Reklama

CNY: To kolejny hit eksportowy Chin?

Po kilku latach "polityki stabilnego kursu walutowego", chińskie władne zdecydowały się na dewaluację juana (CNY) i zmianę mechanizmu ustalania jego kursu wobec głównych walut. T poczatek głębszej wojny walutowej twierdzą analitycy.

Według oficjalnego uzasadnienia powodem modyfikacji mechanizmu kursowego w Chinach był zamiar zwiększenia roli mechanizmów rynkowych w kształtowaniu kursu CNY, m.in. po to aby przełamać opór MFW wobec włączenia CNY do koszyka SDR.

W takiej sytuacji całkowita skala osłabienia CNY nie powinna przekraczać kilku procent, aby nie wzbudzić zarzutów o przeprowadzenie "konkurencyjnej dewaluacji".

Ważniejszym powodem mogą być jednak obawy o kondycję gospodarki (po ostatniej serii danych pokazujących spadek eksportu w lipcu o 8,3% r/r oraz rozczarowujących odczytach produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej za lipiec). Nie można wykluczyć, że chińskie władze chcą osiągnąć oba cele jednocześnie, tzn. dostarczyć słabnącej gospodarce dodatkowy stymulus w postaci osłabienia CNY, a jednocześnie uelastycznić mechanizm kursowy, aby uczynić krok w kierunku uzyskania przez CNY statusu waluty rezerwowej.

Reklama

Motyw obrony konkurencyjności chińskiego sektora eksportowego (kosztem mniejszego wsparcia dla popytu krajowego) zyskał w ostatnim czasie na znaczeniu wobec ponownej fali aprecjacji efektywnego kursu USD (co przy dotychczasowej polityce stabilizowania USDCNY oznaczało dalsze umocnienie efektywnego kursu CNY, w sumie o ok. 15% od połowy 2014 r.) i obaw o kontynuację tego trendu po rozpoczęciu przez Fed normalizacji polityki pieniężnej.

Stąd też zmiany w reżimie kursowym mogły mieć na celu "wygładzenie" trendu aprecjacyjnego. Kluczowe dla światowej gospodarki skutki dewaluacji/deprecjacji CNY to:

(1) eksport dezinflacji/deflacji do globalnej gospodarki - zarówno poprzez efekt kursowy jak i ograniczenie chińskiego popytu na surowce i spadek ich cen,

(2) osłabienie wzrostu PKB poza Chinami na skutek zwiększenia konkurencyjności chińskich towarów,

(3) reakcja innych banków centralnych (dodatkowe złagodzenie lub późniejsze zaostrzenie polityki pieniężnej i ewentualne wzmożenie "wojen walutowych"). Wpływ dewaluacji/deprecjacji CNY na globalną gospodarkę będzie zależeć od jej skali i tempa.

Powolna i kontrolowana dewaluacja/deprecjacja ograniczyłaby skutki dla globalnego wzrostu i inflacji oraz reakcję innych banków centralnych. W szczególności, umiarkowana dewaluacja/deprecjacja CNY nie powinna mieć istotnego wpływu na wzrost PKB w USA i politykę Fed, chociaż jest jednym z czynników tworzących ryzyko, że FOMC rozpocznie podwyżki stóp później niż we wrześniu.

Dewaluacja CNY wzmocni trendy deflacyjne/dezinflacyjne w Europie, w tym w Polsce. Zakładając osłabienie CNY o 10% (i podobne osłabienie innych walut azjatyckich), a także biorąc pod uwagę udział Chin i powiązanych z nimi azjatyckich krajów w polskim imporcie (ok. 10%) oraz udział dóbr importowych w dobrach konsumowanych w Polsce (około 15%), ścieżka krajowej inflacji CPI może się obniżyć o 0,1-0,2pp.

Skala impulsu dla krajów strefy euro powinna być zbliżona, zważywszy podobny udział Chin (i innych azjatyckich EM) w imporcie do poszczególnych krajów europejskich - np. dla Niemiec wynosi on 10,4% (tabela obok).

Struktura importu z Azji (przede wszystkim odzież i obuwie oraz sprzęt elektroniczny) sprawia, że impuls dezinflacyjny będzie niemal całkowicie dotyczył inflacji bazowej, obniżając ją o ok. 0,3pp. Istotniejszy może być jednak dezinflacyjny/deflacyjny wpływ ewentualnego spadku cen ropy i innych surowców wywołany zarówno osłabieniem CNY, jak i obawami o kondycję chińskiej gospodarki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »