10 proc. administracji pójdzie pod nóż?

Trybunał Konstytucyjny rozpoczął badanie ustawy o racjonalizacji zatrudnienia, która zakłada zwolnienie 10 proc. pracowników.

W styczniu ustawę skierował do TK prezydent Bronisław Komorowski. Ustawa ta przewiduje 10-procentowe zmniejszenie zatrudnienia w administracji publicznej w stosunku do stanu zatrudnienia pod koniec drugiego kwartału 2010 r. Zatrudnienia na zmniejszonym poziomie ma obowiązywać do końca grudnia 2013 r.

Cięcia etatów nie obejmą m.in. policji, straży pożarnej i granicznej oraz jednostek organizacyjnych prokuratur.

W uzasadnieniu wniosku o zbadanie ustawy podniesiono trzy kwestie: możliwość zwolnienia urzędników mianowanych, dopuszczalność zwalniania członków korpusu Służby Cywilnej oraz nadanie premierowi prawa określenia w drodze rozporządzenia jednostek administracji, które nie muszą przeprowadzać zwolnień.

Reklama

Wnioskodawcy argumentowali, że w przypadku urzędników mianowanych oraz członków korpusu Służby Cywilnej państwo ma obowiązek gwarantowania ciągłości ich pracy, podczas gdy przepisy ustawy umożliwiają ich swobodne zwalnianie.

Z kolei w przypadku nadania premierowi prawa wydawania rozporządzeń, skarżący podnoszą, że jest to sprzeczne z zasadą wyłączności ustawy, która zakłada, że najważniejsze dla funkcjonowania państwa i jego organów oraz dla obywateli sprawy powinny być regulowane wyłączenie w drodze ustawowej, a nie podrzędnych aktów normatywnych.

Przed siedzibą Trybunału trwa we wtorek zorganizowana przez Solidarność pracowników służb skarbowych pikieta. Związek uważa ustawę za szkodliwą, bo nie bierze przy zwolnieniach pod uwagę faktycznych potrzeb administracji oraz kosztów przewlekłości postępowań oraz niepodjętych w odpowiednim czasie decyzji. W demonstracji uczestniczy ok. 100 osób.

_ _ _ _ _

500 tys. ma ciepłe posadki!

Ponad pół miliona osób pracowało pod koniec ub. roku w różnych urzędach i agendach administracji publicznej. W ciągu dwóch ostatnich lat administracja rozrosła się o ponad 17 proc. - wynika z danych zebranych przez "Rzeczpospolitą".

Rząd, który w tym okresie chciał zwolnić 10 proc. urzędników, przyjął ich prawie dwa razy tyle, pisze gazeta, która sprawdziła ile osób pracowało w ministerstwach, urzędach wojewódzkich, marszałkowskich, samorządach wielkich miast oraz w małych gminach, a także w ZUS i NFZ na koniec grudnia 2009 i 2010 r.

Okazało się, że w ciągu tych dwóch lat przybyło nam ponad 70 tys. urzędników. "Rz" porównuje ich z całą naszą armią, która liczy niespełna 100 tys. żołnierzy.Zatrudnienie rosło szybciej w administracji państwowej (o ok. 10 proc.) niż w samorządach (o ok. 4 proc.), gdzie prym wiodły urzędy marszałkowskie (wzrost zatrudnienia o 6,5 proc.)

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Trybunał Konstytucyjny | proca | nóż | administracja | zwolnienie
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »