Reklama

Kiedy nie stać cię na kawę i ciastko. Bieda emerytów w RFN

Czy podstawowa emerytura wyraźnie poprawi sytuację niemieckich emerytów, którzy żyją na granicy ubóstwa? DW rozmawiała z parą seniorów, którzy są w tak trudnej sytuacji.

Wyjście na miasto, filiżanka kawy i ciastko - Hans Rudolf W., emeryt z Bonn, przyznaje, że tego mu brakuje. Gdy jeszcze pracował, w ogóle nie przyszło mu do głowy, że wypicie kawy na mieście kiedyś stanie się dla niego nieosiągalnym luksusem.

77-latek, odkąd przeszedł na emeryturę, spędza większość czasu z żoną w domu. Ich mieszkanie jest urządzone jak typowy dom niemieckich seniorów: koronkowe firaneczki, kraciate narzuty, chroniące kanapy przed zniszczeniem.

Państwo W. różnią się od typowych niemieckich emerytów tym, że są gorzej sytuowani. Pieniądze starczają im na podstawowe wydatki: jedzenie, mieszkanie i ubezpieczenia.

Reklama

- Moja żona miała operowaną głowę i teraz mniej je. Ja też przeszedłem ciężkie operacje i jem mniej. Trzeba jakoś wiązać koniec z końcem - wyjaśnia.

Ze szkoły prosto do pracy

Hans Rudolf W. dostaje 335 euro emerytury. Jest to mniej więcej jedna trzecia sumy uważanej w Niemczech za granicę ubóstwa. To, że jego emerytura jest tak niska, nie wynika wcale z tego, że mało wypracował. Prosto ze szkoły poszedł do pracy: najpierw pracował w banku, potem jako taksówkarz, a ostatnio jako dozorca. Gdy poszedł na emeryturę w wieku 65 lat, od razu złożył wniosek o zapomogę socjalną. Przy pomocy takiej zapomogi niemieckie państwo wypełnia lukę między emeryturą a minimalnym zaopatrzeniem, czyli dochodem, jaki przysługuje każdej mieszkającej w Niemczech osobie, niezależnie od tego, czy płaciła składki na ubezpieczenia społeczne czy nie.

Od kiedy Hans Rudolf W. jest na emeryturze, urząd socjalny płaci czynsz za dwupokojowe mieszkanie. Poza tym, obydwoje z żoną dostają po 300 euro, z których muszą pokryć koszty ogrzewania i energii elektrycznej.

Coraz więcej biednych emerytów

Państwo W. nie są jedynymi, którzy znaleźli się w takiej sytuacji. Jak wynika z analizy Niemieckiego Instytutu Badań Ekonomicznych (DIW), prawie 16,8 proc. rencistów i emerytów jest w Niemczech zagrożonych ubóstwem i - jak podkreślają autorzy analizy - w następnych 20 latach odsetek ten zwiększy się do 21,6 proc.

Aby powstrzymać ten trend, rząd wielkiej koalicji w ubiegłą niedzielę (10.11.2019) ustalił wprowadzenie tzw. emerytury podstawowej. Kto płacił składki emerytalne przez co najmniej 35 lat, ten od roku 2021 ma otrzymywać emeryturę, która będzie przynajmniej o 10 proc. wyższa niż podstawowe zaopatrzenie - niezależnie od wysokości wcześniej uiszczonych składek. Uwzględnione mają być przy tym także lata poświęcone na wychowanie dzieci czy opiekę nad członkami rodziny. Szacuje się, że ze świadczenia tego skorzysta nawet 1,5 mln osób - podkreślała komisaryczna przewodnicząca SPD Malu Dreier.

Z tego nowego typu emerytury skorzystać mają ludzie właśnie tacy jak boński emeryt, którzy przez całe życie pracowali, a po osiągnięciu wieku emerytalnego nie dostają więcej niż ci, którzy nigdy nie płacili składek emerytalnych. Dla wszystkich było jasne, że system ten to rażąca niesprawiedliwość.

Na kawę do miasta

Hans Rudolf W. przyznaje, że wymagane prześwietlenie jego stanu majątkowego jest mu kompletnie obojętne, bo także teraz musi przed urzędami ujawnić swoją sytuację materialną, by otrzymać w ogóle podstawowe zabezpieczenia. Dla niego ważniejsze jest przede wszystkim to, że będzie miał do dyspozycji troszkę więcej pieniędzy i nie będzie musiał chodzić po prośbie do urzędu socjalnego.

- Nie wstydzę się wcale, że dostaję podstawowe zaopatrzenie - przyznaje. - Ale przykro jest, gdy muszę innym powiedzieć, że żyję z zapomogi. Pomimo tego, Hans Rudolf W. jest szczęśliwy, że nie musi jak tysiące innych rencistów w Niemczech korzystać z darów żywnościowych. Czasami tylko zwraca się do organizacji pomocowych, gdy potrzebuje coś do ubrania albo jakiś sprzęt do domu, na który go nie stać. Najważniejsze, jak przyznaje, jest jednak to, że z żoną nie są osamotnieni: mają dzieci, wnuki i prawnuki, które często ich odwiedzają - wyjaśnia, pokazując całą galerię zdjęć na półce. Ucieszyłby się, gdyby za rok dostawał trochę więcej pieniędzy. Przyznaje, że na pewno wybrałby się od razu z żoną na kawę do miasta. - Dawno już tam nie byliśmy.

Redakcja Polska Deutsche Welle

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »