Reklama

Gaz będzie jeszcze kluczowy przez wiele lat

Przez najbliższych dwadzieścia lat gaz będzie odgrywał w Polsce istotną rolę, dlatego inwestycje w infrastrukturę gazową, jak gazociąg Baltic Pipe czy rozbudowa połączeń gazowych w kraju, są uzasadnione. Bez gazu trudno będzie transformować energetykę, a jeszcze trudniej ciepłownictwo - uważają minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka oraz były premier, obecnie europoseł, Jerzy Buzek.

Podczas konferencji EEC Online Trends zgodnie podkreślali, że transformacja jest koniecznością, nie wyborem. - Dekarbonizacja będzie tańsza niż utrzymywanie dotychczasowego modelu - mówił Jerzy Buzek. - W tej dyskusji jesteśmy wszyscy po jednej stronie. Mamy najdroższą energię na rynku hurtowym w Europie, a produkujemy 70 proc. energii z węgla. Do tego dochodzą koszty zdrowotne oceniane na około 100 mld zł rocznie. To nam się po prostu nie opłaca - wyjaśniał.

Reklama

Minister klimatu podkreślał z kolei, że krajowy system energetyczny zbudowany wiele dekad temu kończy swoją żywotność. - Nie jesteśmy w stanie zaklęciami doprowadzić do przedłużenia funkcjonowania instalacji, które docierają już do kresu swoich technicznych możliwości. Transformacja to rozwój nowych inwestycji, budowa nowych mocy wytwórczych - informował.

Kluczowa rola gazu

W okresie przejściowym bardzo istotna będzie rola gazu. - Nie możemy brać pod uwagę transformacji energetycznej, w której nie można byłoby używać gazu jako paliwa choćby dla ciepłownictwa - mówił Kurtyka. - Dziś nie ma alternatywy, by polepszać jakość powietrza w sposób systemowy - dodał.

Buzek dodał, że gaz będzie pełnił rolę paliwa przejściowego przez najbliższych 20-30 lat, dlatego nie można podważać zasadności inwestycji takich jak budowa Baltic Pipe, gazociągu, który połączy krajowy system ze złożami w Norwegii. - To jest prawdziwa dywersyfikacja dostaw. To dobra inwestycja. (...) Jest dla niej zielone światło w Unii, bo ona daje poczucie bezpieczeństwa i zapobiega odcięciu gazu dla Ukrainy - powiedział.

Adam Guibourgé-Czetwertyński, wiceminister klimatu i środowiska, podkreślał, że za utrzymaniem gazu jako paliwa przejściowego wnioskowała nie tylko Polska, ale również inne kraje Europy Wschodniej i Południowej. - Różne państwa stoją przed wyzwaniem związanym z transformacją, dla wielu z nich gaz jest istotnym elementem ścieżki do neutralności klimatycznej - poinformował.

Istotną rolę w procesie transformacji będzie odgrywał również atom. - Dziś nie jesteśmy w  stanie zbudować systemu energetycznego, który odpowiedziałby na zapotrzebowanie polskiej gospodarki bez sięgnięcia do tych dwóch źródeł - zaznaczył.

Proces musi być sprawiedliwy

Kurtyka i Buzek zaznaczali, że transformacja musi być sprawiedliwa. Należy zadbać o nowe miejsca pracy, by pracownicy zamykanych kopalń nie zostali bez środków do życia i w jak najbardziej efektywny sposób wykorzystywać środki unijne, w tym z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. - Naszym wkładem w dyskusję klimatyczną na świecie jest przekonanie, że musimy patrzeć na transformację oczami zwykłych ludzi. Musimy dbać, żeby nie była brutalna, a dawała szansę  - mówił minister klimatu.

Polska powinna jak najwcześniej stawiać na rozwój nowych technologii, by krajowe firmy mogły zająć w konkretnych obszarach wysoką pozycję. Kurtyka wskazywał, że w wielu przypadkach odnieśliśmy  już sukces. Mówił m.in. o eksporcie baterii litowo-jonowych, które w trzecim kwartale zeszłego roku były najważniejszą pozycją w eksporcie Polski do Niemiec, czy eksport autobusów elektrycznych.

Oczywiście transformacja będzie kosztowna. Nie dotyczy ona tylko sektora elektroenergetyki, ale też przemysłu, budownictwa, transportu czy rolnictwa. Będzie wymagała wzmożonych wysiłków ze strony krajowych przedsiębiorstw, elastyczności, dostosowywania się do nowych warunków. - Mamy do czynienia z bardzo kapitałochłonnym procesem. Podkreślaliśmy w trakcie dyskusji z partnerami z Unii, że możliwości różnych krajów są różne, inny jest punkt startu. Przeciętny Polak zarabia 1 tys. euro, a Niemiec 3-3,5 tys. euro. Będziemy robić tyle, ile możemy - poinformował Kurtyka.

Nie czekaj do ostatniej chwili, pobierz za darmo program PIT 2020 lub rozlicz się online już teraz!

Konieczna ochrona europejskiego przemysłu

Wyzwaniem jest nie tylko przeprowadzenie transformacji, ale też ochrona przemysłu europejskiego, który będzie musiał spełniać wyśrubowane normy środowiskowe, przed zagraniczną konkurencją wolną od takich zobowiązań, a co za tym idzie - tańszą.

Kurtyka podkreślał, że trzeba zapobiec ucieczce "brudnego" przemysłu poza UE. Pociągnąłby on za sobą miejsca pracy, inwestycje, ale też podwyższone emisje. - Musimy dbać o to, by model zielonego ładu był modelem dla całej planety. Nie chcemy zamienić się w samotną zieloną wyspę - powiedział minister. Rozwiązaniem ma być wprowadzenie granicznego podatki węglowego. Będzie to kluczowe narzędzie chroniące europejski przemysł energochłonny, w tym m.in. stalowy, nawozowy czy cementowy.

Zagrożenie jest realne. Stefan Dzienniak, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, mówił, że w ciągu ostatnich 12 lat zdolności UE w sektorze stalowym już zmniejszyły się o około 20 proc. - Produkcja spadła o 70 mln ton, podobnie zużycie. To oznacza, że zjawisko ucieczki emisji z UE jest faktem. Przemysł wyprowadza się poza Unię ze szkodą dla klimatu, bo hutnictwo europejskie jest na wyższym poziomie niż większość tego typu zakładów na świecie - poinformował.

Dzienniak przekonywał, że polski przemysł stalowy na przełomie wieków dokonał istotnej restrukturyzacji, nie poradził sobie jednak jak dotąd z emisjami CO2. - Doszliśmy do granicy wyznaczanych przez reakcje chemiczne w procesie wytapiania stali - mówił. Problemem są zarówno emisje bezpośrednie, jak i pośrednie. Sektor zużywa duże ilości energii, która w Polsce w 70-75 proc. pochodzi z węgla. Dlatego branża stalowa mocno odczuwa wzrost cen uprawnień do emisji CO2.

Prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej zwracał uwagę, że w przyszłości węgiel w hutnictwie może zastąpić wodór. - Wiele ośrodków w Europie rozpoczęło prace nad tym paliwem. Polska też powinna mocno się w to zaangażować. Mamy bogate zaplecze naukowo badawcze, (...) doskonale wyposażone laboratoria. Powinniśmy stworzyć dolinę wodorową, by intensyfikować prace nad paliwem, najlepiej na Śląsku, by było blisko do weryfikacji naukowych wyników badań w praktyce - poinformował.

Monika Borkowska

Dowiedz się więcej na temat: energetyka | gaz
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »