Banki podnoszą sztandar rewolucji

Chodzi o zieloną rewolucję. Zielony boom już się zaczął. Sektor energetyczny stoi przed największą transformacją w swej historii, żeby zamienić spalany węgiel na niskoemisyjne źródła energii. Banki same zastanawiają się, czy dadzą radę sfinansować inwestycje, przed którymi nie ma odwrotu. Polskę już "zazielenia" zagraniczny kapitał.

Nie ma o czym mówić - jesteśmy mocno spóźnieni. Bez mała 90 proc. energii produkujemy z węgla i niewiele się to zmienia od lat. Jeszcze nie tak dawno rząd mówił, że odpowiedzią na kłopoty energetyczne Polski będzie budowa bloku węglowego Ostrołęka 3. Teraz wszyscy zastanawiają się, ile pieniędzy trzeba będzie wydać na rozbiórkę pomnikowych bliźniaczych wież wzniesionych na łąkach pod Ostrołęką, po tym jak umoczone zostało na ich budowę 1,3 mld zł.

Zielony Ład nabiera tempa

- Mamy problem z Turowem, Bełchatowem - mówił podczas zdalnej debaty prowadzonej w ramach europejskiego Kongresu Finansowego na temat zmiany paradygmatu polskiej gospodarki w związku z unijnym Zielonym Ładem Łukasz Hołubowski, prezes spółki Naturalna Energia, zależnej od dystrybutora paliw Unimotu.

Rządzący obecnie długo walczyli z wiatrakami praktycznie powstrzymując ich budowę na lądzie, (osławiona zasada 10H), ale teraz grają już do odwrotu w tej kampanii. Tymczasem nawet nie o same wiatraki tu chodzi, ale o technologie. Gdy przez ostatnie kilka lat w innych krajach technologie te rozwijały się lawinowo, u nas stały w miejscu. Jeśli Sejm uchwali najnowszą propozycję Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii, budowy znowu ruszą, ale finansowane przez zagraniczny kapitał, bo polski, gdy rząd był zakazał wiatraków, stracił mnóstwo pieniędzy i podkulił ogon.

Reklama

Zielony Ład nawet nad Wisłą nabiera tempa, bo przedsiębiorcy zdają sobie sprawę, że nasza gospodarka nie może pozostać "brudną" enklawą. Odbiorcy ich produktów za granicą będą wkrótce rozliczać ich z "węglowego śladu" i zaczną kręcić nosem jeśli będzie zbyt duży. Nawet cena cudu nie uczyni.

Dodajmy, że Zielony Ład to już nie unijna fanaberia, jak chciał to przestawiać jeszcze kilka lat temu nasz rząd. Rząd USA zamierza zainwestować 2 biliony dolarów, głownie w "zieloną" infrastrukturę. Jeden z największych trucicieli świata - Chiny - zapowiadają neutralność klimatyczną do 2060 roku. Europa dała przykład, a cały świat za nim poszedł.

Gdzie w takim razie jest teraz Polska?

- Dużo firm zrobiło bardzo dużo działań, żeby korzystać z "zielonych" technologii. Mamy też zmianę pokoleniową i ona będzie definiowała to, co będzie działo się w gospodarce w następnych trzydziestu latach - mówił Łukasz Hołubowski.

Oczekiwana zmiana nastawienia rządu do wiatraków na lądzie już spowodowała ogromny napływ zagranicznego kapitału. Globalne "zielone" fundusze inwestycyjne kupują istniejące farmy wiatrowe, ale nawet "dziury w ziemi" pod farmy mające powstać w przyszłości. Kapitał płynie z zagranicy i to on będzie "zazieleniał" polską gospodarkę.

- Widzimy bardzo mocną konkurencję z zagranicy, presję funduszy inwestycyjnych, które skupują wybudowane farmy i nawet będące jeszcze będące w budowie. W Polsce nie mamy własnych funduszy, które by chciały inwestować w tego typu rynek - mówił Łukasz Hołubowski.

- Pojawiają się najwięksi inwestorzy zagraniczni. Deweloper ma finansowanie, które idzie za produktem. Gdy mówimy o wiatrakach, to ich budowa przyciąga producentów turbin, łopat, itp. Pochodzą z krajów skandynawskich, także z USA, Kanady. Przychodzą razem z finansowaniem, jest ono długie i związane ze wsparciem agencji finansowania eksportu z danego kraju - dodał Janusz Władyczak, prezes Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych. 

Pomimo prawdopodobnego ustępstwa rządu w sprawie wiatraków na lądzie pojawiają się informacje, że z kolei nie podoba mu się energetyka prosumencka. Ministerstwo Klimatu przygotowało projekt nowelizacji prawa energetycznego, w którym likwiduje upusty dla nowych instalacji fotowoltaicznych, co obniży ich opłacalność.

- Rozproszona energetyka i wytwarzanie energii jak najbliżej odbiorcy końcowego to kwestia kluczowa - mówił Łukasz Hołubowski.

- Miejmy nadzieję, że mamy za sobą choroby wieku dziecięcego - dodał Janusz Władyczak.

W planach są natomiast gigantyczne inwestycje państwowych spółek w morskie farmy wiatrowe. Energetyka offshore to - według wyliczeń Międzynarodowego Funduszu Walutowego - drugi (po energetyce jądrowej) najbardziej kosztowny sposób produkcji prądu. Inwestycje w morskie farmy wiatrowe mają wynieść w ciągu najbliższej dekady 130 mld zł. Całość nakładów inwestycyjnych koniecznych w polskiej energetyce szacowana jest w ciągu najbliższych 10 lat na 1,6 biliona zł.

Kto to wszystko sfinansuje?

- To wszystko jest kapitałochłonne - mówił Janusz Władyczak.

Rzecz jasna inwestycje sfinansuje kapitał zagraniczny, który dostrzega potencjał polskiej "zielonej" transformacji. Niewykluczone, że zbuduje w Polsce nową "zieloną" energetykę w miejsce starej, węglowej. Ale transformację energetyczną muszą przejść także przedsiębiorstwa nie będące producentami energii. I tu sztandar zielonej rewolucji zamierzają podnieść banki. Oczywiście - będą fundusze unijne - ale one nie wystarczą.

- Środki unijne muszą być wsparte rynkiem kapitałowym - mówiła Beata Frankiewicz-Boniecka, dyrektor departamentu Klientów Strategicznych w banku Pekao.

Zwraca ona uwagę, że planujące energetyczną transformację przedsiębiorstwa mają wyjątkowa okazję do pozyskania finansowania po korzystnej cenie i na długie okresy dzięki emisji "zielonych" obligacji. Niedawna emisja takich papierów przez Orlen spotkała się z sześciokrotną nadsubskrypcją.  

- Popyt ze strony inwestorów i instytucji finansowych na zielone papiery jest bardzo mocny. Na tym etapie emisja gwarantuje sukces - powiedziała Beata Frankiewicz-Boniecka.  

Banki nie poprzestają na plasowaniu emisji "zielonych" obligacji przedsiębiorstw. Poszukują nowych, hybrydowych instrumentów mogących dostarczyć finansowanie transformacji w firmach.  

- Sektor finansowy szuka nowych źródeł finansowania i nowych rozwiązań, żeby sprostać wyzwaniom, które płyną z zielonej transformacji - mówił Piotr Stalarczyk, dyrektor zarządzający w banku Pekao.

- Mamy klasyczne kredyty, project finance, obligacje oparte na ratingu ESG, mamy pewnego rodzaju hybrydy, czyli projekty z Europejskim Bankiem Inwestycyjny i Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju - dodała Beata Frankiewicz-Boniecka.

- Rola sektora bankowego w zielonej transformacji będzie kluczowa - mówiła Marta Łoza, dyrektor zarządzająca w BNP Paribas Bank Polska.

Na uboczu Zielonego Ładu nie zamierza pozostawać KUKE, która od marca tego roku może ubezpieczać także kredyty na inwestycje w kraju, o ile dokonują ich eksporterzy. Kryterium jest to, żeby firma miała 20 proc. przychodów z eksportu. Janusz Władyczak mówi, że jeśli inwestorzy chcieliby zainwestować w fotowoltaikę czy np. biogaz, KUKE jest w stanie wystawić gwarancje do 80 proc. wysokości kredytu pod warunkiem, że 20 proc. wytwarzanej energii będzie eksportowane za granicę, bądź energia ta dostarczana będzie do sektora eksportowego.

Jacek Ramotowski

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: energetyka | odnawialne źródła energii | zielona energia
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »