Analitycy zastanawiają się, kiedy za euro będziemy płacić mniej niż 4,30 zł, czyli tyle, ile przed pandemią koronawirusa i wojną w Ukrainie. Argumentów wspierających umocnienie polskiej waluty nie brakuje. Marek Rogalski, główny analityk DM BOŚ wymienia "efekt KPO" i "jastrzębi" trend w sygnałach płynących z RPP. Jedno i drugie (pieniądze unijne i utrzymanie stóp procentowych na obecnym poziomie) są wsparciem dla złotego.
Wśród argumentów "przeciw złotemu" analityk BOŚ wymienia ryzyko geopolityczne (w najgorszym wydaniu - mocną ofensywę Rosjan na wiosnę, zmierzającą do zajęcia Kijowa); czy powrót do spekulacji o szybszej obniżce stóp, gdyby np. doszło przedłużenia obowiązywania obniżonych stawek VAT.
Tak czy inaczej, rynek walutowy wciąż pozostaje "pod wrażeniem" odblokowania europejskich pieniędzy dla Polski, co wspiera złotego.
"Ogłoszone w piątek informacje wpisują się w nasz scenariusz bazowy, zakładający w 2024 utrzymanie dodatniej dynamiki inwestycji w gospodarce, pomimo okresu przejściowego pomiędzy standardowymi perspektywami finansowymi UE. Napływ środków z UE poprawi też saldo rachunku kapitałowego bilansu płatniczego i zmniejszy zapotrzebowanie gospodarki na zagraniczne źródła finansowania" - komentują analitycy PKO BP.
Przypomnijmy: Ursula von der Leyen poinformowała w ubiegłym tygodniu, że zostaną odblokowane fundusze europejskie dla Polski na łączną kwotę prawie 137 mld euro.
***












