestowała system, czyli są już osoby, które zrobiły zwroty, ale oszczędzają dalej w programie.  Przekonali się, że PPK nie mają nic wspólnego z OFE i w każdej chwili można wypłacić pieniądze. Poza tym, jak się uwzględni dopłaty, to dochodzi się do wniosku, że nie ma lepszego sposobu gromadzenia oszczędności na emeryturę - mówi Bartosz Marczuk. 

W programie PPK składka podstawowa po stronie pracownika wynosi 2 proc. pensji, a po stronie pracodawcy 1,5 proc., a dodatkowo państwo dodaje 250 zł tzw. wpłaty powitalnej oraz co roku po 240 zł (dopłata roczna).

Pracownicy o niskich zarobkach, do 1,2- krotności płacy minimalnej, mogą obniżyć swoją składkę z 2 proc. do 0,5 proc.

Dla osób, które zaczęły pracować po 1999 roku i nie mają kapitału początkowego jakaś forma odkładania na emeryturę jest konieczna. Dlaczego? Bo ich świadczenia z ZUS będą drastycznie niskie, w przypadku mężczyzn będzie to około 25-30 proc. wcześniejszych zarobków, a w przypadku osób  pracujących częściowo na umowach cywilno-prawnych oraz prowadzących działalność gospodarczą jeszcze niższe.

Monika Krześniak-Sajewicz

Tekst powstał w ramach cyklu "PPK w małych i średnich przedsiębiorstwach", którego partnerem jest Polski Fundusz Rozwoju

Dowiedz się więcej na temat: PPK | emerytura
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »