"Babciowe nie dla wszystkich". Kogo rząd wykluczył ze wsparcia?
"Babciowe" - a właściwie trzy świadczenia wprowadzone w ramach programu "Aktywny rodzic" - nie będzie przysługiwało wszystkim potrzebującym - pisze poniedziałkowa "Rzeczpospolita". Projekt ustawy, który jest obecnie procedowany w Sejmie, wyklucza ze wsparcia m.in. osoby pobierające świadczenie pielęgnacyjne.
Program "Aktywny rodzic" ma wprowadzić do polskiego systemu prawnego trzy świadczenia: "aktywni rodzice w pracy", "aktywnie w żłobku" oraz "aktywnie w domu". Stosowny projekt ustawy jest już po pierwszym czytaniu w Sejmie.
- To jest pierwszy raz w historii, kiedy wszystkie dzieci w wieku do 3 lat mogą zostać objęte wsparciem - tak przed rozpoczęciem parlamentarnych prac nad projektowaną legislacją mówiła wiceministra rodziny, pracy i polityki społecznej Aleksandra Gajewska.
- Chcemy, żeby rodzice w tych trudach pierwszych lat życia dzieci czuli kompleksowe wsparcie państwa; że nie muszą już wybierać pomiędzy pracą a życiem rodzinnym, że nie muszą martwić się o to, w jaki sposób zorganizować opiekę dla swojego dziecka, bo to rząd pomaga im to zrobić, pomaga im w takim właśnie kompleksowym programie - podkreślała.
Jak się jednak okazuje, sformułowanie "wszystkie dzieci" nie do końca jest tutaj zasadne, bowiem - jak pisze "Rzeczpospolita" - w części projektu dotyczącej propozycji skierowanej do osób pracujących, a więc w świadczeniu "aktywni rodzice w pracy", zastosowano taką definicję "aktywności zawodowej", która automatycznie wyklucza ze wsparcia niektóre grupy. Chodzi m.in. o osoby pobierające świadczenie pielęgnacyjne. Jest ono przyznawane osobom, które sprawują opiekę nad niepełnosprawnymi dziećmi do ukończenia 18. roku życia. W 2024 r. kwota wsparcia wynosi 2988 zł.
- Rzeczywiście, warto, aby ustawodawca zastanowił się np. nad osobami pobierającymi świadczenie pielęgnacyjne, zwłaszcza na nowych zasadach. Ono jest substytutem rezygnacji z aktywności zawodowej w celu opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem. W ten sposób taka osoba de facto wyręcza państwo w jego zadaniach - mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" dr Tomasz Lasocki z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.
Ekspert zauważa, że podobny problem dotyczy osób pobierających świadczenie wspierające lub świadczenie pielęgnacyjne na starych zasadach, przysługujące osobom z niepełnosprawnościami od ukończenia 18. roku życia lub ich opiekunom. - Jeżeli masz jedno dziecko z niepełnosprawnością lub sam rodzic jest niesamodzielny, to dodatkowe 1500 zł po pojawieniu się drugiej pociechy jest na wagę złota - wskazuje.
Przypomnijmy - świadczenie "aktywni rodzice w pracy" przysługiwać ma aktywnym zawodowo rodzicom dziecka, które jest w wieku od 12 do 35 miesięcy. Kwota wsparcia w ramach tego świadczenia ma wynosić 1,5 tys. zł miesięcznie, a rodzice będą mogli przeznaczyć ją na sfinansowanie opieki nad dzieckiem sprawowanej np. przez babcię - ale też przez inną bliską osobę, przy czym z taką osobą rodzic będzie mógł zawrzeć umowę uaktywniającą (nie jest to jednak obligatoryjne).
- Będzie to kwestia wyboru; wyboru, z którego można, a nie trzeba skorzystać; wyboru, który da szansę babci i dziadkowi, emerytowi, który opiekuje się dzieckiem, na poprawę swojej sytuacji materialnej. (...) Jest to możliwość - możliwość, do której zachęcamy nie tylko słownie, ale także pokrywając część składek odprowadzanych od takiej umowy - tlumaczyła przed ubiegłotygodniowym posiedzeniem Sejmu, na którym procedowano projekt ustawy wprowadzającej babciowe, szefowa MRPiPS Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Dr Tomasz Lasocki w rozmowie z "Rzeczpospolitą" zwraca też uwagę na to, że ustawodawca pominął członków rad nadzorczych. - To też trudno wyjaśnić. Być może ta grupa nie kojarzy nam się z najbardziej potrzebującymi, ale też przecież płaci składki - mówi ekspert.