Reklama

Eksperyment monetarny Salwadoru

Na początku września Salwador stał się pierwszym krajem na świecie, który przyjął bitcoina jako prawny środek płatniczy. Ten odważny eksperyment monetarny zapoczątkowany 7 września jest uważnie obserwowany zarówno przez banki centralne, jak i zwolenników innowacji cyfrowych w systemie finansowym.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Bitcoin jest najbardziej rozpoznawalną z około sześciu tysięcy istniejących aktualnie kryptowalut - jednak dotychczas zarówno bitcoin, jak i inne kryptowaluty, pozostawały na marginesie finansów i płatności. Jest to spowodowane przede wszystkim bardzo sceptycznym podejściem do kryptowalut ze strony banków centralnych oraz instytucji regulacyjnych i nadzorczych, które wynika m.in. z dużej zmienności cen tych aktywów. Zmienność ta sprawia m.in., że nie są one dobrymi środkami wymiany i przechowywania wartości.

Reklama

Na przykład w ubiegłym roku cena bitcoina wzrosła z około 10 tys. do ponad 60 tys. dolarów, a obecnie jego kurs wynosi nieco poniżej 50 tysięcy dolarów. Według badań zmienność ceny bitcoina jest prawie dziesięć razy wyższa niż w przypadku głównych światowych walut (takich jak dolar amerykański w stosunku do euro i jena). Ponadto trzymiesięczna zmienność cenowa tej kryptowaluty wyniosła w ubiegłym roku 87 procent, w porównaniu do zmienności złota na poziomie 16 procent.

Co więcej, kryptowaluty są narażone na ataki hakerskie, wykorzystanie do działań nielegalnych (jak na przykład pranie pieniędzy, finansowanie terroryzmu, unikanie sankcji gospodarczych lub kontroli kapitałowych), a ramy ochrony konsumentów i inwestorów korzystających z tych nowych form pieniądza cyfrowego właściwie jeszcze nie funkcjonują.

Salwador nadaje element legitymizacji bitcoinowi

Salwador, niewielki kraj Ameryki Środkowej, stał się pierwszym na świecie, który uczynił bitcoina prawnym środkiem płatniczym. Plan ogłoszony na początku czerwca br., został wdrożony w ciągu zaledwie 90 dni.

Ekonomiści i międzynarodowa społeczność finansowa skrytykowali ten ruch. Bank Światowy odrzucił prośbę Salwadoru o wsparcie doradcze w sprawie wprowadzenia bitcoina. Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) ostrzega przed przyjmowaniem kryptowalut jako prawnego środka płatniczego, wskazując na zagrożenia dla stabilności makroekonomicznej, integralności finansowej, ochrony konsumentów i środowiska naturalnego (tworzenie bitcoina pochłania ogromne ilości energii elektrycznej - rocznie około 140 terawatogodzin, czyli tyle, ile wynosi konsumpcja energii elektrycznej np. w Szwecji).

Ponadto MFW, będąc w trakcie rozmów z rządem Salwadoru w sprawie ich wniosku o pożyczkę w wysokości 1 mld dolarów, ostrzegł, że wprowadzenie bitcoina jako prawnego środka płatniczego może zdestabilizować gospodarkę Salwadoru, której wartość wynosi obecnie około 25 mld dolarów. Z kolei agencja ratingowa Moody’s na koniec lipca obniżyła ocenę zadłużenia kraju do poziomu Caa1 z perspektywą negatywną, co sprawiło, że rentowność długoterminowego salwadorskiego długu publicznego wzrosła do prawie 11 procent.

Wprowadzenie bitcoina jako prawnego środka płatniczego jest także niepopularne wśród samych Salwadorczyków. Według sondaży opinii publicznej zdecydowana większość obywateli Salwadoru była przeciwna temu pomysłowi, a według jednego z badań mniej niż 5 procent z nich rozumie, czym jest i jak funkcjonuje bitcoin. Sondaż przeprowadzony przez Universidad Francisco Gavidia wykazał, że niemal 44 procent osób spodziewa się, że wprowadzenie bitcoina pogorszy stan gospodarki.

W ankiecie przeprowadzonej przez salwadorską Izbę Handlowo-Przemysłową ponad 90 procent respondentów nie chciało być zobowiązanymi do akceptowania bitcoinów w ramach dokonywania płatności, a trzy czwarte zadeklarowało nadal używanie dolara amerykańskiego - który jest prawnym środkiem płatniczym w Salwadorze od 2001 roku.
Do bitcoina miał zachęcić Salwadorczyków portfel cyfrowy "Chivo", co w lokalnym slangu oznacza "fajny". Pobierając ten portfel, można zarejestrować się i otrzymać krajowy numer identyfikacyjny oraz premię w wysokości 30 dolarów, co odpowiada około 0,00065 bitcoina.

Zgodnie z prawem wszystkie podmioty gospodarcze w kraju muszą akceptować bitcoina jako płatność za towary i usługi (jeśli posiadają technologię, która to umożliwia), chociaż obywatele nadal mogą wybrać korzystanie z dolara amerykańskiego. Aby kupić produkt lub usługę, użytkownicy skanują kod QR, aby natychmiast wysłać płatność. Podatki także mogą być płacone w kryptowalucie. Tworzona obecnie sieć bankomatów ma pozwolić użytkownikom na wymianę bitcoinów na dolary bez prowizji, a cały plan wprowadzenia bitcoina jest wspierany przez fundusz rządowy o wartości 150 mln dolarów - w ocenie wielu ekonomistów niewystarczająco duży, biorąc pod uwagę m.in. ryzyko stwarzane przez umożliwienie płatności podatków w bitcoinach, gdy zobowiązania pozostają głównie w dolarach.

Celem - tańsze przekazy pieniężne

Jedną z głównych przesłanek dla wykorzystania bitcoina w Salwadorze jest to, że miałby on ułatwić i obniżyć koszty przekazów pieniężnych. Opłaty za przelewy międzynarodowe są nadal wysokie - Bank Światowy szacuje, że średni, globalny koszt wysyłania 200 dolarów za granicę wynosi około 13 dolarów. Dla porównania, w sieciach kryptograficznych peer-to-peer opłaty za przesyłanie wartości między portfelami kryptowalutowymi wynoszą zazwyczaj około 2 do 5 procent wartości przekazu, a według BitInfoCharts średnia wysokość opłaty transakcyjnej dotyczącej bitcoina wynosiła około 3 dolary w sierpniu 2021 r. W przypadku Salwadoru kwestia przekazów pieniężnych przesyłanych przez migrantów ekonomicznych jest istotna, ponieważ ich wartość w ciągu ostatnich dwóch dekad wynosiła średnio niemal 25 proc. PKB rocznie.

Ponadto, w zamyśle władz Salwadoru, wprowadzenie bitcoina jako środka płatniczego ma być również sposobem na przyciągnięcie nowych inwestycji i dotarcie do nieubankowionej części populacji kraju, która - według szacunków - wynosi około 70 procent.

Alternatywa dla słabszych walut

Salwador jest jednym z wielu krajów wschodzących, które mogłyby stać się podatnym gruntem dla kryptowalut. Jest tak dlatego, że waluty narodowe w takich krajach mogą nie spełniać oczekiwań jako środek przechowywania wartości, środek wymiany i jednostka rozliczeniowa. Ponadto atrakcyjność walut krajowych może podważać m.in. nieprzewidywalny poziom inflacji i szybko zmieniające się kursy walut, nieoptymalne systemy bankowe (m.in. ze względu na rozległą biurokrację i wysokie koszty usług), niestabilność finansowa i niepewność regulacyjna.

Przykładami takich krajów są m.in. Argentyna - która od lat zmaga się z niezrównoważonym zadłużeniem i regularnym zagrożeniem niewypłacalnością, czy też Wenezuela - gdzie gospodarka zmniejszyła się o 75 procent od 2013 roku, oficjalny kurs wymiany wynosi 3,3 mln boliwarów za dolara (kurs czarnorynkowy jest liczony w miliardach), a roczny poziom inflacji wynosi obecnie ponad 2600 proc.

Dodatkową motywacją dla korzystania z kryptowalut jest kwestia włączenia finansowego, ponieważ wielu migrantów ekonomicznych oraz ich rodziny w kraju pochodzenia mogą należeć do grupy około 1,7 mld osób na świece nieposiadających konta bankowego. Ponadto niektóre kraje mają ograniczoną możliwość otrzymywania przelewów transgranicznych w ramach międzynarodowego systemu płatności (na przykład Kuba, Syria).

Mimo że bitcoin może przyczyniać się do zapewnienia tańszych i szybszych płatności oraz zwiększać poziom włączenia finansowego, to jednak nadal pozostaje bardzo ryzykownym aktywem i środkiem przechowywania wartości. Wysokie ryzyko nagłego spadku jego ceny sprawia m.in. że nadawcy i odbiorcy przekazów pieniężnych nie mogą być pewni ostatecznej wartości przelewanej kwoty.

Wydaje się, że postęp w dziedzinie walut wirtualnych oraz większe zaufanie do technologii rozproszonego rejestru (DLT) i łańcucha bloków (blockchain) będą sprzyjać ich wykorzystaniu na świecie, nie tylko z powodów wymienionych powyżej. Jednak dla stabilności makrofinansowej lepsze od wykorzystywania kryptowalut (lub stabilnych kryptowalut) jako prawnego środka płatniczego mogą okazać się waluty cyfrowe emitowane przez instytucje zaufania publicznego, czyli banki centralne.

Milena Kabza, dr nauk ekonomicznych, pracuje w NBP

Autorka wyraża własne opinie, a nie oficjalne stanowisko NBP.

***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »