Reklama

Stopy procentowe - dobra wiadomość dla zadłużonych

W związku z wciąż gołębim nastawieniem członków RPP, ekonomiści JP Morgan i Goldman Sachs spodziewają się, że pierwsza podwyżka stóp proc. w Polsce nastąpi dopiero w II kw. lub IV kw. 2019 r. - wynika z raportu datowanego na 9 marca.

Wcześniej JP Morgan oceniał, że prawdopodobieństwo podwyżki w IV kw. 2018 r. i I kw. 2019 r. jest niemal równe.

"W świetle wciąż gołębiego nastawienie NBP i gotowości do tolerowania długotrwałej inflacji powyżej 2,5 proc., zmieniamy naszą prognozę pierwszej podwyżki stóp procentowych w Polsce na II kwartał 2019 r. Wcześniej ocenialiśmy, że prawdopodobieństwo podwyżki w IV kw. 2018 r. i I kw. 2019 r. jest niemal równe" - napisano w raporcie.

"Wciąż jednak wierzymy, że w kolejnych kwartałach retoryka Rady zmieni się na bardziej jastrzębią, w związku z przegrzewającym się rynkiem pracy, przyspieszeniem inflacji bazowej i zaostrzeniem retoryki Europejskiego Banku Centralnego" - dodano.

Reklama

Podczas ubiegłotygodniowej konferencji po posiedzeniu RPP Adam Glapiński, prezes NBP powiedział, że jeśli zmaterializowałyby się prognozy z marcowej projekcji NBP, to nie widzi on potrzeby do podwyżki stóp procentowych do końca 2020 r.

Jak wynika z opublikowanego w poniedziałek raportu, centralna ścieżka projekcji NBP zakłada wzrost PKB w 2018 na poziomie 4,2 proc., w 2019 r. na poziomie 3,8 proc., a w 2020 r. na poziomie 3,6 proc. Ścieżka dla inflacji kształtuje się odpowiednio na poziomie: 2,1 proc., 2,7 proc. oraz 3,0 proc. Inflacja bazowa ma zaś wynieść 1,6 proc. w 2018 r., 2,6 proc. w 2019 r. oraz 3,0 proc. w 2020 r.

W ocenie JP Morgan, stopy proc. w Polsce w 2019 r. wzrosną o 75 pb.

"Sądzimy, że normalizacja stóp przez EBC będzie ważnym impulsem dla NBP. Dlatego też, nasz pogląd na działania NBP jest zależny od pierwszych podwyżek stóp proc. przez EBC, które - zgodnie z naszym scenariuszem - nastąpią w marcu 2019 r. i wyniosą łącznie 65 pb (w całym 2019 r. - PAP)" - napisano w raporcie banku.

Ekonomiści obniżyli też swoje prognozy inflacji CPI w Polsce. W II kw. 2018 r. JP Morgan spodziewa się inflacji na poziomie 2,4 proc. (wobec 2,8 proc. prognozowane w raporcie z 2 marca), w IV kw. na poziomie 2,0 proc. (wobec 2,3 proc. wcześniej), zaś - ich zdaniem - w II kw. 2019 r. CPI wyniesie 2,4 proc. (bez zmian).

Ekonomiści banku Goldman Sachs również przesuwają prognozę pierwszej podwyżki stóp procentowych NBP z I na IV kwartał 2019 r.

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2017

.........................

Zmiana poziomu stóp procentowych w pełni przenosi się na oprocentowanie depozytów gospodarstw domowych - wynika z raportu NBP. Zdaniem ekonomistów, oprocentowanie depozytów przedsiębiorstw dostosowuje się do zmian stopy rynku pieniężnego w ok. 85 proc.

"Przeniesienie zmian stóp procentowych rynku pieniężnego na stopy depozytowe i kredytowe w bankach komercyjnych jest silne i stosunkowo szybkie. Skokowy wzrost niepewności po upadku Lehman Brothers zaburzył w Polsce dostosowania oprocentowania detalicznego jedynie krótkookresowo, jakkolwiek spready oprocentowania depozytów względem stopy WIBOR, pomimo silnego spadku w ostatnich latach, wciąż pozostają na podwyższonym poziomie w stosunku do okresu przedkryzysowego" - napisano w raporcie.

"Zmiany stóp rynkowych przenoszą się w pełni na średnie oprocentowanie depozytów gospodarstw domowych. Dzieje się tak za sprawą depozytów o terminie wymagalności powyżej 1 do 12 miesięcy. Słabiej w stosunku do nich dostosowuje się oprocentowanie depozytów najkrótszych, do 1 miesiąca. Oprocentowanie depozytów przedsiębiorstw dostosowuje się w ok. 85 proc. do zmian stopy rynku pieniężnego" - dodano.

Ekonomiści zwrócili uwagę na wpływ podatku bankowego na oprocentowanie depozytów i kredytów.

"Czynnikiem oddziałującym na oprocentowanie depozytów i kredytów w 2016 r. było wprowadzenie podatku od aktywów bankowych, które - przy niezmienionej stopie referencyjnej NBP - przełożyło się na obniżenie oprocentowania depozytów przedsiębiorstw i gospodarstw domowych (zwłaszcza depozytów o terminie wymagalności do 1 m-ca) oraz wzrost oprocentowania kredytów dla przedsiębiorstw (zwłaszcza dużych kredytów, powyżej 4 mln zł)" - napisali.

"Podatek od aktywów bankowych obniżał oprocentowanie depozytów gospodarstw domowych z terminem pierwotnym do 1 m-ca o ok. 6 punktów bazowych, dla innych terminów zmienna przybliżająca wpływ podatku okazała się statystycznie nieistotna. Pod wpływem podatku bankowego obniżyło się także, o ok. 9-10 punktów bazowych, oprocentowanie depozytów przedsiębiorstw" - dodali.

Inflacja nie martwi RPP Zarówno w strefie euro, jak i w Polsce banki centralne pozostawiły stopy procentowe bez zmian. Nie było to zaskoczeniem. Warte uwagi okazały się natomiast komentarze prezesów obu banków. W Polsce przekaz jest jasny: Rada Polityki Pieniężnej nie boi się inflacji. Jej chwilowy wzrost do poziomu 3% w połowie roku wydaje się zaakceptowany. Prezes NBP, dał mocny sygnał, że nie należy spodziewać się podwyżek stóp procentowych nawet do końca 2019 r. Dla obecnego składu RPP ważniejszy niż ryzyko inflacji wydaje się wzrost gospodarczy. W tym scenariuszu nie bierze się jednak pod uwagę ryzyka przegrzania gospodarki i wystrzału inflacji, np. do poziomu powyżej 4%. Gdyby do tego doszło, RPP będzie musiała gwałtownie reagować, podnosząc stopy procentowe, np. co miesiąc. To z kolei oznacza ostre hamowanie gospodarki i przecenę obligacji. Inflacja jest obecnie na niskim poziomie, z kolei wzrost gospodarczy na wysokim, a zadłużenie pod kontrolą. To sprawia, że rentowności polskich 10-letnich obligacji systematycznie schodzą w kierunku 3%, przy dużym popycie ze strony inwestorów. Europejski Bank Centralny po raz pierwszy od lat nie planuje zwiększania skali programu skupu obligacji. Odebrano to jako sygnał zacieśniania polityki pieniężnej w strefie euro. Przekaz ten godzinę później skutecznie złagodził prezes EBC Mario Draghi, określając rolę banku w walce z deflacją jako "aktywną". Kraje strefy euro obawiały się wyników wyborów parlamentarnych we Włoszech. Do władzy doszły partie populistyczne, niechętne europejskiej walucie, co deklarowały jeszcze w kampanii wyborczej. Trzeba pamiętać, że we Włoszech zaledwie 50% społeczeństwa popiera funkcjonowanie euro. W pozostałych krajach strefy euro wynik ten wynosi 90%. Szczęśliwie dla inwestorów, następnego dnia po ogłoszeniu wyników wyborów ucichły głosy o konieczności przywrócenia waluty narodowej lub choćby wprowadzenia waluty równoległej do euro. Wszystko to przekłada się na uspokojenie sytuacji w regionie i dodatkowo wzmacnia obligacje takich krajów jak Polska. Pytanie, jak bardzo umocnią się polskie papiery i do jakiego poziomu osłabią się obligacje amerykańskie. W obu przypadkach prawdopodobny wydaje się poziom rentowności w okolicach 3%. Przekroczenie tej granicy może zmienić kierunek przepływu kapitału. Niskie rentowności w Polsce zatrzymają napływ, rosnące rentowności w USA skierują rzekę pieniądza w tamtą stronę. Krzysztof Izdebski, zarządzający funduszami dłużnymi, Union Investment TFI

Stopy bez zmian,

WIBOR w dół

Deklaracje, jakie usłyszeliśmy po marcowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej wywarły wpływ nie tylko na przewidywania ekonomistów i analityków w kwestii stóp procentowych, lecz także na rynkowe stawki WIBOR. Te ostatnie obniżyły się co prawda jedynie symbolicznie, ale niewykluczone, że na tym ich zmiany się nie skończą.

Mimo pozostawienia przez Radę Polityki Pieniężnej oficjalnych stóp procentowych na niezmienionym poziomie, po marcowym posiedzeniu w dół poszły jednak stawki rynku międzybankowego, stanowiące podstawę wyliczania kosztu kredytów oraz oprocentowania niektórych rodzajów obligacji. WIBOR 3-miesięczny obniżył się z 1,72 do 1,71 proc., a 6-miesięczny z 1,81 do 1,8 proc. To zmiana symboliczna, mająca niewielkie praktyczne znaczenie, bowiem jej konsekwencje dla kredytobiorców będą ledwie dostrzegalne. Dla przykładu, w przypadku kredytu wynoszącego 100 tys. zł odsetki w skali roku zmniejszą się o 10 zł, czyli miesięczna rata będzie niższa o 83 grosze (pomijając dla uproszczenia efekt wynikający ze spłat kapitału).

O tyle mniej odsetek otrzyma także posiadacz obligacji, których oprocentowanie zależne jest od wysokości stawek WIBOR, czyli głównie papierów dłużnych firm oraz 3-letnich obligacji skarbowych (TOZ).

Na tę symboliczną zmianę warto jednak zwrócić uwagę z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to już drugi na przestrzeni kilku miesięcy spadek wysokości 3-miesięcznej stawki WIBOR. Pierwszy miał miejsce w grudniu ubiegłego roku i wynosił także jedną setną punktu procentowego (z 1,73 do 1,72 proc.).

Po drugie, wcześniej stawka pozostawała bez zmian przez dwanaście miesięcy, a wysokość WIBOR 6-miesięcznego stała w miejscu przez piętnaście miesięcy, mimo że w tym czasie inflacja wzrosła momentami o 2,5 punktu procentowego (z zera w listopadzie 2016 r. do 2,5 proc. w listopadzie 2017 r.).

Można przypuszczać, że obecnie wchodzimy w okres większej zmienności rynkowego kosztu pieniądza, a więc częstszych zmian wysokości stawek WIBOR, mimo wyraźnej deklaracji Adama Glapińskiego, przewodniczącego RPP i prezesa NBP, z której wynika że oficjalne stopy procentowe mogą pozostać na niezmienionym poziomie nawet do końca 2020 r., a więc jeszcze przez trzy lata.

Deklaracja ta jest bowiem warunkowa, czyli odnosi się do obecnej sytuacji i aktualnych prognoz.

Co prawda w najbliższym czasie dość prawdopodobna jest kontynuacja spadkowej tendencji stawek WIBOR, to jednak nie wydaje się, by mogły one obniżyć się więcej niż o 1-2 setnych punktu procentowego, a tym bardziej wrócić do 1,67 proc. w przypadku WIBOR 3-miesięcznego i 1,74 proc. dla WIBOR 6-miesięcznego, a więc poziomów notowanych w pierwszej połowie 2016 r.

W marcowej projekcji, analitycy Departamentu Analiz Ekonomicznych NBP obniżyli prognozę górnego poziomu inflacji na 2019 r. z 3,7 do 3,6 proc., co utwierdza przedstawicieli RPP w przekonaniu, że obecna wysokość stóp procentowych jest właściwa.

Kolejne projekcje, czyli lipcowa lub listopadowa, mogą jednak przynieść zmiany prognoz, podążające za zmieniającymi się warunkami. Nie można zaś wykluczyć, że będą one musiały uwzględnić ponowny powrót presji inflacyjnej, a co za tym idzie mogą wpłynąć na zmianę nastawienia Rady Polityki Pieniężnej, skracając perspektywę podwyżki stóp procentowych. Konsekwencją byłby prawdopodobnie wzrost stawek WIBOR.

Źródło: Gerda Broker na podstawie danych GUS

Przy okazji warto także zwrócić uwagę na nietypowe, utrzymujące się jednak już od dwunastu miesięcy zjawisko, polegające na tym, że stawki WIBOR pozostają poniżej wskaźnika inflacji, a więc są realnie ujemne. Wcześniej w dotychczasowej historii z taką sytuacją mieliśmy do czynienia jedynie przez krótki okres od marca do maja 2011 r. Utrzymywanie przez RPP stóp procentowych na rekordowo niskim poziomie przy jednoczesnym wzroście inflacji utrwala taki stan rzeczy i nie należy się spodziewać jego zmiany.

Roman Przasnyski

Główny Analityk GERDA BROKER

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2017

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »