Reklama

Program 500+ pomoże podbić nam ceny

Ekonomiści zgadzają się, że w bieżącym roku powinien nastąpić koniec deflacji w Polsce. Eksperci liczą na korzystne oddziaływanie programu 500+ na wzrost cen.

- Mamy bardzo dobrą sytuację gospodarczą. Dynamika wzrostu gospodarczego jest w trendzie wzrostowym. Miejmy nadzieję, że w 2016 roku osiągniemy zamierzony przez twórców budżetu pułap wzrostu gospodarczego na poziomie 3,8 proc. PKB - mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor prof. Elżbieta Chojna-Duch. - Natomiast inflacja jest założona na wysokim poziomie.

W budżecie na 2016 rok przyjęto, że ceny w całym roku wzrosną o 1,7 proc. Tymczasem już listopadowa projekcja inflacji NBP zakładała wzrost cen jedynie o 1,1 proc. Ostatnio prezes NBP Marek Belka przyznał, że przeszacował tempo, w jakim inflacja będzie wracać, a spadek cen potrwa jeszcze kilka miesięcy. Zdaniem prof. Chojnej-Duch w marcowej projekcji można się zatem spodziewać jeszcze obniżenia tej prognozy.

Reklama

- W tej chwili poziom cen zależy od czynników globalnych. Decydują o nim rynki surowcowe, w szczególności ropa naftowa, i rynki żywnościowe. Poniekąd otrzymujemy ten wskaźnik z zewnątrz. Czy będzie to 1,7 proc. inflacji, w tej chwili jeszcze nie wiadomo. Decydują o tym czynniki podażowe - mówi była członkini Rady Polityki Pieniężnej.

Nadzieję na podwyższenie tego wskaźnika daje przyjęta przez Sejm ustawa wprowadzająca 500 złotych na dziecko. Tylko w tym roku, o ile zgodnie z planem ruszy od kwietnia, powinien dać konsumentom do rąk ok. 17 mld zł. W kolejnym - 22-23 mld zł.

- Należy liczyć się z tym, że w związku z wprowadzeniem nowych uregulowań, w szczególności programu 500+, pojawią się na rynku dodatkowe środki pieniężne przeznaczone na konsumpcję. To będzie powodowało również zwiększanie dynamiki inflacji - przewiduje ekonomistka. - Zatem wychodzimy w 2016 roku z deflacji, która nam towarzyszyła właściwie przez ostatnie dwa lata. Ta deflacja również miała charakter zewnętrzny i wpływała istotnie na naszą gospodarkę również pozytywnie. Niski poziom inflacji będzie się utrzymywał przez cały 2016 rok. Czy dojdziemy do tego dolnego wskaźnika przedziału celu inflacyjnego, trudno powiedzieć.

Cel inflacyjny NBP to wzrost cen na poziomie 2,5 proc. z marginesem 1 pkt proc. w obie strony.

To, by poziom inflacji był możliwie zbliżony do zaplanowanego w budżecie, jest istotne dla wysokości wpływów budżetowych, zwłaszcza z podatku VAT. A to po stronie budżetowych dochodów pozycja największa, stanowiąca ponad 40 proc. (128,7 mld zł z 313,8 mld zł).

Elżbieta Chojna-Duch nie widzi w tym momencie potrzeby zmiany poziomu stóp procentowych przez RPP, choć obniżki mogłyby się przysłużyć się do pobudzeniu inflacji. Dodaje, że jest w tym zgodna zarówno nowo wybranych członków Rady, jak i prezesa NBP.

- Obecny poziom stóp procentowych jest adekwatny do sytuacji makroekonomicznej. Polityka pieniężna jest stabilna i to jest naszym atutem. Nie musimy stosować niekonwencjonalnych instrumentów polityki pieniężnej, które niezależnie od pozytywnych aspektów w pierwszym okresie, będą tworzyły problemy dla poszczególnych krajów w średnim i długim terminie - mówi była członkini RPP.

- Wyjście z niekonwencjonalnej polityki pieniężnej jest bardzo trudne, na co wskazuje chociażby zachowanie Fedu czy sytuacja w Europejskim Banku Centralnym. Jest nacisk rynków finansowych na luzowanie. My takiej potrzeby nie mamy. Mamy niezależny bank centralny i możemy niezależnie prowadzić dobrą politykę pieniężną.

Aż 3 mln dzieci wykluczonych z programu 500+

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2015

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »