Reklama

Wołos: W grudniu możliwa stabilizacja złotego - długoterminowo będzie jednak słabł, najmocniej do dolara

Listopad przyniósł znaczące osłabienie złotego do wszystkich głównych walut. Najbardziej jednak rośnie względem polskiej waluty dolar. Zdaniem Marka Wołosa, tendencja ta będzie kontynuowana w przyszłym roku, choć sam grudzień powinien przynieść stabilizację.

- Złoty jest osłabiony i to już od dłuższego czasu. Nie należy zakładać, że to osłabienie, które widzieliśmy po wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, jest krótkotrwałe - przewiduje ekonomista Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie. - Myślę, że jest to proces, który będzie trwał. Złoty znowu jest bardzo ujemnie skorelowany z wartością dolara.

Reklama

Tymczasem dolar drożeje. Sprzyja temu niemal pewna już podwyżka stóp w Stanach Zjednoczonych. Rezerwa Federalna zbierze się na ostatnim w tym roku posiedzeniu 13 i 14 grudnia. Będzie ono połączone z publikacją nowych prognoz dla gospodarki amerykańskiej.

- Kapitał bardzo mocno płynie do Stanów Zjednoczonych. Do tego słabsze dane z gospodarki, które poznaliśmy ostatnio i zagrożenie obniżką ratingu - one odstraszają inwestorów od naszej waluty - mówi Marek Wołos. - Złoty wszedł w fazę długoterminowego osłabienia, które będziemy widzieli w przyszłych kwartałach następnego roku.

Polska gospodarka w III kwartale urosła zaledwie o 2,5 proc. wobec III kw. ubiegłego roku, co jest wynikiem najsłabszym od trzech lat i niższym od oczekiwań na poziomie 2,9 proc. Zawinił zarówno spadek nakładów inwestycyjnych (o 7,7 proc.), jak i fakt, że import zaczął rosnąć szybciej niż eksport, przez co wpływ eksportu netto na PKB był ujemny. I chociaż agencja Standard & Poor's, ta sama, która niespodziewanie obniżyła rating Polski w styczniu pomimo pozytywnej perspektywy, tym razem zaskoczyła in plus, podnosząc perspektywę naszego kraju do stabilnej, złoty nie odnotował wyraźnego umocnienia.

- Spodziewałbym się jednak, że w grudniu nastąpi stabilizacja, może niewielkie odreagowanie widoczne np. w postaci spadku kursu euro poniżej granicy 4,40, ale w dłuższej i średniej perspektywie spodziewajmy się jednak słabszego złotego, głównie do dolara - mówi Wołos. - Wydaje mi się, że niewiele słabszego do euro i też raczej niezbyt mocno słabszego niż teraz do franka. Te wahania mogą sięgnąć około 10 groszy.

Tylko w listopadzie złoty stracił do franka i euro po 3,5 proc., zaś do dolara - niemal 8 proc. To ponad 30 groszy różnicy - amerykańska waluta nie była tak droga od kilkunastu lat. Euro jest niemal na poziomie z końca stycznia, zaś frank na poziomach niewidzianych od stycznia poprzedniego roku, gdy Narodowy Bank Szwajcarii zrezygnował z powiązania kursu helweckiej waluty z euro.

- Słaby złoty w tej chwili oznacza problemy finansów publicznych w przyszłym roku i coraz niższy wzrost gospodarczy - prognozuje. - Jeśli złoty będzie słabł w I, II kw. przyszłego roku, oznacza to, że inwestorzy będą bardzo nieufnie podchodzili do perspektywy 2018 roku, może końcówki 2017 roku. Mniej już będą ich straszyły te bieżące coraz słabsze dane, a bardziej kolejne miesiące, kwartały czy nawet lata, ale też oczywiście to, co się dzieje na świecie, czyli program gospodarczy Donalda Trumpa i spowolnienie, które może następować w Europie. Z tym mamy do czynienia teraz, a za jeden, dwa, trzy kwartały będziemy znowu dyskontowali to, co się może wydarzyć w 2018 roku bądź nawet później.

Dowiedz się więcej na temat: makroekonomia | waluty | USA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »