Reklama

Noblista o kryptowalutach: "Bitcoin w końcu się rozbije"

Wtorkowe spadki na rynkach, wywołane przez wiadomość o ciągle wysokiej inflacji w Stanach Zjednoczonych, nie ominęły także bitcoina. W ciągu zaledwie kilku godzin potaniał z 22 600 do 20 300 dolarów. To jeszcze jeden dowód, że waluty wirtualne nie są odporne na czynniki szkodzące innym aktywom - akcjom, złotu, miedzi czy ropie. Duża zmienność notowań bitcoina to argument wzmacniający tezę amerykańskiego ekonomisty i laureata Nagrody Nobla z 2013 roku Eugena Fama, że najstarsza kryptowaluta świata prędzej czy później "rozbije się".

  •        Inflacja w USA czterokrotnie przekracza cel amerykańskiego banku centralnego
  •        Prognoza, że Fed szybko nie zrezygnuje z twardego kursu w polityce pieniężnej, zaszkodziła notowaniom akcji, surowców i kryptowalut, a pomogła dolarowi
  •        Noblista Eugene Fama jest przekonany, że bitcoin nie ma "wewnętrznej wartości" i grozi mu zagłada
  •        Wczoraj taniał nie tylko bitcoin, ale także ethereum, które jest w przededniu poważnej i ryzykownej aktualizacji

Dane o dynamice cen w USA negatywnie zaskoczyły. Co prawda inflacja konsumencka spadła z 8,5 do 8,3 proc., ale spodziewano się wskaźnika na poziomie 8,1 proc. Jeszcze gorzej wypadła inflacja bazowa - wzrosła z 5,9 do 6,3 proc., podczas gdy prognozowano 6,1 proc.

Reklama

W tej sytuacji rynki są już całkowicie przekonane, że w przyszłym tygodniu najważniejszy bank centralny świata, amerykański Fed, podniesie stopy procentowe aż o 75 punktów bazowych. W następnych miesiącach ostry kurs w polityce monetarnej będzie kontynuowany, a obniżenie stóp w 2023 roku wydaje się być bardzo mało prawdopodobne. Rezerwa Federalna nie może bowiem lekceważyć faktu, że dynamika cen konsumenckich jest czterokrotnie większa od celu inflacyjnego (2 proc.).

Tańsze akcje i surowce, droższy dolar

Na światowych rynkach giełdowych i surowcowych mieliśmy wczoraj do czynienia z podręcznikową reakcją na wieść o wysokiej inflacji i o spodziewanych dalszych podwyżkach stóp procentowych. Wzrosła awersja do bardziej ryzykownych aktywów, dlatego na Wall Street S&P500 spadł o 4,3 proc., a Nasdaq cofnął się o 5,2 proc. Także w Warszawie WIG20 obniżył loty o 2,7 proc. Uncja złota błyskawicznie potaniała z 1 740 do 1 715 dolarów, a tona miedzi z 8 130 do 7 840 dolarów.

Podręcznikowo zachował się także dolar. O ile wczesnym popołudniem za euro płacono prawie 1,02 dolara, to wieczorem mniej niż 1 dolara. "Jastrzębie" nastroje decydentów z Fed umacniają amerykańską walutę. Nic też dziwnego, że wczoraj tracił na wartości złoty, skoro u nas mówi się raczej o przerwaniu cyklu podwyżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej.

Bliski kres bitcoina?

Znów nie potwierdziły się rachuby entuzjastów kryptowalut, że są one odporne na czynniki, które szkodzą tradycyjnym aktywom. Najstarsza kryptowaluta świata w ciągu zaledwie kilku godzin potaniała z 22 600 do 20 300 dolarów. Zachowała się bardzo podobnie jak złoto czy indeksy giełdowe.

Wtorkowe osłabienie bitcoina spotkało się z argumentacją amerykańskiego ekonomisty i laureat Nagrody Nobla z 2013 roku Eugene Fama. Prognozuje on, że bitcoin pędzi ku katastrofie. Fama podkreśla, że rynek nie zorientował się jeszcze, iż bitcoin nie ma żadnej "wewnętrznej wartości". Ostrzega inwestorów, by nie kupowali walut wirtualnych tylko dlatego, że kupują je inni ludzie. - Mieliśmy nie tak dawno krach na rynku kryptowalut. Niektórzy mniejsi inwestorzy zginęli, więc spodziewałbym się, że w przyszłości historia się powtórzy - prognozuje słynny ekonomista.

Noblista dostrzega tylko jeden przypadek, w którym bitcoin mógłby mieć wartość. Mowa tu o sytuacji, w której byłby on na dużą skalę używany jako pieniądz. - Jeśli ludzie będą go używać jako środka wymiany. Innymi słowy, będą faktycznie przeprowadzać w nim transakcje, wtedy bitcoin może mieć wartość. Stanie się bowiem jednostką rozliczeniową, rodzajem pieniądza. Pytanie, czy ludzie na to się zdecydują. Bitcoin ma bowiem bardzo zmienną wartość. Teoria monetarna mówi, że jednostka rozliczeniowa nie przetrwa, jeśli nie ma w miarę stabilnej wartości realnej - podsumował Eugene Fama.

Ethereum też potaniało

Spadku wartości we wtorek nie uniknęło też ethereum, które w bardzo krótkim czasie potaniało z 1 740 do 1 615 dolarów. Blockchain Ethereum jest w przededniu poważnej i ryzykownej aktualizacji. Wydarzenie znane jest jako "Ethereum Merge". Wyszukiwarka Google dodała z tej okazji specjalny zegar. Data wprowadzenia zmian jest orientacyjna - wyznaczono ją na 15-16 września.

Po tej dacie do zabezpieczenia sieci Ethereum nie będą już wykorzystywani "górnicy", którzy dotychczas wykonywali obliczenia za pomocą swoich komputerów. Sieć będzie odtąd utrzymywana przez stakujących, czyli tych, którzy w ramach zabezpieczenia będą udostępniali swoje "ethery".

Zmiana ma mieć również pozytywny wpływ na zużycie energii, gdyż "górnicy" nie będą potrzebni, aby zatwierdzać transakcje. Prognozowany pobór energii w sieci spadnie o około 99 proc. Dziś szacunkowe zużycie energii przez blockchain ETH wynosi 75 TWh, czyli tyle, ile rocznie zużywa Australia.

Jacek Brzeski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »