Reklama

Kryptowaluty. Bitcoin nie może się pozbierać

Kursy kryptowalut nie odrabiają strat po wielkiej przecenie z połowy maja. W nocy z poniedziałku na wtorek bitcoin spadł do poziomu 32,4 tysiąca dolarów i tym samym zbliżył się do minimum sprzed dwóch tygodni. Zniżkują notowania także innych "coinów" - między innymi ethereum i dogecoina.

Reklama

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Reklama

Za bitcoina w połowie kwietnia płacono dwa razy więcej niż teraz (65 tysięcy dolarów). Jednak jeśli liczyć od początku tego roku, to na najbardziej popularnej kryptowalucie świata można było zarobić kilkanaście procent. Z drugiej strony, niektóre surowce, a także wybrane europejskie i azjatyckie indeksy akcji w tym samym przyniosły wyższą stopę zwrotu.

"Górnicy" sprzedają urobek

Przyczyn wtorkowego osłabienia bitcoina może być kilka. Wiadomo, że "górnicy" kryptowalutowi w ciągu ostatniego tygodnia sprzedali ponad 5 tysięcy bitcoinów, które przy dzisiejszych cenach są warte około 164 milionów dolarów. Firma Glassnode szacuje, że była to jedna z największych w ostatnich latach wyprzedaż kryptowaluty dokonana przez jej "kopaczy". Wcześniej "górnicy" masowo akumulowali bity, gdyż ich rosnąca dynamicznie cena zwiększała opłacalność wydobycia.

W najnowszym raporcie firmy analitycznej CoinShares czytamy, że nadal gwałtownie rosną "odpływy z instytucjonalnych produktów inwestycyjnych bitcoina" W minionym tygodniu odnotowano ubytek w wysokości 141 milionów dolarów. CoinShares podkreśla jednak, że odpływy stanowią mniej niż jedną dziesiątą napływów zarejestrowanych w 2021 roku.

Od początku stycznia do produktów bitcoinowych napłynęło ponad 4,2 miliarda dolarów, a bitcoin stanowi w tej chwili 65,9 proc. całego kapitału zamkniętego w produktach inwestycyjnych na rynku kryptowalut. "Odpływy to 8,3 proc. wpływów netto obserwowanych w tym roku. Są one minimalne w stosunku do odpływów obserwowanych na początku 2018 roku" - wyjaśnia platforma analityczna.

Sprawa dla detektywów

Duże udział w najnowszej przecenie bitcoina może mieć także afera kryminalna. Agenci amerykańskich służb odzyskali prawie cały okup w bitcoinach zapłacony sprawcom cyberataku na Colonial Pipeline Co. Świadczy to o tym, że organy ścigania w Stanach Zjednoczonych nie są bezradne wobec przestępców internetowych, nawet jeśli ci działają poza granicami kraju i próbują ukrywać swoją tożsamość.

Mylą się więc niektórzy zwolennicy kryptowalut głoszący, że atrakcyjność tokenów polega między innymi na pozostawaniu poza oficjalną kontrolą systemu państwowego. - Fakt, że śledczy mogli namierzyć i przejąć to, co podobno było nie do namierzenia, podważa libertariański argument komentatorów bitcoina - powiedział Jeffrey Halley, starszy analityk rynków w Oanda.

Eksperci tacy jak Halley i Rich Ross z Evercore ISI obserwujący kluczowe poziomy techniczne dla bitcoina twierdzą, że przełamanie w dół granicy 30 tysięcy dolarów może doprowadzić do “kolejnej kapitulacji". Ross widziałby wówczas wsparcie dla bitcoina w okolicy 29 tysięcy dolarów. - Wirtualna waluta, która w ciągu ostatniego roku wzrosła ponad trzykrotnie jest teraz na etapie “schłodzenia", które może potrwać kilka miesięcy lub dłużej - oświadczył Vijay Ayyar, szef giełdy kryptowalutowej Luno.

Nie tylko bitcoin

Drugi co do wielkości token, czyli ethereum też podążał w ciągu ostatniej doby szlakiem wyznaczonym przez bitcoina i znalazł się poniżej strefy wsparcia wyznaczanej na poziomie 2 500 dolarów, choć jeszcze w kwietniu za "eter" płacono 4200 dolarów.

We wtorek przed południem rynki próbowały odbijać się od dna - bitcoin zbliżał się do 33 tysięcy dolarów, a ethereum utrzymywało się na pułapie 2 500 dol. Jednak kursy obu kryptowalut spadły o około 15 proc. od czasu ustanowienia lokalnych maksimów na poziomie 39 600 i 2 900 dolarów w czwartek 3 czerwca.

Także dla dogecoina, czyli kryptowaluty-żartu mamy już szóstą sesję spadkową z rzędu. Cena na poziomie 32 centów jest wyraźnie niższa od 45 centów testowanych jeszcze 2 czerwca, a zwłaszcza od 73 centów ze szczytu tegorocznej hossy.

"Doge" ma spore szanse na zajęcie pierwszego miejsca w nieformalnym rankingu najbardziej spekulacyjnych aktywów w 2021 roku. Od początku stycznia wartość kryptowaluty wzrosła ponad 77-krotnie. W dodatku, analitycy firmy IntoTheBlock twierdzą, że kapitał spekulacyjny powróci na rynek "pieseła", co może spowodować kolejny wzrost zmienności jego ceny.

"Liczba portfeli przechowujących dogecoina krócej niż jeden miesiąc jest teraz niemal najwyższa w historii. Prawie 18 proc. "doge" znajdujących się w obiegu jest w posiadaniu takich właśnie portfeli. A to oznacza, że całkiem pokaźna liczb "coinów" zmieniła właściciela w ostatnich 30 dniach" - czytamy w raporcie IntoTheBlock.

Jacek Brzeski

Interia.pl

Dowiedz się więcej na temat: bitcoin | kryptowaluta | waluta wirtualna | cyfrowa waluta

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »