Kuracjusze rezygnują z wyjazdów. Zima uderza w sanatoria
Początek 2026 roku okazał się wyjątkowo trudny dla części polskich sanatoriów. Silne mrozy, oblodzone chodniki i utrudnienia komunikacyjne sprawiły, że wielu kuracjuszy zrezygnowało z zaplanowanych turnusów - pisze portalsamorzadowy.pl. W samym Ciechocinku na pierwszy turnus nowego roku nie dotarło około 20 proc. skierowanych pacjentów. Podobne sygnały płyną także z innych uzdrowisk w północnej i centralnej Polsce.
Jak przyznaje Marcin Zajączkowski, prezes uzdrowiska w Ciechocinku, skala rezygnacji ma bezpośredni związek z warunkami pogodowymi. "Obserwując starsze osoby, które ledwo po tych śliskich chodnikach się przemieszczają, to ja się też troszeczkę nie dziwię" - mówił w rozmowie z TOK FM.
Jak przyznaje, decyzje pacjentów są często podyktowane obawą o zdrowie. "Jestem w stanie sobie wyobrazić osiemdziesięciolatka czy osiemdziesięciolatkę, którzy rezygnują z obawy o swoje zdrowie" - dodaje.
Powody rezygnacji pozostają te same. Ponad 2 tys. pacjentów nie dociera na leczenie
Z danych NFZ wynika, że w całym 2025 roku ponad 2 tys. pacjentów nie skorzystało z przyznanego leczenia uzdrowiskowego, mimo wystawionego skierowania. Najczęściej powody rezygnacji są często niezwiązane bezpośrednio ze stanem zdrowia. W okresie zimowym kuracjusze obawiają się poślizgnięć i urazów, przeziębień, wcześnie zapadającego zmroku czy trudności z dojazdem. Część osób rezygnuje także z uwagi na konieczność ogrzewania domu, opiekę nad bliskimi lub ograniczenia finansowe - pisze money.pl.
Choć przepisy nie przewidują swobodnej rezygnacji z potwierdzonego turnusu ani automatycznej zmiany terminu, wojewódzkie oddziały NFZ mogą rozpatrzyć taki wniosek indywidualnie. Warunkiem jest szybki zwrot skierowania wraz z pisemnym uzasadnieniem i dokumentami potwierdzającymi przyczynę rezygnacji. Jeśli urzędnik uzna argumenty za zasadne, pacjent otrzymuje nowy termin. W przeciwnym razie musi liczyć się z wypadnięciem z kolejki - co w praktyce oznacza ponowne, wielomiesięczne oczekiwanie na leczenie uzdrowiskowe.
Zdaniem wiceministra zdrowia Tomasza Maciejewskiego - skala rezygnacji od lat pozostaje zbyt wysoka, a urzędnicy nie dysponują skutecznymi narzędziami, by przeciwdziałać temu zjawisku. "Tak jak w innych rodzajach świadczeń zdrowotnych, brak jest mechanizmów dyscyplinujących pacjentów, którzy nie ponoszą odpowiedzialności w przypadku niestawienia się na leczenie bez uprzedniej informacji o rezygnacji" - wskazał.












