Reklama

Dzień Sądu po raz drugi?

Cały finansowy świat czeka na decyzje o QE, czyli quantitative easing, czyli o wejściu w politykę skupu obligacji państwowych przez EBC. Po co?

Do 14:30

Comiesięczne posiedzenia EBC, czy raczej konferencje prasowe, którymi są one wieńczone, to dla rynków finansowych wydarzenia szczególne. To, co stanie się na wykresach, jest za każdym razem ciężkie do przewidzenia, a czasami największą niespodzianką bywa brak mocniejszej reakcji EUR/USD czy innych ważnych instrumentów.

Wydaje się jednak, że dziś zawirowania będą spore, ponieważ faktycznie chodzi o ważne decyzje. Naturalnie mowa o QE, czyli quantitative easing, czyli o wejściu w politykę skupu obligacji państwowych przez EBC. Po co?

Reklama

Ponieważ miałoby to, przynajmniej w zgodzie z poglądami dominującymi w europejskich "kręgach decyzyjnych", pomóc europejskiej gospodarce poprzez rozbudzenie koniunktury, podwyższenie inflacji i zwiększenie dostępu do kredytów. To z kolei wynikałoby z faktu, że QE to w gruncie rzeczy "drukowanie" pieniędzy, tj. ich kreowanie na kontach bankowych - EBC ogłaszałby poniekąd, że "ma i daje" nowe pieniądze.

Naturalnie duża ilość nowego pieniądza w obiegu zmniejsza jego wartość i tak też stać się powinno z euro.

Inna rzecz, że euro już od dawna było bardzo słabe, dodatkowo notowania EUR/USD zostały zbite przez "kryzys frankowy", a jednocześnie rynek jest przeświadczony o tym, że QE zostanie dziś ogłoszone.

Owszem, faktyczne postawienie kropki nad "i" może jeszcze trochę obniżyć kurs, ale prawdopodobnie do silniejszego, gwałtownego zejścia potrzebne byłoby ogłoszenie przez Mario Draghiego czegoś szczególnego - np. że kwota skupu będzie wyższa niż 500 miliardów euro.

Mówimy tu zresztą o reakcji, która wyklaruje się nawet kilka godzin po wystąpieniu - wcześniej bowiem możliwe są najrozmaitsze, chaotyczne wahania w górę i w dół. Na razie EUR/USD sytuuje się przy 1,1590, za zwyczajny obszar zmienności wypada uznać strefę 1,1540 - 1,1645, ewentualnie za górną granicę przyjmując 1,1670. Pójście wyżej otworzyłoby nawet drogę do 1,1715, a zejście niżej - może nawet do 1,14.

Draghi wypowie się o 14:30, równolegle poznamy tygodniową liczbę wniosków o zasiłek w USA, ale tym razem odczyt ten będzie zupełnie przykryty oceną zapowiedzi EBC. Być może czeka nas kolejny "dzień sądu" (drugi - po dniu franka szwajcarskiego tydzień temu).

Co w Polsce?

Jeśli eurodolar po raz kolejny obniży lot, to niewątpliwie złoty straci do dolara i bardzo możliwe, że także do euro. Inna rzecz, że wczoraj notowania obu par zostały skorygowane w stosunku do niedawnych szczytów, tak więc ruch w górę mógłby zostać ograniczony przez opory. I tak np. na USD/PLN mamy teraz 3,7045, stąd jest szansa, że deprecjacja zatrzyma się np. przy wczorajszych i przedwczorajszych szczytach (okolice 3,7540 - 3,7560). Na EUR/PLN mamy 4,2930, pewnym ograniczeniem mogą być okolice 4,3170 - 4,32, aczkolwiek zmienność na tej parze od grudnia jest bardzo duża, a sytuacja mocno rozchwiana. Teoretycznie może być też i tak, że złoty zyska do euro po gwałtownej obniżce eurodolara, ale byłby to raczej ruch krótkotrwały (niemniej za mocne wsparcie wypada uznać 4,2750 - w przybliżeniu).

O 14:00 poznamy wskaźniki koniunktury w krajowej gospodarce. Dobre dane (a ostatnio mieliśmy względnie dobre) odsuwają w czasie wizję obniżki stóp w Polsce. Wczoraj zresztą szef NBP Marek Belka powiedział, że przestrzeń do takiego ruchu co prawda jest - ale ostatnie turbulencje na rynkach powodują,że wypada poczekać z tego rodzaju decyzjami.

Tomasz Witczak

FMC Management

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »