Reklama

Rynki boją się drugiej fali

Pojawia się coraz więcej informacji sugerujących, że druga fala pandemii może nadejść szybciej niż się tego obawiano (tj. na jesieni). Inwestorzy wracają do bezpiecznych przystani takich jak jen, frank i złoto.

Sytuacja na rynkach 22 czerwca

Reklama

O ile w zeszłym tygodniu mieliśmy głównie wątek z Chin (sytuacja w Pekinie), oraz USA (wzrost dynamiki zakażeń w kilkunastu stanach), o tyle teraz niepokojące informacje napływają z Australii, czy też Niemiec (według informacji Instytutu Roberta Kocha wskaźnik reprodukcji koronawirusa skoczył do 2,88), a WHO odnotowała największy dzienny przyrost zakażeń na świecie od początku pandemii. W związku z tym zaczynają się pojawiać pytania o potencjalne obostrzenia.

W piątek rynki zaniepokoiła decyzja Apple'a o zamknięciu części sklepów na Florydzie, w Arizonie, oraz Północnej i Południowej Dakocie. Na razie jednak żaden polityk nie wspomina o przywróceniu lockdownów.

Podczas handlu w Azji było nerwowo. Kontrakty na S&P500 otworzyły się luką spadkową, która jednak w kolejnych godzinach została całkowicie wymazana, po tym jak nadeszły informacje z Pekinu o stłumieniu pandemii COVID-19, a prezydent Donald Trump zdecydował o odroczeniu wprowadzenia sankcji na chińskich oficjeli zamieszanych w działania przeciwko mniejszości Ujgurów. Z Chin nadeszły też informacje o planach zwiększenia skali zakupów produktów rolnych z USA.

W efekcie nie widać wyraźnej ucieczki inwestorów w bezpieczne przystanie (CHF, JPY, USD). Nadal widać niezdecydowanie, co do tego, czy należy obawiać się, czy wręcz ignorować kolejne doniesienia o COVID-19.

CHF/PLN

4,1779 -0,0257 -0,61% akt.: 14.07.2020 23:07
  • Kurs kupna 4,1729
  • Kurs sprzedaży 4,1829
  • Max 4,2137
  • Min 4,1758
  • Kurs średni 4,1779
  • Kurs odniesienia 4,2036
Zobacz również: USD/GBP SEK/PLN NZD/PLN

OKIEM ANALITYKA - Bać się, czy nie bać?

Inwestorzy są nieco skołowani, bo patrząc na wypowiedzi polityków nie do końca wiedzą, czego można będzie się spodziewać po drugiej fali zakażeń COVID-19. Tymczasem casus Pekinu pokazuje, że tylko zdecydowane i szybkie działanie w postaci przywracania obostrzeń na lokalnych obszarach, w postaci z silną inwigilacją społeczeństwa, może dać skutek.

Oby nie było tak, że konieczne działania zostaną wprowadzone zbyt późno, przez co proces wygaszania nowych ognisk będzie znacznie dłuższy i kosztowniejszy. Statystyki dla wybranych stanów w USA systematycznie się pogarszają, a do tego pojawiają się nowe problemy (Australia, Niemcy itd.).

Dla rynku walut kluczowym pytaniem jest to, czy będzie on beneficjentem drugiej fali COVID-19. Myślę, że nie do końca. Silny ruch w marcu wynikał z problemów z płynnością w dolarach, a teraz po ostatnich działaniach FED jest ona aż zanadto wystarczająca. Niewykluczone, że najbliższe miesiące przyniosą większą zmienność, ale na giełdowych indeksach (głębsza korekta?), niż na walutach. Niemniej w cenie będą klasyczne bezpieczne przystanie, jak jen, frank i złoto.

Sporządził: Marek Rogalski - główny analityk walutowy DM BOŚ

Dowiedz się więcej na temat: pieniadze | waluty | CHF | dolar | JPY

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »