Reklama

Polacy rezygnują z mięsa. Przyczyną nie jest wegetarianizm

W październiku Polacy kupili rekordowo mało mięsa - wynika z badań ekspertów aplikacji zakupowej Listonic. Drób i wołowina, rzadziej wieprzowina, zaczęły znikać z list zakupowych już od lipca. Przyczyną są rosnące ceny.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Z badań aplikacji Listonic wynika, że w okresie od stycznia do końca czerwca, w porównaniu do tego samego okresu 2021 r., zainteresowanie zakupem mięsa spadło o 6 proc. Systematyczny spadek zainteresowania całą kategorią produktów mięsnych zaobserwowano od lipca. Najczęściej rezygnowano z drobiu, najrzadziej - z wieprzowiny. 

Duży spadek w październiku

W porównaniu do cen sprzed roku, w październiku mięso drobiowe było o ponad 42 proc. droższe. Kilogram fileta z indyka kosztował od 35 do 40 zł. Za wołowinę trzeba było zapłacić o 30,8 proc. więcej. Zdarza się, że jej cena osiąga wartość 100 zł za kilogram. A wieprzowina podrożała o 27 proc. i teraz kosztuje średnio 23 zł za kilogram. 

Reklama

Rosnące ceny obniżyły popyt na mięso. Sprzedaż drobiu spadła w październiku o jedną czwartą. Najwięcej, o 35 proc., zmniejszyła się sprzedaż indyka - wynika z danych aplikacji zakupowej. O 27 proc. spadło zainteresowanie wołowiną. A najmniej, o 18 proc., obniżyło się zainteresowanie wieprzowiną.

Wędliny też drogie

Według Głównego Urzędu Statystycznego w ciągu roku ceny wędlin wzrosły o 18,5 proc. Z danych z aplikacji z kolei wynika, że w pierwszym półroczu 2022 r. cieszyły się akceptacją konsumentów i często pojawiały się na listach zakupów. Nawet o 5 proc. częściej niż rok wcześniej. W październiku, podobnie jak mięso, wędliny też straciły na popularności. Ich sprzedaż obniżyła się o jedną piątą. 

Producenci mięsa obawiają się, że ich sytuacja wkrótce się pogorszy. Branża ma zostać pominięta w „Programie wsparcia dla przedsiębiorstw energochłonnych” realizowanym przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Jej przedstawiciele ostrzegli, że w przypadku braku szybkiej pomocy państwa, koszty podwyżek cen energii będą musiały być przeniesione na konsumentów. “Wzrost kosztów nośników energii w branży mięsnej sięga od kilkudziesięciu do kilkuset procent” - ostrzegała niedawno Unia Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego (UPEMI). 

Ewa Wysocka 


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »