Reklama

Jacek Dębski, #wybieramPOLSKIE jabłka: Nutriscore kontra zdrowy rozsądek

- Każdy z nas chce jeść zdrowo, szukamy więc produktów o jak najbardziej naturalnym składzie. Od wielu lat producenci żywności umieszczają na niej odpowiednie oznaczenia - produkt eko, bio, produkt polski - a także rozmaite certyfikaty. Nowy, stworzony we Francji, system Nutriscore jest wyjątkowo prosty, bo odwołuje się do świateł drogowych - kolor zielony ma budzić pozytywne skojarzenia z produktem, czerwony - ma nas ostrzegać, a żółty - każe nam się zastanowić. Towarzyszy mu oznaczenie literowe - od zielonego A przez kolejne litery i kolory pośrednie do czerwonego E. Pozornie to dobry pomysł, bo pozwala zabieganemu klientowi szybko dokonać najlepszego wyboru. Paradoksalnie jednak ten właśnie system może wprowadzać klienta w błąd, bo algorytm wykorzystywany przez system bierze pod uwagę tylko kilka czynników. W efekcie np. owoce i warzywa mają taki sam kolor oznaczenia jak... napój znanej na całym świecie marki w wersji light - dziwi się Jacek Dębski z projektu #wybieramPOLSKIEjabłka.

- Krajowa Unia Producentów Soków porównała z tym samym napojem light naturalnie tłoczony sok, bez żadnych dodatków. Okazało się że gorszy wynik ma... sok. To absurd! Dlatego nad wprowadzeniem tego systemu w Polsce trzeba się poważnie zastanowić - dodaje Dębski.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

- Stowarzyszenie Sady Grójeckie jest przedstawicielem całej branży sadowniczej. Wspiera nas Fundusz Promocji Owoców i Warzyw - wszystko po to by chronić produkty naturalne, jak najmniej przetworzone. Dziś czujemy się zagrożeni. System Nutriscore pozbawia wyjątkowości produkty od lat promowane przez Unię Europejską, chronione certyfikatami jako produkt regionalny, często dofinansowywane z jej funduszy. To paradoks że Nutriscore powstał we Francji, która kiedyś jako pierwsza zaczęła chronić swoje lokalne produkty żywnościowe przed naśladownictwem i obniżeniem ich jakości. Tradycyjne produkty powstają według sztywnych zasad, gdy receptura żywności modyfikowanej może być znacznie zmieniana, by dało się ją oznaczyć kolorem zielonym. A zatem Unia jednocześnie promuje produkty regionalne, jak i deprecjonuje ich wartość, osłabia ich szanse w konfrontacji z żywnością przetworzoną! - zauważa ekspert.

Reklama

- Mówić trzeba nie tyle o produkcie, co o diecie. Oliwa z oliwek wypita w dużej ilości może zaszkodzić, a przecież jest podstawą diety uznawanej za zdrową na całym świecie. Nutriscore w ogóle nie mówi czy zdrowa i bezpieczna jest każda ilość "zielonego" produktu. Żaden algorytm nie zastąpi czytania przez nas etykiet i zdrowego rozsądku - podkreśla Jacek Dębski. - Klamka jeszcze nie zapadła, a kraje, które dobrowolnie weszły do tego systemu - Francja, Belgia, Niemcy, Hiszpania - zaczynają coraz głośniej mówić o jego wadach. We Włoszech producenci kilku produktów regionalnych wystąpili w sprawie Nutriscore do sądu, w Hiszpanii rząd wzywa do zaprzestania jego stosowania, bo uderza on w tradycyjne szynki dojrzewające. Komisja Europejska ma się nad tym wszystkim zastanawiać do końca roku - dodaje.

Wojciech Szeląg

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »