Reklama

Biedronka z opaskami telemedycznymi. Tak chce obejść zakazu handlu w niedziele?

W sklepach Biedronka wyrastają automaty do sprzedaży opasek telemedycznych dla seniorów. Jeronimo Martins zaprzecza, że chce w ten sposób ominąć zakaz handlu w niedzielę. Ale Solidarność i tak się denerwuje...

  • Ustawiane w sklepach urządzenia ze sprzętem medycznym należą do spółki Teleopieka Medyczna. W automatach można nabyć tzw. opaski telemedyczne Sidly służące do ciągłego monitorowania stanu zdrowia. 
  • Tymczasem jednak według serwisu wiadomoscihandlowe.pl Teleopieka Medyczna ma wpisanych do rejestru ponad 600 zakładów leczniczych. Adresy pokrywają się z lokalizacjami sklepów Biedronka.
  • Trudno więc dziwić się, że powróciły pewne spekulacje związane z ominięciem w ten sposób zakazu niedzielnego handlu. Wszak w ten sposób sklepy stają się jednocześnie placówkami medycznymi, a te stanowią wyjątek w ustawie.

Reklama

W niedziele niehandlowe Biedronka otwiera tylko 7 sklepów

Przedstawiciele Jeronimo Martins nie potwierdzają tych spekulacji. - W niedzielę 25 września funkcjonowało siedem placówek naszej sieci zlokalizowanych na dworcach kolejowych i autobusowych. Tak samo będzie w kolejną niedzielę, tj. 2 października - mówi w rozmowie z Interią Jan Kołodyński, menedżer ds. komunikacji korporacyjnej w sieci Biedronka. Jego zdaniem współpraca z Sidly ma charakter pilotażowy i w jej ramach w wybranych placówkach sieci, pojawiły się przygotowane stanowiska umożliwiające zapoznanie się z ofertą i sposobem działania opaski, a także ich zamówienie.

 - Wynegocjowana przez nas cena tego produktu jest najniższa na rynku - chwali się Jan Kołodyński. Urządzenie kosztuje 599 zł, a dodatkowy koszt to 33 zł miesięcznego dostępu do usługi całodobowego telewsparcia.  - Ułatwiamy w ten sposób stworzenie największego i najbardziej kompleksowego systemu teleopieki dla seniorów, także tych, którzy mieszkają w dużej odległości od swoich bliskich, co utrudnia stałą opiekę stacjonarną - dodaje przedstawiciel sieci.

"Solidarność": Przepisy zostały zepsute przez polityków

Z pewnością przeciwnego zdania jest NSZZ Solidarność. I to pomimo tego, że większość Polaków (55 proc.) jest za całkowitym przywróceniem handlu w niedzielę. Ale stanowisko związku w tej kwestii jest nieprzejednane. - To już nie jest pytanie do "Solidarności", tylko do organów państwa i polityków, którzy to prawo przyjęli. A pytanie brzmi, czy posłowie pozwolą sobie na plucie w twarz, czy będą traktowali poważnie to co uchwalają, czy też nie? - mówi Marek Lewandowski, rzecznik przewodniczącego KK NSZZ "S".

W opinii związkowców,  "Solidarność" wraz partnerami przygotowała w ramach obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej bardzo prostą i spójną ustawę o ograniczeniu..., którą niestety politycy zepsuli.  - Zamiast pierwotnych siedmiu wykluczeń, wstawionych zostało ponad 30. Potem kolejnymi nowelizacjami próbowano to łatać i skutek mamy taki, jaki mamy. Co do sondaży, to nie ma obecnie wiarygodnych badań. Przytaczane liczby często pochodzą z branżowych portali i mają w sobie więcej lobbingu niż wiarygodnych danych - ocenia Marek Lewandowski. Przedstawiciel "S" przypomina, że powodem powstania tej ustawy była poprawa warunków pracy i prawa do wypoczynku dla ponad 1,2 mln pracowników handlu, a nie wygoda i interes konsumentów.

Krzysztof Maciejewski

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »