Reklama

Eurobarometr: 56 proc. Polaków chce euro w Polsce

Jak wynika z najnowszego badania opinii publicznej Eurobarometr (realizowanego na zlecenie Komisji Europejskiej) - 56 proc. Polaków jest za przyjęciem euro. W porównaniu do zeszłorocznej edycji, jest to wzrost o 8 pkt proc.

Z badania, którego wyniki podał na Twitterze główny ekonomista Credit Agricole Jakub Borowski, wynika, że 51 proc. Polaków uważa, że przyjęcie euro miałoby pozytywny wpływ dla Polski (+6 pkt proc.); natomiast 53 proc., że europejska waluta w Polsce niosłaby korzyści dla nich samych (+7 pkt proc.).

Z stwierdzeniem, że euro będzie skutkować utratą przez Polskę części tożsamości, nie zgadza się 64 proc. ankietowanych (+6 pkt proc.). Zdaniem 65 proc. - nie będzie to też prowadzić do utraty kontroli nad polityką gospodarczą (+6 pkt proc.).

Temat przyjęcia euro vs utrzymania własnej waluty - często poruszany jest przez prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego.

Reklama

- Własna waluta jest niezwykle korzystna dla kraju, który się rozwija. Dzięki temu mamy trwałe warunki, by iść szybciej o 2-2,5 proc. niż bogate państwa UE. Własną walutę trzeba utrzymać - nie, jak niektórzy mówią, najdłużej jak się da, ale utrzymać na zawsze. Nie jesteśmy krajem wielkim, lecz z pewnością dużym, w którym własna waluta najlepiej się sprawdza. Korzyści z przyjęcia euro mogą dotyczyć Litwy, Chorwacji, Estonii czy mniejszych państw o bardzo otwartych gospodarkach. Ale tak duży kraj, jak Polska powinien mieć własną walutę - powiedział Glapiński w wywiadzie dla "Gazety Bankowej".

O euro Interia zapytała też przedsiębiorców. - Euro uprościłoby mi życie biznesowe, likwidując ryzyko kursowe. Europa ma euro i daje sobie świetnie radę - mówił na początku czerwca Dariusz Grzeszczak, prezes i współzałożyciel Erbudu.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

- Będziemy musieli kiedyś ze względów politycznych najpewniej na taką decyzję się zdecydować. Od strony gospodarki - nie jestem przekonany. Waluta wpływa również na konkurencyjność danej gospodarki, a euro nie jest panaceum na wszystkie problemy. Czasami ciąży, co widać doskonale w przypadku krajów południa Europy. Wchodzenie do strefy euro ma sens, jeśli wydajność gospodarek jest na porównywalnym poziomie. Jeśli jedna jest bardziej wydajna niż druga, to będzie dominować i zyskiwać kosztem drugiej. To są bardzo złożone problemy. Wiem, że nas to czeka, ale nie powinniśmy się śpieszyć. Dzisiaj byłaby to kula u nogi - uważa natomiast Paweł Kisiel, prezes Grupy Atlas.

Zwolennikiem przyjęcia euro jest Krzysztof Pawiński, współzałożyciel i prezes Grupy Maspex. - Jak patrzymy na szanse polskich firm, szanse eksportowe mikro i małych przedsiębiorstw, to nie dziwmy się, że nie są one tak aktywne jak te ze strefy euro. Jeżeli mamy rentowność na poziomie kilkuprocentowym, a ryzyko kursowe na poziomie kilkunastu procent, to o czym mówimy. Mała, młoda firma na rynkach zewnętrznych może wygrać jakością i agresywną ceną. Ale jak marża jest niska, to nie może unieść ryzyka o takim charakterze, jak kursowe. Powinniśmy sobie zadać pytanie - czy aby sami nie wyłączamy pewnych mechanizmów, które mogą być bardzo pomocne dla małych i średnich firm. Mówienie, że mogą one zabezpieczyć się przed zmianą kursu, zarządzać ryzykiem, jest tylko mówieniem. Mała firma nie jest od tego, żeby spekulować - mówił Interii w maju Pawiński.

Bartosz Bednarz

Dowiedz się więcej na temat: waluty | euro | eurobarometr | NBP | złoty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »