Reklama

Polska sprzedała obligacje za 10 miliardów złotych

- Ministerstwo Finansów sprzedało w poniedziałek na dwóch przetargach obligacje skarbowe za ponad 10 mld zł - wynika z komunikatów resortu finansów. Inwestorzy byli zainteresowani zakupem papierów za ponad dwukrotnie większą kwotę. Zadłużenie w obligacjach według stanu na 25 stycznia będzie wynosiło w Polsce 580.478,302 mln zł wobec 582.202,439 mln zł przed tą datą - podał resort finansów na stronie internetowej.

Reklama

W pierwszym poniedziałkowym przetargu ministerstwo sprzedało obligacje za ponad 9 mld zł, przy czym inwestorzy wyrazili wolę zakupu papierów za prawie 20 mld zł.

Zgodnie z komunikatem MF inwestorzy objęli obligacje OK0419 za 1 mld 200 mln zł przy popycie 3 mld 173 mln zł, obligacje PS0422 za 3 mld 15 mln zł przy popycie 5 mld 890,3 mln zł, obligacje WZ1122 za 1 mld 177,7 mln zł przy popycie 3 mld 615,55 mln zł, papiery WZ0126 za 1 mld 117 mln zł przy popycie 2 mld 283 mln zł oraz obligacje DS0727 za 2 mld 520 mln zł przy popycie 4 mld 466 mln zł. Rentowność wyniosła od 2,169 proc. w przypadku papierów dwuletnich, do 3,806 proc. w przypadku obligacji, których termin wykupu przypada w połowie 2027 r.

Natomiast na przetargu uzupełniającym ministerstwo sprzedało cztery rodzaje obligacji za 1 mld 655 mld zł, choć popyt wyniósł 2 mld 892 mld zł. Wartość sprzedanych papierów PS0422 wyniosła 350 mln zł (popyt 350 mln zł), obligacji WZ1122 - 351 mln zł (przy popycie 1 mld 262 mln zł), sprzedano obligacje WZ0126 za 154 mln zł (przy popycie 430 mln zł), a także obligacje DS0727 za 800 mln zł (przy popycie 850 mln zł).

Jest duża szansa na utrzymanie w tym roku deficytu poniżej 3 proc. PKB - ocenili dla PAP analitycy, pytani o deklaracje premier Beaty Szydło i wicepremiera Mateusza Morawieckiego oraz szefa Stałego Komitetu RM Henryka Kowalczyka.

W poniedziałek Premier Beata Szydło - w ramach przeglądu resortów - spotkała się z wicepremierem, ministrem rozwoju i finansów Mateuszem Morawieckim oraz ministrem, przewodniczącym Stałego Komitetu Rady Ministrów Henrykiem Kowalczykiem.

Premier zainaugurowała przegląd resortów w zeszłą środę. Ma potrwać on dwa tygodnie. Jego celem jest wyznaczenie nowych kierunków działań rządu.

Główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion Piotr Kuczyński wskazał, że tylko kryzys zewnętrzny mógłby w 2017 roku zagrozić budżetowi państwa. Odniósł się w ten sposób do deklaracji wicepremiera Morawieckiego, że Polska nie przekroczy deficytu 3 proc. PKB w roku 2016 i 2017 r.

Ekspert zaznaczył, że akcentowane przez premier Szydło i wicepremiera Morawieckiego uszczelnienie systemu podatkowego i wsparcie polskich rodzin jest bezdyskusyjne. "Dbamy o rozwój gospodarczy i o to, żeby finanse polskie dobrze się miały, to siłą rzeczy dbamy o dobrostan polskich rodzin" - powiedział.

Kuczyński w 2017 roku dopatrywałby się zagrożeń dla budżetu tylko poza krajem. - Jeżeli będziemy mieli szczęście i nie pojawi się kryzys zewnętrzny, to - według mnie - budżet w tym roku jeszcze się zepnie - mówił.

Zauważył jednak, że ryzyko istnieje. - Wiemy wszyscy, że rozpoczęła się nowa era z Donaldem Trumpem w Stanach Zjednoczonych, mamy kilka wyborów europejskich w tym roku, i ten rok będzie potwornie zmienny - zwrócił uwagę.

Ekonomista zwrócił uwagę na wpływ przewidywanego zysku Narodowego Banku Polskiego na budżet. - Zysk NBP będzie znów bardzo duży, to może być nawet 10 mld zł i to zaliczy się do budżetu - podkreślił.

Kuczyński powiedział też, że rząd zdaje sobie sprawę, że musi położyć olbrzymi nacisk na wykorzystanie środków unijnych. - Inaczej będzie katastrofa, bo mija półmetek perspektywy unijnej 2014-2020 i my w tamtym roku prawie w ogóle nie wykorzystaliśmy środków. Natychmiast było widać wpływ tego na inwestycje, które zanurkowały - zauważył.

Według niego wydawanie pieniędzy unijnych musi przełożyć się na wzrost gospodarczy.

Ekonomista przewiduje inflacja będzie rosła. "Już widać, że będzie wyższa od założonej 1,3 proc., a im wyższa inflacja, tym wyższe dochody do budżetu, wyższy wzrost gospodarczy - to są olbrzymie plusy od strony budżetowej" - wskazał.

Jak ocenił, założenia dotyczące zmiany profilu gospodarki na bardziej innowacyjną i rozwojową, zawarte w rządowej Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, są słuszne. - Pytanie, czy zostaną zrealizowane, a to pokaże przyszłość - mówił. - Jeżeli się to nie uda, to po 2022 r. najpóźniej, czyli na końcu perspektywy unijnej 2014-2020, po której są jeszcze dwa lata na rozliczenie, spadniemy z urwiska i się rozbijemy po prostu jako gospodarka - dodał.

Główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek także uważa, że jest duża szansa utrzymania deficytu poniżej 3 proc. PKB. Wskazała m.in. na odsunięcie kosztów związanych z obniżeniem wieku emerytalnego na 2018 rok i prognozowaną, bardzo wysoką wpłatę do budżetu z części zysku NBP. "Według prognoz ta wpłata może wynieść nawet 10 mld zł, to będzie bardzo pokaźna kwota" - podkreśliła.

Ekonomistka chwaliła rząd za działania, mające na celu uszczelnienie systemu podatkowego, w szczególności walkę z szarą strefą, która wpływa na kondycję legalnie działających firm. - Trzeba ograniczać nielegalną działalność, która w bardzo negatywny sposób wpływa na konkurencję na rynku i wypycha legalnie działające przedsiębiorstwa. Jeżeli z tytułu uszczelnienia systemu podatkowego wpływać będzie dodatkowe 3-4 mld zł, to należy się z tego cieszyć - podkreśliła.

Starczewska-Krzysztoszek zwróciła jednak uwagę, że w poniedziałkowym wystąpieniu wicepremiera Morawieckiego zabrakło informacji nt. wydatkowania pieniędzy unijnych. - Pytam się, czy wystarczy pieniędzy publicznych, które są niezbędne do prefinansowania i współfinansowania unijnych inwestycji. Nie możemy pozwolić sobie na odkładanie tych inwestycji w czasie, bo gospodarka po prostu ich potrzebuje - powiedziała.

Odnosząc się do kwestii podnoszenia wynagrodzeń i zwiększania liczby miejsc pracy, ekonomistka zwróciła uwagę, że ten efekt mógłby być znacznie większy, gdyby nie chaos regulacyjny wpływający na działalność firm.

- Trzeba pamiętać, że miejsca pracy tworzą przedsiębiorcy. Należy pochwalić rząd za przyciąganie do Polski zagranicznych inwestorów, ale niepewność, nieprzewidywalność w kwestiach regulacyjnych spowodowała, że wiele firm wstrzymywało się z inwestycjami - zauważyła. "Co do wynagrodzeń, to ich wzrost można zacząć liczyć od początku tego roku i wynika z podniesienia płacy minimalnej" - dodała.

Zdaniem natomiast głównego ekonomisty BCC prof. Stanisława Gomułki sukcesy rządu nie są spektakularne, jeśli chodzi o uszczelnianie systemu podatkowego.- Myślę, że tutaj też powinniśmy otrzymać jakąś bardziej szczegółową informację. Jak na razie, wydaje mi się, że nie mamy tej informacji. Jest pytanie, czy pani premier ją otrzymała. Powinna o to pytać, dlaczego te sukcesy dotąd związane z zacieśnieniem dyscyplin w obszarze poboru podatków są dość ograniczone, i jakie są oczekiwania ministra finansów - mówił.

Według Gomułki ciekawa jest ocena działań Morawieckiego, gdyż cele ministra finansów i ministra rozwoju są sprzeczne. - W przypadku ministra rozwoju, chodzi np. o przyspieszenie w obszarze inwestycyjnym, gdzie mamy problem, w szczególności jeśli chodzi o odbudowę inwestycji publicznych. Ale równocześnie mamy też perspektywę zwiększonej presji w finansach publicznych w związku z przyjęciem przez rząd przedwyborczej obietnicy obniżenia wieku emerytalnego" - zauważył. "Co prawda ta obietnica ma być zrealizowana od 1 października tego roku, ale z poważnymi konsekwencjami, o których zresztą mówił minister Morawiecki - wskazał.

Rząd założył, że w 2017 r. wzrost PKB (w ujęciu realnym) wyniesie 3,6 proc., średnioroczna inflacja - 1,3 proc., nominalny wzrost przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej - 5,0 proc., wzrost zatrudnienia w gospodarce narodowej - 0,7 proc., a wzrost spożycia prywatnego (w ujęciu nominalnym) - 5,5 proc.

Zdaniem rządu ustawa budżetowa spełnia kryteria tzw. stabilizującej reguły wydatkowej oraz deficytu sektora finansów (według metodyki unijnej) - niższego niż 3 proc. PKB. Prognozuje się, że deficyt sektora finansów publicznych wyniesie 2,9 proc. PKB.

Pobierz za darmo program PIT 2016

Dowiedz się więcej na temat: w polsce | budżet państwa | plan Morawieckiego | zadłużenie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »